Co znajdziesz w artykule?

Śmierć lekarza podczas dyżuru w szpitalu przestaje być zaskoczeniem. Ostatnio do takich dramatycznych przypadków dochodzi kilka razy w roku. Na początku września w szpitalu w Końskich zmarł 59-letni chirurg. Przywiozła go tam karetka, po tym jak zasłabł po 24-godzinnym dyżurze, który pełnił na oddziale chirurgicznym w szpitalu powiatowym we Włoszczowej. Później miał pójść na kolejny dyżur na SOR, ale już nie dał rady. Miesiąc wcześniej, w Niepołomicach pod Krakowem, zmarła 28-letnia rezydentka. Kobieta pełniła najpierw ośmiogodzinny dyżur w jednej z klinik, a potem jeszcze dwunastogodzinny w przychodni. Rok wcześniej w Białogardzie na zawał zmarła 44-letnia anestezjolog. Dyżurowała prawie 94 godziny.

Dyżurują bez ograniczeń, ale zahamowanie tej tendencji budzi sprzeciw i ich, i pracodawców.


Tzw. maratony to nagłośnione pojedyncze przypadki, bo zakończone tragicznie. Codziennie jednak w szpitalach nieprzerwane kilkudziesięciogodzinne dyżury pełnią setki ich kolegów. Potwierdza to raport z kontroli, jaką w 226 podmiotach leczniczych przeprowadziła Państwowa Inspekcja Pracy (PIP). Dlatego PIP apeluje o wprowadzenie limitu czasu pracy dla personelu medycznego.

PIP ujawniła przypadki, w