Zdewaluowałam, na własny użytek, powiedzenie o wyższości milczenia nad mówieniem, od kiedy usłyszałam o szalonym, ale jakże trafnym pomyśle dwóch francuskich dziennikarek. Nie znam impulsu, który je na to naprowadził. Wbrew opinii znajomych, a zapewne i rodziny, otworzyły lokal, w którym gościom serwowały jedynie swoją obecność przy stoliku i całkowitą uwagę poświęconą nieznanej osobie mogącej się wreszcie wygadać