Ilekroć zdarza mi się czytać wypowiedzi proklamujące fundamentalne „odkrycie” lub przesilenie w psychiatrii albo – co zdarza się chyba jednak częściej – deklarujące falę zwątpienia w sensowność jej dorobku, tylekroć staje mi przed oczyma postać wspomnianego już kiedyś w tych felietonach doktora Szymona Bacamarte, bohatera opowiadania Machado De Assisa zatytułowanego „Psychiatra”. Kolejne