Izba lekarska to samorząd dwóch zawodów: lekarzy i lekarzy dentystów. Ci ostatni są w mniejszości, jest nas zaledwie ok. 20 proc. Niektórzy koledzy uważają, że jest to proporcja nie do przyjęcia, bo w jej efekcie o sprawach dentystów decydują zawsze lekarze, no bo w każdym głosowaniu jest ich
zdecydowana większość. I to trzeba zmienić. Dwie kwestie, w sumie zasadne, szczególnie spędzają im sen z oczu. To, żeby o obsadzie stanowisk przeznaczonych dla stomatologów decydowali oni sami i żeby mieli wyłączne prawo zgłaszania kandydatów na te stanowiska.
Sprawa nie jest jednak prosta. Trzeba zmienić zapisy ustawy, co w efekcie końcowym może doprowadzić do rozdzielenia samorządu na dwa: lekarzy i lekarzy dentystów. Jestem przeciw takiemu rozwiązaniu. Splendor izby lekarskiej, samorządu lekarskiego, całej społeczności lekarskiej z jej najwyższą władzą dotyka najszerzej lekarzy, których jest pięć razy więcej niż nas, ale spływa zasłużenie także na nas. Mamy swój wkład w rozwój samorządu i dlatego izba lekarska to także my, lekarze dentyści. Nie chcemy tego stracić. Kto nam zagwarantuje, że gdyby doszło do utworzenia dwóch samorządów, nasz będzie takim, jakim był, lekarskim, a nie np. zawodowym? Czy będzie miał takie same prawa, jakie miał, gdy był wspólną izbą z lekarzami? Czy wobec tego wychodząc ze wspólnego samorządu, stracimy czy zyskamy? Zyskamy na samodzielności. Ale czy jedyny sposób, żeby to osiągnąć, to opuszczenie obecnej izby lekarskiej? Lepiej więc razem czy osobno?
Następny artykuł:
Idiopatyczna resorpcja przyszyjkowa w mikroskopie elektronowym