Mniej chorych na grypę to efekt naszych zachowań

Wdrożone środki ostrożności z powodu pandemii przyczyniły się do zmniejszenia zachorowań na grypę o niemal połowę w porównaniu do zeszłego roku. Łagodny sezon grypowy odnotowano także na półkuli południowej.

Z danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny wynika, że od 16 do 22 października 2020 r. zarejestrowano w Polsce ogółem 66,068 zachorowań i podejrzeń zachorowań na grypę. W sumie, od września do 22 października tego roku stwierdzono ponad 371 tys. zachorowań i podejrzeń zachorowań na grypę. W analogicznym okresie 2019 r. było ich ponad 627 tys. Hospitalizowanych z powodu grypy i jej powikłań jest obecnie 711 osób. Rok wcześniej w tym samym czasie było o 41 proc. więcej zajętych łóżek (1199). Nie zanotowano żadnego przypadku zgonu w porównywanych okresach. 

- Te dane nie dziwią, biorąc pod uwagę fakt, że wirus grypy rozprzestrzenia się głównie drogą kropelkową. Przyczyn spadku zachorowalności należy szukać w stosowaniu się do zasad obowiązujących w czasie pandemii: zachowania dystansu społecznego, zakrywania ust i nosa, higieny rąk. Także w innych krajach notuje się mniej przypadków grypy. W Australii właśnie zakończył się najłagodniejszy sezon grypowy w historii – mówi dr hab. n. med. Ewa Augustynowicz, Zakład Epidemiologii Chorób Zakaźnych i Nadzoru, Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH. 

Spadek liczby zachorowań na grypę w Polsce zauważono już wiosną, gdy nadeszła epidemia COVID-19. Eksperci podkreślają, że sezon grypowy na półkuli północnej nadal może był łagodny o ile zachowany będzie dystans społeczny, nos i usta będą zakrywane maseczkami, a społeczeństwo zadba o szczepienia. – Październik i listopad to najlepsze miesiące na zaszczepienie się. Ochrona po szczepieniu utrzymuje się około 6 miesięcy – dodaje dr Augustynowicz.