Mniej chorych na grypę w tym sezonie

W tym roku obserwujemy spadek zachorowań i podejrzeń zachorowań na grypę. W okresie od 8 do 15 grudnia 2020 r. zarejestrowano w Polsce ogółem 53,866 zachorowań i podejrzeń zachorowań na grypę (rok temu w tym samym czasie było 124,181) Zgonów nie odnotowano.

Z danych NIZP-PZH wynika, że w obecnym sezonie epidemicznym 2020/2021 w Polsce, do 7 grudnia 2020 r. zarejestrowano w sumie 555 415 przypadków zachorowań i podejrzeń zachorowań na grypę i wirusy grypopodobne. Nie odnotowano żadnego zgonu. Natomiast w poprzednim sezonie epidemicznym 2019/2020 od września do 15 grudnia zarejestrowano 1 420 801 zachorowań na grypę i choroby grypopodobne oraz 3 zgony. Jak podkreślają lekarze, trudno obecnie wyrokować, jak rozwinie się sytuacja infekcji grypowej w aktualnym sezonie, ale lockdown spowodował, że wirus grypy nie rozprzestrzenia się tak szybko. Lekarze rodzinni z Porozumienia Zielonogórskiego przypominają, że szczepienia przeciw grypie są szczególnie istotne w czasie pandemii, gdyż może dojść do koinfekcji wirusa grypy z SARS-CoV-2. Ponadto, jak zaznaczają, nałożenie się grypy i Covid -19 może spotęgować liczbę powikłań. Zdaniem medyków, w przypadku osoby zaszczepionej łatwiejsze będzie prawidłowe rozpoznanie zakażenia wirusem SARS-CoV-2. - Grypa bywa bagatelizowana, mimo że jest bardzo poważną chorobą i zawsze, nie tylko w czasie epidemii, należy ją tak traktować. Bywają lata, gdy obserwujemy dużo powikłań, jak np. dwa lata temu były to liczne zapalenia płuc u dzieci – mówi Agata Sławin, lekarka rodzinna Porozumienia Zielonogórskiego. Szczepienia zalecane są przede wszystkim dzieciom, osobom starszym, cierpiącym na schorzenia przewlekłe. - Jednak w takich przypadkach nie wystarczy, gdy zaszczepi się tylko ktoś, kto jest szczególnie narażony na powikłania. Powinni się szczepić wszyscy domownicy, właśnie po to, by taką osobę chronić. Nazywamy to strategią kokonu. Nie jestem w grupie ryzyka, nie boję się, ale mieszkam z małym dzieckiem czy starszą osobą. Szczepię się z troski o nie, bo je kocham. Tak powinniśmy do tego podchodzić – dodaje Sławin. 

Lekarka przypomina, że szczepić się warto nawet do lutego.