Porozumienie Zielonogórskie krytykuje proponowany przez NFZ sposób oceny jakości POZ.

Pacjentka może odmówić badania profilaktycznego albo wykonać je prywatnie. Lekarz POZ może ją do niego zachęcać, wyjaśnić, dlaczego warto je zrobić, i przypominać o profilaktyce. Jeśli jednak badanie nie zostanie odnotowane w danych wykorzystywanych do oceny przychodni, placówka może zostać uznana za tę, która nie realizuje profilaktyki.

Podobny problem może dotyczyć wizyt domowych. Przychodnia opiekująca się głównie młodymi pacjentami będzie ich potrzebowała znacznie mniej niż placówka, której pacjentami są przede wszystkim osoby starsze, niesamodzielne i przewlekle chore.

To właśnie takie przykłady budzą sprzeciw Federacji Porozumienie Zielonogórskie. Organizacja krytykuje przygotowywany przez NFZ mechanizm oceny jakości POZ, który ma być powiązany z finansowaniem świadczeniodawców.

Ocena tak, ale jeśli przychodnia ma wpływ

System wskaźników jakości opieki zdrowotnej już funkcjonuje w przepisach. W przypadku POZ obejmuje m.in. takie parametry jak liczba porad na pacjenta, odsetek teleporad, porad domowych oraz zgłaszalność do wybranych programów profilaktycznych.

Jednocześnie przepisy dotyczące finansowania pozwalają prezesowi NFZ stosować współczynniki korygujące związane z osiąganiem określonych wartości wskaźników jakości. To właśnie możliwość finansowego uzależnienia stawki od wyników budzi obecnie sprzeciw PZ.

„Zdecydowanie sprzeciwiamy się wprowadzeniu mechanizmu, w którym nieosiągnięcie nieracjonalnie skonstruowanych wskaźników jakościowych może prowadzić do zastosowania ujemnego współczynnika i w konsekwencji obniżenia stawki kapitacyjnej POZ. To zniszczy ideę podstawowej opieki zdrowotne”j – przedstawia stanowisko Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.

Federacja nie kwestionuje samej idei mierzenia jakości. Jej zdaniem problem polega na tym, że część parametrów zależy od czynników, na które przychodnia nie ma wpływu.

„Można i trzeba mierzyć jakość naszej pracy. Trudno jednak zaakceptować sytuację, w której przychodnia ma być finansowo karana za decyzję pacjenta, brak dostępu do świadczenia w danym regionie czy sposób organizacji opieki wynikający z potrzeb konkretnej populacji. To nie jest rzetelna ocena jakości pracy POZ. To przerzucanie na przychodnie odpowiedzialności za rzeczy, na które nie mają wpływu” – przekonuje Jacek Krajewski.

Pacjent może odmówić

Jednym z przykładów są badania profilaktyczne. Lekarz rodzinny może zachęcać pacjentkę do udziału w programie profilaktyki raka szyjki macicy, ale ostateczna decyzja należy do niej. Może odmówić badania albo wykonać je prywatnie.

Jeżeli takie badanie nie zostanie uwzględnione w danych służących do wyliczenia wskaźnika, system może potraktować je tak, jakby nie zostało wykonane. Finansowe konsekwencje poniesie wówczas przychodnia.

Podobny problem może wystąpić w przypadku badań wykonywanych poza POZ, np. kolonoskopii. Ich dostępność różni się w zależności od regionu, a lekarz rodzinny nie decyduje ani o liczbie pracowni, ani o czasie oczekiwania na badanie.

W ocenie PZ taki wskaźnik może więc mówić więcej o dostępności świadczeń w danym regionie i decyzjach pacjentów niż o jakości pracy lekarza rodzinnego.

Liczba wizyt domowych a jakość

Federacja krytykuje również wykorzystywanie liczby wizyt domowych jako miernika jakości. Potrzeba takich świadczeń zależy przede wszystkim od stanu zdrowia i struktury populacji.

Inne potrzeby będzie miała przychodnia opiekująca się dużą grupą seniorów i pacjentów niesamodzielnych, a inne placówka na nowym osiedlu zamieszkanym głównie przez młode rodziny. Sama liczba wizyt domowych nie pozwala więc ocenić, która z nich zapewnia lepszą opiekę.

„O tym, czy pacjent potrzebuje wizyty domowej, powinny decydować wskazania medyczne, a nie statystyka. W praktykach obejmujących duży teren dwie wizyty na przeciwległych krańcach obszaru mogą oznaczać nawet kilka godzin poza gabinetem. W tym czasie lekarz nie przyjmuje pacjentów w przychodni. Mechaniczne premiowanie liczby wizyt domowych może więc paradoksalnie pogorszyć dostępność lekarza dla całej pozostałej grupy pacjentów” – podkreśla Tomasz Zieliński, specjalista medycyny rodzinnej, wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.

Podczas spotkania lekarze wskazywali na praktyki obejmujące teren o średnicy około 50 km, gdzie dwie wizyty w różnych kierunkach mogą wyłączyć lekarza z pracy w przychodni nawet na kilka godzin. Nie oznacza to jednak automatycznie określonej liczby „nieprzyjętych pacjentów” – czas konsultacji zależy od ich potrzeb i stanu zdrowia. Zdaniem PZ pokazuje to, dlaczego jakości opieki nie można sprowadzać do prostego liczenia wizyt.

Problem teleporad

Podobne zastrzeżenia dotyczą teleporad. Struktura pacjentów poszczególnych POZ jest różna. W jednej placówce mogą dominować młodsi pacjenci, dla których kontakt zdalny jest wygodny, w innej osoby starsze, częściej wymagające wizyty osobistej.

Sam odsetek teleporad jest obecnie jednym z parametrów jakościowych dotyczących POZ. Dobra opieka powinna jednak odpowiadać na potrzeby konkretnego pacjenta, a nie na oczekiwany procent świadczeń udzielanych w określonej formie – argumentują lekarze rodzinni.

Co lepiej pokazuje jakość?

PZ wskazuje parametry, na które przychodnia ma bezpośredni wpływ. Chodzi m.in. o prowadzenie pacjentów z chorobami przewlekłymi w ramach opieki koordynowanej, bilanse zdrowia, profilaktykę i szczepienia.

NFZ od 2021 r. finansuje w POZ zadania koordynatora, a od 2026 r. placówki rozwijające opiekę koordynowaną mogą otrzymywać dodatkowe finansowanie.

„Jeżeli system chce wzmacniać jakość, powinien premiować placówki, które rozwijają opiekę koordynowaną, diagnostykę i profilaktykę. Tymczasem proponowany mechanizm może prowadzić do obniżania finansowania podstawowej opieki zdrowotnej. Jest to szczególnie niezrozumiałe w momencie, kiedy POZ przejmuje coraz więcej zadań i ma prowadzić coraz większą część pacjentów z chorobami przewlekłymi” – mówi dr Jacek Krajewski.

Apel o wycofanie zmian

Podstawą finansowania POZ jest roczna stawka kapitacyjna przypadająca na pacjenta znajdującego się na liście danej placówki. Jej wysokość jest korygowana m.in. zależnie od wieku pacjentów i innych określonych w przepisach czynników.

Dlatego – argumentuje PZ – obniżenie finansowania z powodu wskaźników, na które przychodnia nie ma rzeczywistego wpływu, oznacza mniej pieniędzy na opiekę nad tą samą populacją.

Najbardziej narażone mogą być placówki działające w trudniejszych warunkach: opiekujące się starszymi i bardziej obciążonymi chorobami pacjentami, funkcjonujące na terenach o słabszym dostępie do diagnostyki czy na rozległym terenie.

Federacja Porozumienie Zielonogórskie domaga się wycofania mechanizmu sankcji finansowych opartych na parametrach, na które POZ nie ma wpływu, oraz ponownej analizy samych wskaźników.


Źródło: komunikat FPZ