W polskich hospicjach i oddziałach medycyny paliatywnej może wkrótce dojść do zmiany, która jeszcze kilka lat temu wydawała się trudna do wyobrażenia. Wszystko wskazuje na to, że jeszcze w tym roku parlament zajmie się projektem regulującym obecność zwierząt towarzyszących przy pacjentach.
O projekcie dyskutowano podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. profilaktyki nowotworowej – RAK STOP, które odbyło się 21 maja pod hasłem „Humanizacja opieki paliatywnej – miejsce zwierząt w systemie ochrony zdrowia”. Debata pokazała, że temat, jeszcze niedawno traktowany jako niszowy, coraz mocniej przebija się do głównego nurtu rozmów o jakości opieki medycznej.
Za przygotowywanym projektem stoi Katarzyna Piekarska z Koalicji Obywatelskiej. Jak zapowiedziała podczas spotkania, dokument ma trafić pod obrady Komisji Zdrowia jeszcze przed wakacjami, a nowe przepisy — według planów — mogłyby zostać uchwalone jeszcze w tym roku.
Projekt dotyczy prawa pacjentów hospicjów stacjonarnych i oddziałów medycyny paliatywnej do kontaktu ze zwierzętami domowymi. To rozwinięcie wcześniejszej inicjatywy społecznej — „Karty praw pacjenta do kontaktu ze zwierzęciem towarzyszącym”, przygotowanej przez dr. hab. Tomasza Dzierżanowskiego z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
„To część tożsamości chorego”
Jednym z najmocniejszych głosów podczas debaty było wystąpienie lek. Aleksandry Zając. Podkreślała, że obecność zwierzęcia przy pacjencie u kresu życia nie jest jedynie formą terapii czy „dodatkową atrakcją”.
— To kontynuacja więzi budowanej przez lata i część tożsamości chorego — przekonywała.
Ekspertka przypominała, że literatura naukowa od dawna opisuje dobroczynny wpływ zwierząt na zdrowie człowieka. Wśród korzyści wymienia się m.in. redukcję lęku i napięcia emocjonalnego, poprawę samopoczucia, łatwiejszą adaptację do warunków hospitalizacji czy poprawę relacji społecznych. W badaniach pojawiają się także obserwacje dotyczące zmniejszenia zapotrzebowania na leki przeciwbólowe oraz poprawy aktywności ruchowej pacjentów.
Coraz częściej zwraca się również uwagę na wpływ takich działań na samą placówkę — bardziej przyjazne środowisko opieki może poprawiać poczucie bezpieczeństwa pacjentów i rodzin.
„Ryzyko jest minimalne”
Najwięcej pytań podczas debaty dotyczyło bezpieczeństwa epidemiologicznego. Do tych wątpliwości odniósł się Tomasz Dzierżanowski, kierownik Kliniki Medycyny Paliatywnej WUM.
Jak podkreślał, zwierzęta terapeutyczne przechodzą odpowiednie procedury i szczepienia, natomiast również obecność zwierząt własnych pacjentów nie stanowi istotnego zagrożenia.
— Ryzyko jest minimalne — zaznaczał.
Lekarz przypomniał przy tym realia opieki paliatywnej. W jego klinice mediana przeżycia pacjentów wynosi osiem dni.
— Dla części chorych możliwość zobaczenia swojego psa czy kota może być po prostu ważnym pożegnaniem — mówił.
Podkreślał jednocześnie, że problem dotyczy nie tylko hospicjów, ale także pacjentów długo hospitalizowanych czy psychiatrycznych.
W Klinice Medycyny Paliatywnej WUM „Karta praw pacjenta do kontaktu ze zwierzęciem towarzyszącym” została wywieszona już jesienią ubiegłego roku. Od tego czasu odbyło się tam kilkanaście takich wizyt.
— W środku jest człowiek i każdego dnia zastanawiam się, co jeszcze mogę zrobić dla pacjentów. Nic nie zastąpi obecności drugiego człowieka, chyba że zwierzę. Ono często pozwala wypełnić tę przestrzeń — mówił specjalista.
I dodał krótko:
— Nie bójmy się tego.
Potrzebne procedury i jasne zasady
Eksperci podkreślali, że choć wizyty zwierząt w placówkach medycznych są już dziś prawnie możliwe, problemem pozostają rozproszone i niejednoznaczne przepisy sanitarne.
Aleksandra Zając mówiła, że wspólnie z Polska Akademia Zoopsychologii i Animaloterapii opracowywane są wytyczne dotyczące bezpiecznego wprowadzania zwierząt do placówek medycznych. Mają one obejmować zarówno kwestie epidemiologiczne, jak i dobrostan samych zwierząt.
W debacie uczestniczyli również przedstawiciele organizacji społecznych i wolontariuszy pracujących ze zwierzętami.
Humanizacja to nie tylko zwierzęta
Szerszy kontekst dyskusji podkreślała Edyta Ruta z Fundacja PASMO – Instytut Odporności Społecznej. Zwracała uwagę, że humanizacja opieki paliatywnej powinna obejmować także dostęp do kultury, sztuki i innych aktywności poprawiających jakość życia pacjentów.
Jej zdaniem system ochrony zdrowia potrzebuje jasnych procedur umożliwiających wprowadzanie takich działań na oddziałach.
Debata w Sejmie pokazała, że rozmowa o medycynie paliatywnej coraz częściej wykracza poza farmakoterapię i procedury. Coraz bardziej uwzględnia emocje chorego i potrzebę bliskości. A dla wielu pacjentów jednym z najważniejszych elementów tej bliskości jest ich zwierzę.