Co znajdziesz w artykule?
Laryngolodzy specjalizujący się w leczeniu szumów usznych potrafią pomóc pacjentom w 70-80 proc.
Szumy uszne (tinnitus auris) – cierpieli na nie ludzie w tak odległych czasach, gdy papirus i tabliczki gliniane były jedynymi materiałami piśmiennymi. Dokuczały także Europejczykom w epokach nowożytnych. Przykładem może być żyjący w XVII wieku Du Verney, który w swoim medycznym podręczniku poświęcił im zaskakująco dużo miejsca. Przyznawali się do nich ludzie tak sławni, jak Marcin Luter, Ludwik van Beethoven i Barbara Streisand.
Znamy naturę powstawania szumów usznych, potrafimy dokładnie zlokalizować ich źródło i coraz skuteczniej je leczyć. Ciągle jednak są osoby, którym nie możemy pomóc.
– Problem szumów usznych staje się obecnie coraz częstszą przypadłością, ponieważ żyjemy dłużej, a słuch starzeje się tak jak każdy inny organ. Poza tym przewlekły stres jest nieodłączny w naszym codziennym życiu, podobnie jak to, że jesteśmy narażeni na towarzyszący nam wszędzie hałas.