Co znajdziesz w artykule?
To trend, od którego nie ma odwrotu. Dlatego należy budować kompetencje pacjentów na temat opieki nad własnym zdrowiem oraz włączyć samoleczenie do systemu ochrony zdrowia. Eksperci omówili pierwszy w Polsce raport na ten temat
Spis treści

Pełne wykorzystanie potencjału samoleczenia i samoopieki przekłada się na zmniejszenie o 1/4 zapotrzebowania na wizyty lekarskie. Wymaga to jednak systemowego podejścia, w tym edukacji pacjentów wspieranej przez profesjonalistów: lekarzy, farmaceutów, pielęgniarki – to główny wniosek płynący z najnowszego raportu „Rola samoleczenia w systemie opieki zorientowanym na wartość zdrowotną” − piszą autorzy projektu. Raport został opracowany przez Uczelnię Łazarskiego we współpracy z Polskim
Związkiem Producentów Leków Bez Recepty (PASMI – Polish Association of Self Medication Industry). Podczas konferencji eksperci zastanawiali się, jakie warunki powinny być spełnione, żeby samoleczenie przynosiło pozytywne efekty i było bezpieczne dla pacjentów.
Jak podkreślała dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, redaktor naukowa raportu, we wszystkich systemach opieki zdrowotnej na świecie samoleczenie jest trendem, od którego nie ma odwrotu. Problem z niedoborem kadr medycznych jest sprawą globalną. Szacuje się, że obecnie w Unii Europejskiej występuje 3,3 miliona przypadków drobnych dolegliwości dziennie. W Polsce rozpoznanych jest ponad 160 problemów terapeutycznych (ICD-10) zaliczanych do drobnych dolegliwości, które w ponad 50% leczone są w ramach samodzielnego dbania o zdrowie. Tymczasem to zagadnienie zostało zmarginalizowane, brakowało badań na ten temat, a samo zjawisko było obarczone stereotypami i często uznawane za zagrażające zdrowiu pacjentów.
– Policzono, że gdyby każdy pacjent z każdą drobną dolegliwością zgłaszał się na konsultację lekarską, to w całej UE potrzebnych byłoby dodatkowych 120 tys. lekarzy pierwszego kontaktu – podkreśla dr Gałązka-Sobotka.
W ocenie ekspertów samoleczenie jest zjawiskiem, które należy wykorzystać w systemie ochrony zdrowia. – Kolejni ministrowie podejmują wiele działań, na licznych poziomach. Niestety nie do końca osiągają cel, jakim jest poprawa systemu ochrony zdrowia oraz zadowolenia pacjentów. Nie uwzględniają bowiem roli pacjenta, jego możliwości oddziaływania na swoje zdrowie i reagowania na problemy, które się ze zdrowiem wiążą – przekonywała dr Gałązka-Sobotka.

Jak leczą się pacjenci?
Zgodnie z przyjętą definicją samoleczenie to samodzielne ordynowanie przez pacjenta leków w celu zmniejszenia dolegliwości i leczenia schorzeń. Dotyczy ono najczęściej farmaceutyków dostępnych bez recepty, niekiedy także leków zalecanych przez lekarza w chorobach przewlekłych. Samoleczenie może mieć charakter doraźny lub długotrwały.
Natomiast samoopieka rozumiana jest jako całokształt działań podejmowanych przez jednostki i rodzinę w celu zachowania zdrowia, poradzenia sobie z pewnym deficytem zdrowotnym, używając różnych narzędzi, które mogą w tym procesie być pomocne. Są to np.: wsparcie pracownika ochrony zdrowia, leki bez recepty (OTC – over the counter), suplementy diety oraz inne wyroby medyczne. Realizacja tej opieki obejmuje m.in. dbanie o higienę i zdrowy styl życia, a także czynniki środowiskowe i społeczno-ekonomiczne wpływające na ludzkie zachowania związane ze zdrowiem.
Przeprowadzone zostało badanie, w którym brano pod uwagę trzy parametry: udział produktów OTC w obszarze realizacji samoopieki, liczbę wizyt lekarskich w podstawowej opiece zdrowotnej (POZ) per capita oraz odsetek osób chętnych do samoopieki w populacji. Z tej analizy wynika, że na tle innych krajów Europy polskie społeczeństwo należy do tych, które aktywnie korzysta z samoopieki. Jak zauważyła dr Gałązka-Sobotka, Polacy zderzają się z ograniczonym dostępem do świadczeń zdrowotnych, od lat mamy trudny dostęp do lekarzy oraz wciąż zbyt niski poziom finansowania ochrony zdrowia. Brakuje też dobrej organizacji systemu, która pozwoliłaby wykorzystać te ograniczone zasoby. To jeden z powodów podejmowania aktywności w obszarze samoopieki.
W samoleczeniu pacjenci sięgają głównie po preparaty z grupy OTC, czyli po leki bez recepty. Dr Jarosław Frąckowiak, socjolog i prezes zarządu firmy badawczej PEX, podkreślił, że rynek leków bez recepty w Polsce w 2022 r. był wart ok. 11 mld zł. Oznacza to, że każdy Polak wydał na leki OTC średnio 337 zł rocznie. Rok później w całym segmencie produktów sprzedawanych w aptekach, ale nieprzepisywanych na recepcie przez lekarza (tzw. non-RX), który PEX szacuje na blisko 22 mld zł w 2023 r., leki wydawane bez recepty stanowiły 51% (11,3 mld zł), a suplementy 23% (5,1 mld zł).
– Chciałbym rozwiać mity i stereotypy, że Polacy są liderami w Europie, jeśli chodzi o korzystanie z suplementów. Z badań wynika, że stanowią one 23% kupowanych produktów non-RX. To mniej, niż moglibyśmy się spodziewać, biorąc pod uwagę przekazy medialne – mówi dr Jarosław Frąckowiak.
Edukacja przede wszystkim
Z badań wynika, że Europejczycy są za samoopieką i samoleczeniem – 80% akceptuje fakt, że dbanie o własne zdrowie należy do ich obowiązków. Samoopiekę stosuje 48% mieszkańców Europy, a 20% deklaruje, że mają kompetencje, aby dbać o swoje zdrowie samodzielnie. Barierą w rozwoju i odpowiednim wykorzystaniu samoleczenia mogą być kompetencje pacjenta.
Autorzy projektu przyjrzeli się, skąd pacjenci czerpią wiedzę. – I tu pojawia się teza, która jest mitem, że doktor Google to pierwszy doradca pacjenta. Z badań, które przeprowadziliśmy, wynika, że Polacy w procesie samoopiekowania są dość racjonalni i bazują przede wszystkim na wiedzy eksperckiej, relacji z profesjonalistami medycznymi oraz zbudowanym na tej bazie pozytywnym doświadczeniu. Większość osób ma wyznaczone granice, kiedy może leczyć się samodzielne, a kiedy już należy zgłosić się do specjalisty. W przypadku choroby dziecka szybciej reagujemy i szybciej szukamy pomocy lekarskiej – mówiła dr Gałązka-Sobotka.
Dr hab. n. o zdr. Iwona Kowalska-Bobkom, prof. UJ, dyrektor Instytutu Zdrowia Publicznego, Wydział Nauk o Zdrowiu, Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego, zwróciła uwagę na potrzebę systemowego rozwijania kompetencji zdrowotnych obywateli, na podstawie których powinno się podejmować decyzję o samodzielnym leczeniu. Przy czym kompetencje zdrowotne definiowane są przez WHO jako zdolność pozyskiwania informacji, interpretowania i właściwego ich wykorzystywania w dbaniu o zdrowie swoje oraz własnego otoczenia, np. w kształtowaniu kompetencji zdrowotnych dzieci.
Zdaniem ekspertów w samodzielnym dbaniu o swoje zdrowie niezwykle ważny jest dostęp do wiedzy opartej na rzetelnych, sprawdzonych źródłach. – Edukacja społeczeństwa w kwestii samoopieki mogłaby odciążyć system i zbudować wartości zdrowotne bazujące na świadczeniach, które są udzielane pacjentom rzeczywiście wymagającym fachowej opieki medycznej – zaznacza dr hab. n. med. Agnieszka Mastalerz-Migas, konsultant krajowa w dziedzinie medycyny rodzinnej, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej (PTMR), prof. Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.
Rola ekspertów nie do przecenienia
Eksperci byli zgodni, że kompetencje zdrowotne powinny być budowane w różnych grupach wiekowych, już od dziecka. – W tym procesie wskazujemy rolę instytucji: przedszkola, szkoły, miejsca pracy, samorządów czy organizacji pozarządowych (NGO – non-governmental organisation). Ważne jest również, żebyśmy wykorzystywali profesjonalistów medycznych: lekarzy POZ, farmaceutów, pielęgniarki, fizjoterapeutów – przekonuje prof. Kowalska-Bobkom.
Farmaceuci od niedawna w ramach pilotażu mogą przeprowadzać przeglądy leków zarówno refundowanych, jak i bez recepty oraz suplementów, które przyjmują na co dzień pacjenci. Przegląd lekowy zwiększa bezpieczeństwo samoleczenia.
– Doświadczenia farmaceutów pokazują, że są osoby, które przychodzą na przegląd z reklamówką 40 różnych preparatów. To dowodzi, jak duży problem mają z przyjmowaniem leków. Farmaceuci identyfikują problemy lekowe, opracowują plan racjonalnego przyjmowania preparatów, rozmawiają z pacjentem i edukują go – podkreśliła dr hab. n. med., prof. UMP Agnieszka Neumann-Podczaska, koordynator ministerialnego pilotażu przeglądów lekowych.
Ważne zadania mają też lekarze POZ. Prof. Agnieszka Mastalerz-Migas podkreślała, że chociaż ok. 60% Polaków kompetencje zdrowotne opiera na opinii specjalistów, to pozostaje jeszcze 40% populacji, które wiedzę czerpie z internetu albo od znajomych. Lekarz rodzinny edukuje, ale też zachowuje czujność diagnostyczną. – Pacjent musi wiedzieć, gdzie jest ten moment, że trzeba pójść do lekarza. Taką sytuacją jest np. ból, który nie ustępuje – zaznacza prof. Mastalerz-Migas.

Potrzebne rozwiązania systemowe
Prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej przypomniała, że pewne kroki już zostały podjęte. PTMR we współpracy z Rzecznikiem Praw Pacjenta opracowało „Nawigator Pacjenta. Praktyczny poradnik, jak poruszać się po systemie ochrony zdrowia” (dostępny w formie online na stornie internetowej Rzecznika Praw Pacjenta (https://www.gov.pl/web/rpp/nawigator-pacjenta-praktyczny-poradnik-jak-poruszac-sie-po-systemie-ochrony-zdrowia). Znalazły się w nim informacje dotyczące profilaktyki oraz wskazówki, jak poruszać się w systemie opieki zdrowotnej. Eksperci radzą m.in., kiedy pacjent może ograniczyć się do samodzielnej próby poradzenia sobie z problemem zdrowotnym, kiedy pojawić się u lekarza, a kiedy wezwać pogotowie.
Innym rozwiązaniem jest wprowadzenie porad edukacyjnych w POZ dla osób przewlekle chorujących, co zostało zagwarantowane w opiece koordynowanej. Jednak niewielu pacjentów korzysta z tej możliwości. Pojawia się więc pytanie, jak ich zmobilizować do sięgania po narzędzia edukacyjne i budowania świadomości zdrowotnej.
Od wielu lat środowisko związane z ochroną zdrowia postuluje wprowadzenie w szkołach przedmiotu „Wiedza o zdrowiu”. Ewa Jankowska, prezes zarządu PASMI Związku Pracodawców „Polski Związek Producentów Leków Bez Recepty”, rekomenduje m.in. powołanie zespołu składającego się z przedstawicieli środowiska naukowego, branży, Rzecznika Praw Pacjenta oraz Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Edukacji Narodowej. Zespół taki miałby opracować materiały edukacyjne, które można by wykorzystać w przyszłości na lekcjach „Wiedza o zdrowiu”.
Eksperci zastanawiali się też nad utworzeniem rządowej platformy internetowej na wzór tych, które istnieją w Wielkiej Brytanii lub w Stanach Zjednoczonych, gdzie przystępnym językiem specjaliści edukują i radzą, co zrobić w drobnych dolegliwościach oraz na czym powinna polegać profilaktyka. Przy tym warto wykorzystać nowoczesne narzędzia, takie jak aplikacje oraz interaktywne rozwiązania, żeby pacjent mógł sprofilować treści do swoich potrzeb.

– Próby stworzenia takiej platformy są już podejmowane, m.in. przez Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ). Poza tym Ministerstwo Zdrowia wspólnie z Instytutem Zdrowia Publicznego pracuje nad portalem ProfiBaza – mówiła Joanna Głażewska, zastępca dyrektora departamentu zdrowia publicznego w Ministerstwie Zdrowia.
Przedstawicielka Ministerstwa Zdrowia podkreślała również znaczenie działań administracji państwowej. Nie do przecenienia jest rola samorządów, ponieważ ponad 60% zadań zdrowotnych jest realizowanych i finansowanych właśnie przez samorządy.
Dr Gałązka-Sobotka proponowała, żeby budowanie kompetencji zdrowotnych kierować nie tylko do pacjentów, ale też profesjonalistów: przedstawicieli administracji publicznej, od których zależy opracowanie i wdrożenie programów zdrowotnych.
Rekomendacje i korzyści
Autorzy raportu „Rola samoleczenia w systemie opieki zorientowanym na wartość zdrowotną” wypracowali również rekomendacje. Ich zdaniem przede wszystkim należy systemowo wykorzystać potencjał samoopieki i samoleczenia. – Dodajmy te komponenty do systemu ochrony zdrowia obok profilaktyki, diagnostyki, profesjonalnego leczenia, rehabilitacji i opieki długoterminowej – postuluje dr Gałązka-Sobotka.
Aby to było możliwe, należy zainwestować w kompetencje zdrowotne społeczeństwa, upowszechnienie wiedzy o istocie samoleczenia i zasadach jego skutecznego stosowania. Ważne jest także zwiększenie bezpieczeństwa samoleczenia poprzez aktywne włączenie farmaceutów i innych profesjonalistów w edukację pacjentów. Należy uprościć treści i ułatwić dostęp do ulotek leków stosowanych w procesie samoleczenia. Warto przy tym pamiętać, że samoleczenie i samoopieka mają na celu ochronę przed poważnymi schorzeniami na zasadzie panowania nad drobnymi, żeby nie eskalowały do przewlekłych. Zdaniem autorów raportu należy również wspierać badania na temat wpływu samoleczenia na pacjentów i system ochrony zdrowia, a także uwzględniać samoleczenie w strategicznych dokumentach krajowych i europejskich.
Jak wynika z badań europejskich, tylko samoleczenie pozwala zaoszczędzić prawie 40 mld euro krajom UE. Szacuje się, że gdyby wykorzystać drzemiący w odpowiedzialnym samoleczeniu potencjał, można by zmniejszyć liczbę wizyt u lekarzy rodzinnych o 10-25%. Byłaby to oszczędność ponad 17 mld euro. A każde 1 euro przeznaczone na samoleczenie generuje oszczędności dla systemu opieki zdrowotnej w wysokości 6,70 euro.
Korzyści, jakie dają samoopieka oraz samoleczenie, są szacowane w Europie na ponad 100 mld euro, a przy wykorzystaniu tego potencjału ta kwota może być jeszcze większa. Każdy przypadek samoopieki daje średnio 14,14 euro rocznie oszczędności dla gospodarki narodowej – wynika z raportu „The Global Social and Economic Value of Self Care” z 2020 r. Z perspektywy pacjenta oszczędności to średnio 106 min, gdy realizuje samoopiekę zamiast odwiedzać lekarza, a 22 min z tego czasu to czas pracy. Wartość ekonomiczna tego czasu wynosi 9,3 euro. Dzięki samoopiece gospodarki narodowe mogą zaoszczędzić średnio 12 min zwolnienia lekarskiego możliwego do uniknięcia z medycznego punktu widzenia. Wartość tego czasu wynosi 4,84 euro, co pomnożone przez populację daje imponujące wyniki. Poza oszczędnością finansów i czasu, świadome, oparte na wiedzy samoleczenie i samoopieka przede wszystkim wpływają na poprawę zdrowia pacjenta oraz pozwalają zapobiegać poważnym chorobom.
Zdjęcia: archiwum prywatne, Siarhei Khaletski/iStock/Getty Images Plus/Getty Images, Andrey Zhuravlev/iStock/Getty Images Plus/Getty Images
Następny artykuł: