Co znajdziesz w artykule?

W ciągu ostatnich 100 lat powstało wiele koncepcji immunoterapii chorób nowotworowych. Większość z nich okazała się nieskuteczna lub skuteczna tylko w wąskich grupach chorych. Dotyczy to m.in. immunoterapii czynnej nieswoistej z wykorzystaniem cytokin czy antygenów bakteryjnych stymulujących układ immunologiczny. Niewielką skutecznością charakteryzują się także metody immunoterapii czynnej swoistej, polegającej na podawaniu „szczepionek” przeciwnowotworowych składających się z odpowiednio spreparowanych antygenów nowotworowych lub całych komórek nowotworowych. Do szerszego użycia nie weszły także metody immunoterapii adoptywnej, które wykorzystują komórki immunologiczne pacjenta modyfikowane poza organizmem chorego. Wśród zarejestrowanych do leczenia chorób nowotworowych preparatów przeważają przeciwciała monoklonalne. Przeciwciała przeciwko powierzchniowym receptorom na powierzchni komórek nowotworowych znalazły szerokie zastosowanie w leczeniu chorych na raka piersi, jelita grubego i odbytnicy oraz nowotwory hematologiczne. Jednak prawdziwa rewolucja w immunoterapii dokonuje się obecnie za sprawą wejścia do rutynowego stosowania przeciwciał przeciwko immunologicznym punktom kontroli odpowiedzi przeciwnowotworowej. Ten rodzaj immunoterapii ma na celu aktywację limfocytów zdolnych do zniszczenia komórek nowotworowych w węzłach chłonnych i w tkance nowotworowej. Leki te nie tylko mogą być stosowane u większości chorych, lecz także u wielu pacjentów powodują trwałe remisje choroby nowotworowej.

Poznanie roli układu immunologicznego w kontrolowaniu powstawania i rozwoju nowotworu leży u podstaw nowoczesnych metod immunoterapii chorób nowotworowych. Pod koniec XIX wieku niezależnie od siebie Anton Czechow i William Coley zaobserwowali, że pod wpływem infekcji może dojść do remisji zaawansowanych postaci nowotworów, w tym wyjątkowo złośliwych mięsaków u młodych ludzi. William Coley opracował nawet sposób wytwarzania immunoterapeutyku zawierającego toksyny otrzymane z nadsączy hodowli