MTS: Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł rozwiązał problem zalewu rynku przez absolwentów stomatologii, zmniejszając liczbę miejsc na tym kierunku na wszystkich uczelniach medycznych o 5 proc. Czy to dobre posunięcie?
Lek. Leszek Dudziński: Według naszych obliczeń ograniczenie powinno być większe – minimum 10 proc. W przeciwnym wypadku konkurencja między stomatologami będzie zbyt duża. W tej chwili w Polsce jest ponad 36 tys. praktyk lekarskich, co oznacza, że na dentystę przypada tysiąc
pacjentów. Modelowo powinno być półtora tysiąca. To powoduje, że właściciele nie są w stanie utrzymać swoich praktyk, szukają niekonwencjonalnych rozwiązań.
Prezydium NRL zwróciło się do ministra, aby przeprowadził analizę możliwości dydaktycznych uczelni i potrzeb epidemiologicznych pacjentów, czego – jak wiemy – przed podjęciem decyzji nie zrobił.
MTS: Odgórna interwencja jest konieczna?
L.D.: Tak, ponieważ jeśli odpowiednio ograniczymy liczbę studentów stomatologii i dofinansujemy uczelnie, będzie można podnieść jakość kształcenia, wprowadzić do programów nowoczesne metody leczenia, np. procedury implantologiczne czy zastosowanie technik 3D. Niektórzy konsultanci krajowi dla swoich specjalności opracowali nowe programy, ale nie są one wdrażane, bo uczelni na to nie stać. Często studenci nie mają zapewnionej realizacji programów już obowiązujących, ćwiczeń na fantomach czy klinicznych. To naprawdę ogromne koszty – ząb do fantomu kosztuje 80 zł, a po wykorzystaniu jest wyrzucany. Student w trakcie kształcenia musi wykonać protezę podpartą, której refundacji NFZ nie przewiduje, więc uczelnia musi wykładać własne pieniądze. Braki pieniędzy oznaczają także to, że uczelniom trudno jest zatrzymać najlepszych naukowców, a to oni powinni uczyć studentów. Luka pokoleniowa to wielki problem.
Nie może być też tak, że nauczyciele akademiccy wykonują zadania kliniczne i w ten sposób zarabiają dla uczelni. To państwo powinno finansować procedury wykonane w ramach nauki.
Uregulowania wymaga także kwestia dostępu studentów do pacjentów i rozliczania z NFZ świadczeń przez nich udzielanych.
MTS: Podczas Konferencji Okrągłego Stołu Nałęczów-Warszawa przedstawiciel resortu nauki zapowiedział, że uczelnie medyczne będą miały nowe szanse pozyskania dodatkowych pieniędzy. Jakie?
L.D.: W zapowiadanej przez resort nauki ustawie o szkolnictwie wyższym planowane jest podzielenie wszystkich uczelni na trzy rodzaje i uzależnienie finansowania od tego, jaki charakter ma ośrodek: badawczy, dydaktyczny czy badawczo-dydaktyczny. Nad szczegółami pracują ministerialne zespoły. We wrześniu będą pokazane wskaźniki dla poszczególnych rodzajów uczelni, a od października ustawa ma wejść w życie.
MTS: W jaki sposób poprawi się sytuacja?
L.D.: Spodziewamy się, że liczba uczelni otrzymujących finansowanie z budżetu państwa się zmniejszy. Mniej pieniędzy trafi do szkół niepublicznych, które kształcą np. dietetyków, fizjoterapeutów czy pielęgniarki, za to więcej do uczelni publicznych.
Uważamy, że kształcenie dentystów powinno się odbywać wyłącznie w strukturach uniwersytetów. Dlatego bardzo ważne jest, aby przy okazji nowelizacji ustawy pojawił się zapis, że kształcenie na wydziale lekarsko-dentystycznym ma charakter akademicki. Obecnie takiego zapisu brak, zapisano go tylko dla kierunków ogólnolekarskich. Istnieje więc realne zagrożenie, że powstaną uczelnie zawodowe na wzór tych, które istnieją w wielu państwach. Kształcą one dentystów, ale nie lekarzy dentystów.
Nowym pomysłem są też plany utworzenia Narodowego Instytutu Technologicznego, który także finansowałby zadania związane z badaniami naukowymi. Będą też nowe możliwości pozyskania środków z funduszy europejskich oraz z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.
MTS: Część stomatologów domaga się wprowadzenia specjalizacji odpłatnych. Dotychczas NRL była przeciwna takim inicjatywom.
L.D.: Zainteresowani tym są m.in. ortodonci. Domagają się oni, aby wprowadzić rozwiązania prawne, które dawałyby ośrodkom akredytowanym, posiadającym miejsca szkoleniowe, możliwość kształcenia za pieniądze.
Obecnie lekarze i tak płacą ogromne kwoty za kursy komercyjne, nie zawsze najwyższej jakości. Mogą się szkolić nawet kilka lat, wydać 100 tys. zł, a i tak nie uzyskują uprawnień, które daje tylko specjalizacja. MZ nie powiedziało uzupełniającemu kształceniu specjalizacyjnemu „nie”, dyskusja trwa.
Rozstrzygnięcia powinny zapaść jeszcze w tym roku przy okazji nowelizacji ustawy o zawodzie lekarza. Jako samorząd chcemy mieć wpływ na kształt zapisów, jednak sprawę utrudnia to, że po stronie MZ nie ma partnera do rozmów. Zagadnienia dotyczące stomatologii są rozproszone po różnych departamentach.
MTS: Trwa konkurs na świadczenia stomatologiczne finansowane przez NFZ. Stomatolodzy go bojkotują?
L.D.: Jako stomatolodzy jesteśmy niezadowoleni z rozporządzenia ministra w sprawie szczegółowych kryteriów wyboru ofert oraz zarządzenia prezesa NFZ dotyczącego warunków zawierania i realizacji umów.
NFZ zdaje sobie sprawę, że stomatolodzy muszą przyjąć narzucone warunki i podpisać kontrakty. Ale brak porozumienia przed rozpoczęciem postępowań konkursowych oraz dowolna interpretacja przepisów przez dyrektorów oddziałów NFZ spowodowały niespotykany dotąd chaos.
Nasz zespół ds. współpracy z NFZ zbiera opinie, które będziemy chcieli przedstawić podczas spotkania z jego prezesem Andrzejem Jacyną. Postępowanie konkursowe powinno się zakończyć pod koniec czerwca, ale już widać, że termin nie zostanie dotrzymany.
To nie pierwsze potknięcie obecnej władzy. Przypomnę ustawę o sieci szpitali – jej wejście w życie się opóźniło. Szumnie zapowiadana likwidacja NFZ skończyła się podobnie – projektu zapisów wciąż brak.
Proces kontraktowania świadczeń w stomatologii jest trochę takim polem doświadczalnym przed kontraktami w pozostałych dziedzinach. Widać z tego, że sprawy idą w złym kierunku.
MTS: Na czym pana zdaniem polega błąd?
L.D.: Niektóre oddziały NFZ obniżyły oczekiwaną stawkę za punkt stomatologiczny, co oznacza, że za te same pieniądze trzeba udzielić więcej świadczeń. Z kolei w stomatologii dziecięcej czy periodontologii wprowadzono przeliczniki, które spowodują utrudnienia w dostępie do tych świadczeń.
Dlatego zwróciłem się do prezesa NFZ – który zapowiadał zwiększenie finansowania świadczeń – z zapytaniem, na czym polega wzrost w dziedzinie stomatologii. Minęły trzy tygodnie, odpowiedzi brak.
MTS: Młodzi stomatolodzy grożą protestami, jeśli MZ nie zwiększy liczby miejsc rezydenckich. Czy otrzymają poparcie władz samorządu lekarskiego?
L.D.: Minister Radziwiłł oświadczył kilka dni temu, że choć będą dodatkowe miejsca rezydenckie, to na pewno nie dla wszystkich absolwentów kierunku lekarsko-dentystycznego, o co zabiegają młodzi lekarze. Tłumaczył, że możliwość specjalizacji powinni mieć przede wszystkim absolwenci kierunków lekarskich. Natomiast po kierunku dentystycznym niekoniecznie. To wskazuje jednoznacznie, że odpowiada mu obecny stan – spośród absolwentów kierunku lekarskiego specjalizuje się 70 proc. lekarzy, a spośród lekarzy dentystów – tylko 20 proc. Uważam, że to nie jest dobry kierunek. Mamy konstytucyjne prawo do równego traktowania. Każdy, kto ukończył studia medyczne, powinien mieć taki sam dostęp do specjalizacji.
MTS: Perspektywa protestów staje się coraz bardziej realna?
L.D.: Tak, tym bardziej że zapowiadane przez rząd od lipca podwyżki wynagrodzeń minimalnych stoją pod znakiem zapytania. Młodzi lekarze zresztą nie byli nimi usatysfakcjonowani i przygotowali własny projekt zakładający m.in. dwie średnie krajowe dla lekarza w trakcie specjalizacji, trzy średnie dla specjalisty.
Wiele będzie zależeć od tego, co się stanie z tymi projektami. Mimo wcześniejszych obietnic ministra zdrowia wicepremier Mateusz Morawiecki mówi jasno: „Nie ma pieniędzy na podwyżki w ochronie zdrowia”.
Jeśli zgody na podwyżki nie ma, to bardzo trudno będzie powstrzymać środowisko przed protestami. Niezadowolenie narasta i sięga szczytu. Do protestów gotowi są m.in. lekarze zrzeszeni w OZZL, rezydenci, pielęgniarki, technicy i ratownicy. Nie chcę być złym prorokiem, ale ani ustawa o sieci szpitali, ani nieznaczny wzrost budżetu na świadczenia z NFZ nie wyciszą nastrojów środowiska.
Następny artykuł: