Co znajdziesz w artykule?
- Omówienie rozstrzygnięcia sądu dotyczącego błędu diagnostyczno-terapeutycznego lekarza dentysty
- Przyczynienie się pacjenta do szkody na zdrowiu a sytuacja prawna lekarza
- Wpływ naruszenia prawa pacjenta do wyrażenia świadomej zgody na odpowiedzialność majątkową lekarza
- Staranność zawodowa − wzorzec akademika czy praktyka?
Spis treści
Coraz większa grupa pacjentów występuje z roszczeniami majątkowymi wobec lekarzy dentystów. Podstawą tych żądań są w głównej mierze zaniedbania w procesie diagnostyczno-terapeutycznym. Rośnie również liczba spraw sądowych, w których pacjenci domagają się zadośćuczynienia z tytułu naruszenia ich praw, m.in. prawa do informacji, wyrażenia zgody, intymności czy obowiązku przestrzegania tajemnicy zawodowej. Warto, aby stomatolodzy znali aktualne rozstrzygnięcia w tego typu sprawach i wyciągali z
nich wnioski dla własnej praktyki zawodowej. W niniejszym artykule zostało omówione jedno z takich rozstrzygnięć 1 . Zawarte w uzasadnieniu wyroku wskazówki dotyczą z jednej strony obowiązków lekarza, a z drugiej wskazują na częsty w praktyce dentystycznej problem przyczynienia się pacjenta do szkody na zdrowiu.
Stan faktyczny
W dniu 2 sierpnia 2012 r. pacjentka zgłosiła się do lekarza dentysty prowadzącego indywidualną praktykę stomatologiczną w celu wykonania kompleksowego leczenia wszystkich zębów, w tym uzupełnienia protetycznego. Miała 5 własnych zębów w szczęce oraz 9 zębów w stanie bardzo znacznego uszkodzenia próchnicowego w żuchwie. Lewy górny kieł (13), lewy górny siekacz (12), lewy górny centralny siekacz (11) oraz prawy górny drugi siekacz (22) były zębami martwymi, niedokładnie przeleczonymi kanałowo, z widocznymi zmianami przywierzchołkowymi. Na górnych zębach pacjentka miała już zamocowane wkłady koronowo-korzeniowe w postaci sztyftów odlewanych w pracowni. Wykonane zdjęcie wskazywało, że leczenie kanałowe jest w pewnym zakresie niedokładne. Nie były to jednak duże zmiany, które wymagałyby radykalnych działań medycznych. Dentysta stwierdził liczne ubytki próchnicowe zwłaszcza dolnych zębów oraz zwrócił uwagę pacjentce na konieczność zachowywania higieny jamy ustnej i na stanowczo za dużą liczbę palonych papierosów, a więc konieczność ograniczenia. Stomatolog odnotował, że na zębach 17, 13, 12, 11, 21 wkłady koronowo-korzeniowe i korony protetyczne zostały wykonane w innym gabinecie. Pacjentka domagała się, aby prace protetyczne zostały wykonane na istniejących uzupełnieniach. Lekarz zaproponował, aby do mostu dodać dwie protezy częściowe górne i dolne, co miało na celu odciążyć przód szczęki i żuchwy oraz zalecił leczenie kanałowe zębów 13, 12, 11, 21, a także ekstrakcję korzenia zęba 45. Wyjaśnił również pacjentce, że leczenie i ekstrakcja są teoretycznie wskazane dla prawidłowego wykonania planowanego zabiegu, choć same w sobie wiążą się z ryzykiem. Dentysta oceniał, że istnieją poważne przeciwwskazania do leczenia kanałowego, a nawet że tego typu leczenie jest w przypadku tej pacjentki niecelowe. Decydować o tym miał jej stan higieny jamy ustnej. Ponadto sam zabieg byłby wyjątkowo skomplikowany i musiałby polegać na wyjęciu wkładów koronowo-korzeniowych zacementowanych w korzeniach, dodatkowo połączony z zabiegiem ewentualnej resekcji, czyli wycięcia wierzchołków korzeni wraz z usunięciem zmian zapalnych w kości.
Pacjentka stanowczo odmówiła proponowanego jej leczenia kanałowego i ekstrakcji korzenia 45, twierdząc, że jej zęby zostały już przeleczone, a ponadto nie zamierza poddać się proponowanemu zabiegowi, ponieważ wiąże się on z bólem, a ona panicznie boi się tego typu dolegliwości i chce ich uniknąć. Nalegała również, aby prace protetyczne zostały wykonane na zębach w takim stanie, w jakim się aktualnie znajdują.
W takiej sytuacji, biorąc pod uwagę stanowczą odmowę pacjentki ekstrakcji korzenia zęba 45 oraz nieprzeprowadzanie leczenia kanałowego dentysta stwierdził, że założenie mostów na posiadane przez pacjentkę zęby, choć wiąże się z podwyższonym ryzykiem wynikającym z pozostawienia nieprzeleczonych kanałów zębów oraz pozostawieniem istniejących wkładów koronowo-korzeniowych, jest możliwe i taki zabieg ma szanse przynieść pozytywne rezultaty. Kolejny raz wyjaśnił konieczność utrzymywania odpowiedniej higieny jamy ustnej oraz zaprzestania, a co najmniej znacznego ograniczenia palenia papierosów, co warunkuje powodzenie leczenia.
Stomatolog, mimo że zabieg wiązał się z podwyższonym ryzykiem, informując o tym pacjentkę, nie przedstawił jej pouczenia o ryzyku związanym z zabiegiem na piśmie i nie uzyskał pisemnego oświadczenia powódki, że takie ryzyko akceptuje, a przyjęty sposób leczenia jest zgodny z jej wolą wyrażoną w sposób świadomy.
Od sierpnia do września 2012 r. dentysta wykonał prace zgodne z planem leczenia. Pacjentka w trakcie terapii zaczęła odczuwać dolegliwości bólowe, w związku z tym przyjmowała leki przeciwbólowe i antybiotyki przepisane przez lekarkę rodzinną, która podczas badania stwierdziła stan zapalny dziąseł pod mostami, ich pogrubienie i naloty grzybicze, a ponadto powiększenie węzłów chłonnych po prawej stronie. Pacjentka mimo licznych pouczeń o sposobie i niezbędnej konieczności dbania o higienę jamy ustnej (mi.in. stosowanie płukanek), jak również konieczności porzucenia palenia papierosów – pozostała przy swoich dotychczasowych nawykach, tj. paliła papierosy w takich samych ilościach jak poprzednio i lekceważyła higienę jamy ustnej. Całodobowo użytkowała częściową protezę szkieletową górną, bez jej oczyszczania. Dodatkowo dolna proteza szkieletowa jej przeszkadzała, w związku z czym wyjęła ją bez konsultacji z lekarzem i wbrew wcześniejszym pouczeniom.
W sytuacji zaniechania stosowania protezy dolnej doszło do znacznego obciążenia mostu górnego i przemieszczania się protezy szkieletowej częściowej acetalowej (elastycznej) górnej poza zaprojektowane powierzchnie stabilizujące. Przeciążenie tej okolicy prowadziło (jako jedna z przyczyn) do odsłonięcia zrębu korzeniowego powyżej brzegu dziąsłowego koron założonych na zęby górne, na których wykonano płaszczyzny retencyjne dla elementów klamrowych protezy szkieletowej górnej. Przeciążenie tych okolic prowadziło również do zmiany w postaci poszerzenia ozębnej zębów dolnych i w konsekwencji do wystąpienia wtórnych zmian zapalnych oraz resorpcji wypełnionych kanałów zębów 44, 43 i 34.
W dniu 1 października 2012 r. pacjentka zgłosiła się do lekarza w związku z intensywnym bólem okolicy zębów dolnych. Stomatolog ustalił wystąpienie silnego stanu zapalnego dziąseł. Jako przyczynę wskazał dużą liczbę palonych papierosów oraz niedostateczną higienę jamy ustnej. W trakcie tej wizyty pozwany zalecił powódce rzucenie palenia i częstsze mycie zębów oraz używanie płukanki. W czasie wizyty powódka nie sygnalizowała pozwanemu problemów ze zdejmowaniem górnej protezy.
W dniu 3 maja 2013 r. pacjentka zgłosiła się do innego dentysty. Lekarka stwierdziła zaczerwienienie błony śluzowej i lekki obrzęk; a ponadto niedostateczną higienę jamy ustnej. W tej sytuacji przepisała antybiotyk i zasugerowała konieczność udania się do tego lekarza, który wykonywał prace protetyczne. 6 maja 2013 r. pacjentka zgłosiła się do kolejnego stomatologa z odcementowanym mostem w zasięgu 14-23. Nowa dentystka zleciła pantomogram i wykonała zdjęcie kamerą przy braku uzupełnienia protetycznego. Ponadto ponownie, na życzenie powódki, zacementowała most, mimo stwierdzonej konieczności leczenia zęba filarowego. W ocenie lekarki kobieta wymagała kompleksowego leczenia jamy ustnej.
W maju 2013 r. pacjentka stawiła się w gabinecie dentysty, który prowadził leczenie, z żądaniem zwrotu pieniędzy za wcześniejszą terapię. W trakcie wizyty okazała uzupełnienie protetyczne, trzymając je w ręku. Nie oczekiwała konsultacji medycznych, leczenia czy innej formy pomocy. Towarzyszyła jej koleżanka, która popierała żądanie powódki zwrotu pieniędzy. Lekarz dentysta w obecności osoby trzeciej nie chciał rozmawiać o wykonanym zabiegu uznając, że te fakty objęte są tajemnicą lekarską.
Żądania pacjentki
W związku ze skutkami leczenia pacjentka skierowała sprawę na drogę sądową. Zawarte w pozwie żądania opiewały na kwotę 142 800 zł. Składały się na nią:
- 100 000 zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę w związku z wadliwie przeprowadzonym leczeniem
- 11 130 zł tytułem kosztów dotychczasowego oraz przyszłego leczenia
- 11 750 zł tytułem zwrotu kosztów wydatkowanych na leczenie przeprowadzone u pozwanego lekarza
- 20 000 zł tytułem zadośćuczynienia w związku z brakiem świadomej zgody na przeprowadzone leczenie.
Rozstrzygnięcie sądu I instancji
W sprawie zgromadzono obszerny materiał dowodowy, m.in. w postaci dokumentacji medycznej, zeznań świadków oraz dwóch opinii biegłych. Co istotne, opinie te były przeciwstawne, tj. z jednej z nich wynikało, że lekarz dopuścił się wielu uchybień w procesie terapeutycznym, z drugiej zaś, że jego zachowanie mieściło się w kanonach aktualnej wiedzy medycznej. Sąd I instancji oparł swoje rozstrzygnięcie w głównej mierze na opinii korzystnej dla pozwanego lekarza i powództwo pacjentki oddalił. Warto przyjrzeć się kilku argumentom, które sąd przywołał, uzasadniając wydany wyrok.
W przekonaniu sądu stan uzębienia pacjentki, osoby młodej, wymagał od dentysty przemyślanej decyzji co do sposobu leczenia, podjętej w porozumieniu z powódką jako pacjentką. Możliwe metody leczenia obejmowały ekstrakcję wszystkich zębów z zaawansowanymi zmianami chorobowymi i zastosowanie zwykłej protezy albo ponowne leczenie kanałowe. Byłoby ono jednak wyjątkowo skomplikowane i musiałoby polegać na wyjęciu wkładów koronowo-korzeniowych zacementowanych w korzeniach, dodatkowo połączone z zabiegiem ewentualnej resekcji, to jest wycięcia wierzchołków korzeni wraz z usunięciem zmian zapalnych w kości. Taki zabieg często kończy się niepowodzeniem i w konsekwencji usunięciem wszystkich objętych resekcją zębów. Poza tym jest kosztowny, co wynika z konieczności użycia skomplikowanego sprzętu. W przypadku omawianej pacjentki, osoby młodej, korzenie dosyć dobrze trzymają się kości, a przewlekłe stany zapalne mogą nie dawać dolegliwości bólowych. Leczenie kanałowe zębów musi być uzasadnione. Samo planowane leczenie protetyczne nie stanowi takiego uzasadnienia w przypadku zębów żywych. Sąd przyjął, że stan zdrowia pacjentki nie stanowił jednoznacznego przeciwwskazania do wykonania zabiegu protetycznego, to jest mostu na filarach 13-22. Jednak takie leczenie wiązało się z podwyższonym ryzykiem, które wymagało bezwzględnie ścisłego stosowania się do zaleceń lekarza. W przekonaniu sądu zastosowana technika oszlifowania zębów filarowych z jednej strony nie była wykluczona przez istniejące stany zapalne przyzębia, a z drugiej jej zaletą była mała utrata tkanek zęba filarowego, co zmniejszyło ryzyko złamania. Charakteryzowała się dobrą retencją uzupełnienia stałego, długoletnim utrzymaniem, a także satysfakcjonującym efektem kosmetycznym.
Wypełnienie braków zębowych uzupełnieniami ruchomymi miało na celu wyrównanie zwarcia. Wykonywane protezy zostały dopasowane do istniejącego modelu okluzji. Taka decyzja wynikała z faktu braku dolegliwości ze strony stawu skroniowo-żuchwowego. Istotą wyrównania zgryzu było ustalenie zwarcia w strefach podparcia (zęby trzonowe i przedtrzonowe), a tym samym odciążenie odcinka przedniego podczas żucia. Kluczową kwestią dla prawidłowego funkcjonowania uzupełnienia protetycznego było stosowanie zarówno protezy górnej, jak i dolnej. Stosowanie samej protezy górnej powodowało jej wypaczenie, a w konsekwencji utratę właściwości użytkowych. Brak użytkowania protezy częściowej ruchomej dolnej mógł spowodować przeciążenie uzupełnienia stałego górnego wraz z jego odcementowaniem, a także przemieszczenie się elementów retencyjnych uzupełnienia ruchomego poza powierzchnie retencyjne i poszerzenie ozębnej zębów dolnych, a w konsekwencji wystąpienie zmian zapalnych wtórnych oraz resorpcji kanałów zębów 44, 43, 34.
Powodzenie zabiegów leczniczych zależało w dużym stopniu od zachowania samej pacjentki, a zwłaszcza staranności w dbaniu o higienę jamy ustnej i rzucenia palenia papierosów. Powtórne osadzenie pracy protetycznej górnej przez innego lekarza mogło mieć wpływ na jej rozszczelnienie i powstanie miejsc retencyjnych, uniemożliwiających zdejmowanie uzupełnienia ruchomego przez samą pacjentkę, a także stworzenie interferencji zgryzowych uniemożliwiających uzyskanie prawidłowego wzorca zgryzu.
Sąd podzielił stanowisko biegłego, który pozytywnie zaopiniował działania pozwanego lekarza, że zaprezentowany przez drugiego z biegłych sposób, w jaki powinno być przeprowadzone leczenie powódki można nazwać wzorcowym, możliwym jedynie w realiach teorii uniwersyteckiej. Praktyka jest natomiast znacznie bogatsza w takie okoliczności, które stanowią przesłanki determinujące odstąpienie od tego wzorca postępowania.
Sąd I instancji nie podzielił również twierdzeń pacjentki, że doszło do naruszenia jej prawa do wyrażenia świadomej zgody poprzez brak pouczenia o ryzykach towarzyszących leczeniu. Trudno, zdaniem sądu, przyjąć, że lekarz w przypadku sprzeciwu pacjentki wobec zaproponowanego sposobu leczenia natychmiast od niego odstąpi i zrobi to, co ona sobie zażyczy. Dla sądu było oczywiste, w szczególności wobec długiego okresu leczenia powódki, że strony ze sobą rozmawiały. Nie sposób w tych okolicznościach przyjąć, że reakcją lekarza na sprzeciw pacjentki wobec proponowanego leczenia kanałowego nie było wyjaśnienie ryzyka, z jakim wiąże się zaniechanie tego leczenia. Jednocześnie skoro pozwany, jako lekarz leczący pacjentkę, wobec jej sprzeciwu decyduje się odstąpić od leczenia kanałowego i przystępuje do przygotowania zębów filarowych pod mosty protetyczne, to już sama ograniczona do minimum staranność stomatologa o zachowanie własnego autorytetu wymagała uzasadnienia pacjentce zmiany stanowiska. Takiemu uzasadnieniu musiało towarzyszyć wyjaśnienie, z jakiej przyczyny, oprócz woli powódki, pozwany uznał początkowo, że leczenie kanałowe jest wskazane. W konsekwencji logiczne jest, że dentysta musiał przedstawić te okoliczności, które decydowały, iż nie proponował na samym początku takiego sposobu leczenia, jaki ostatecznie zastosował. Takimi decydującymi okolicznościami musiały zaś być czynniki ryzyka, które towarzyszyły pozostawieniu nieprzeleczonych ponownie zębów filarowych pod mosty protetyczne. Tym samym powódka otrzymała odpowiednie pouczenie zarówno o swoim stanie zdrowia, jak i dostępnych metodach leczenia i ryzku z nimi związanym.
Zmiana wyroku w II instancji
Pacjentka zaskarżyła niekorzystny dla siebie wyrok. W uzasadnieniu apelacji wskazała, że zakresem zaskarżenia objęta jest kwota 60 000 zł tytułem zadośćuczynienia za krzywdę w związku z nieprawidłowym leczeniem oraz kwota 20 000 zł tytułem zadośćuczynienia za nieodebranie od powódki uświadomionej zgody, nieinformowanie jej o stanie zdrowia oraz brak pouczenia o możliwych ryzykach leczenia.
Jak się okazało, bazując właściwie na tym samym materiale dowodowym, sąd apelacyjny doszedł do krańcowo odmiennych wniosków niż sąd I instancji. Opierając się w znacznej części na opinii biegłego kwestionującej prawidłowość działania lekarza, sąd odwoławczy przyjął, że przed rozpoczęciem leczenia dentysta nie wykonał właściwej diagnostyki RTG uprzednio przeleczonych u powódki przez innego lekarza dentystę kanałów zębowych. Po założeniu koron zęby nie powinny być już leczone – możliwe jest jedynie zdjęcie pracy, co wiąże się często z jej uszkodzeniem. Dlatego konieczna jest dokładna diagnostyka RTG przed założeniem koron i prawidłowe przeleczenie zębów, bowiem później nie ma już do nich dostępu. Pozwany lekarz powinien wykonać takie obrazowanie wszystkich zębów, które zamierzał wprowadzić pod korony, sprawdzić ich żywotność i dopiero na tej podstawie zastosować odpowiednie leczenie. Przed rozpoczęciem leczenia powinien wykonać higienizację uzębienia i przeprowadzić antybiotykoterapię (trzy tygodnie terapii skojarzonej), które zlikwidowałyby stany zapalne w jamie ustnej pacjentki. Higienizacja uzębienia jest zabiegiem stomatologicznym, który doprowadza do prawie idealnego pod względem czystości stanu jamy ustnej. Lekarz nie powinien wykonywać żadnej pracy protetycznej, dopóki pacjent nie doprowadzi swojego uzębienia – pod względem czystości − do stanu zadowalającego lekarza. Zapalenia przyzębia, przy szczelnych koronach, nie doprowadzają w tak szybkim czasie (jednego roku) do obumarcia zębów. Praca protetyczna pozwanego wskazuje na występujące w niej nieszczelności, z uwagi na stwierdzone złogi próchnicy wokół oszlifowanych zębów. Gdyby leczenie zostało przeprowadzone prawidłowo, jedynym powikłaniem po tak krótkim czasie byłoby zapalenie przyzębia bez dalszych konsekwencji. Dentysta nie powinien zgadzać się na ingerowanie przez pacjentkę w sposób leczenia (brak zgody na leczenie kanałowe), bowiem to on decyduje w całości o jego przebiegu i zgodności ze sztuką lekarską. Nikotynizm i nieprawidłowa higiena jamy ustnej nie są bezwzględnymi przeszkodami do przeprowadzenia leczenia protetycznego. Dolegliwości bólowe powódki wymagały leczenia farmakologicznego, przy czym wpływ na ich intensywność miały także czynniki leżące po jej stronie: zła higiena jamy ustnej i nienoszenie protezy dolnej.
Sąd krytycznie ocenił stanowisko pierwszego z biegłych, zdaniem którego istnieje różnica pomiędzy wzorcem starannego działania lekarza dentysty, definiowanym stanem wiedzy medycznej, który można określić mianem wzorca akademickiego, a codzienną praktyką, w której lekarz musi dostosować proces leczenia do uwarunkowań konkretnego pacjenta. Sąd nie podzielił stanowiska tego biegłego, że skoro pacjentka przyszła do lekarza z określonym stanem uzębienia i konkretnymi oczekiwaniami i zgodziła się na zaproponowany przez niego sposób leczenia, to nawet występujące w nim odstępstwa od wzorca zachowania się lekarza w pełni zgodnego z aktualnym stanem wiedzy medycznej nie dają podstaw do przypisania mu błędu w tym zakresie. Zdaniem sądu „stanowisko takie jest błędne, bowiem pozostaje ono w oczywistej sprzeczności z treścią art. 4 Ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty, zgodnie z którym lekarz ma obowiązek wykonywać zawód zgodnie ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej, dostępnymi mu metodami i środkami zapobiegania, rozpoznawania i leczenia chorób, zgodnie z zasadami etyki zawodowej oraz z należytą starannością. Już tylko z tego zatem względu wyłączona jest możliwość konstruowania dwóch wzorców prawidłowego wykonywania zawodu przez lekarza, w zależności od tego, czy ma on mieć charakter praktyczny, czy teoretyczny. Lekarza w każdej sytuacji wiążą te same obowiązki, których zakres definiuje art. 4 cytowanej ustawy”. Sąd podkreślił, że to lekarz odpowiada za cały proces leczenia, bowiem to on odpowiada za jego przebieg i nie może zgadzać się na ingerowanie przez pacjenta w jego tok, o ile może to skutkować czynnościami sprzecznymi ze sztuką lekarską. Nie jest zatem tak, jak wskazał w swoich opiniach biegły, jakoby to lekarz i pacjent wspólnie podejmowali decyzję o sposobie leczenia, skoro pacjent nie posiada jakichkolwiek kompetencji (o ile nie jest lekarzem, i to tej samej specjalizacji), aby jakiekolwiek merytoryczne decyzje w tym przedmiocie podejmować. To wyłącznym obowiązkiem lekarza jest ustalenie sposobu leczenia. Pacjent może się zaś jedynie na propozycje lekarza w tym przedmiocie zgodzić lub nie. Sąd wskazał, że ma świadomość tego, że w codziennej praktyce lekarze stomatolodzy spotykają się z wieloma nietypowymi przypadkami, w których indywidualne właściwości pacjentów (zarówno zdrowotne, jak i wynikające z artykułowanych przez nich oczekiwań) mogą powodować wątpliwości zarówno co do tego, czy w ogóle można przeprowadzić poprawiające stan ich zdrowia leczenie, ale także, w jaki sposób je wdrożyć. Nie zwalnia to wszakże lekarza z bezwzględnego obowiązku podjęcia działań zgodnych z aktualnym stanem wiedzy medycznej, na który przecież żadnego wpływu nie może mieć to, czego pacjent oczekuje, czy wręcz się domaga.
Sąd apelacyjny wskazał dodatkowo, że wbrew wyrokowi sądu I instancji nie można pacjentce czynić zarzutu, że zaczęła poszukiwać pomocy u innych lekarzy. Zaufanie pacjenta do lekarza jest istotnym elementem powodzenia każdego leczenia. Pomiędzy stronami powstała zaś tego rodzaju sytuacja, w której pacjentka odczuwała silne dolegliwości bólowe, powiązane ze stanami zapalnymi przyzębia, na co lekarz nie był w stanie skutecznie zaradzić. W opinii sądu kobieta nie miała specjalistycznej wiedzy, pozwalającej jej rzetelnie ocenić swój stan zdrowia, a skoro dentysta nie mógł jej pomóc, to niczym szczególnym nie był fakt, że jej zaufanie do niego zostało nadszarpnięte i zwróciła się o pomoc do innych specjalistów.
W takich uwarunkowaniach faktycznych sąd apelacyjny uznał, że adekwatne do rozmiaru krzywdy powódki jest zadośćuczynienie w kwocie 50 000 zł. Biorąc jednak pod uwagę jej zachowanie w trakcie leczenia (nieprzestrzeganie higieny jamy ustnej, wyjmowanie protezy, nadmierny nikotynizm), sąd przyjął, że przyczyniła się ona do szkody w 30% i o taką wartość obniżył zasądzone zadośćuczynienie.
Przechodząc do weryfikacji drugiego z dochodzonych przez powódkę roszczeń, a mianowicie zadośćuczynienia w związku z naruszeniem jej praw jako pacjentki, wobec braku uzyskania tzw. zgody uświadomionej na przeprowadzone leczenie sąd przyjął, że z żadnego z przeprowadzonych w sprawie dowodów nie wynika, aby dentysta poinformował pacjentkę o ryzykach, z którymi jest związane podjęcie zaproponowanego przez niego leczenia. A były to: ryzyko pojawienia się bólu oraz stanów zapalnych, o czym pacjentka powinna być poinformowana. Na wykonanie tego obowiązku nie wskazywał zaś jakikolwiek przeprowadzony w sprawie dowód. Odmienne stanowisko sądu I instancji, będące rezultatem nieuzasadnionego zastosowania instytucji domniemań faktycznych, jest zupełnie nieuprawnione. Skoro sąd ten w ogóle zaniechał ustalenia, jakie ryzyka wiążą się z przeprowadzonym leczeniem, mylnie utożsamiając je − w ślad za biegłym – z zaleceniami, które w celu zapewnienia skuteczności leczenia pozwany formułował (higiena jamy ustnej, nikotynizm, noszenie dolnej protezy), to nieprawdopodobne jest przyjąć, na jakiej podstawie mógł on uznać, że dentysta poinformował pacjentkę o czynnikach ryzyka. Sąd odwoławczy przyjął, że niewykluczone jest, że strony, rozmawiając o różnych wariantach leczenia mogły poruszać także kwestię negatywnych skutków, jakie mogą być z tym związane. Wszelkie dywagacje w tym przedmiocie mają jednak – z uwagi na zaoferowany w procesie materiał dowodowy − wyłącznie charakter spekulatywny i już chociażby tylko z tej przyczyny nie mogą stanowić podstawy do poczynienia jakichkolwiek stanowczych ustaleń faktycznych. Zdaniem sądu uzasadniony jest wniosek, że lekarz dentysta naruszył, i to w sposób zawiniony, prawo pacjentki do wyrażenia w pełni świadomej zgody na przeprowadzone u niej leczenie stomatologiczne, co uzasadniało zasądzenie na jej rzecz z tego tytułu zadośćuczynienia w kwocie 10 000 zł.
Podsumowanie
Omówiona sprawa sądowa ma duże znaczenie dla praktyki wykonywania zawodu lekarza dentysty. Należy zwrócić uwagę na wiele istotnych twierdzeń zawartych w uzasadnieniu wyroku sądu odwoławczego.
- Nie można konstruować dwóch wzorców prawidłowego wykonywania zawodu przez lekarza, w zależności od tego, czy ma on mieć charakter praktyczny, czy teoretyczny.
- Proponowany pacjentowi sposób leczenia powinien zawsze odpowiadać aktualnej wiedzy medycznej.
- Jeżeli pacjent sprzeciwia się proponowanemu planowi leczenia, należy podjąć próbę przekonania go, szczegółowo omawiając ryzyka związane z jego oczekiwaniami.
- Przy dalszym sprzeciwie pacjenta należy odmówić podjęcia leczenia.
- To lekarz powinien udowodnić, że pouczył pacjenta o ryzykach zabiegu.
- Zachowanie pacjenta nieprzestrzegającego zaleceń może ograniczać zakres odpowiedzialności lekarza dentysty.
Warto również, na kanwie powyższego przypadku, przypomnieć, że lekarz dentysta każdą sytuację, w której pacjent nie stosuje się do zaleceń, powinien szczegółowo odnotować w dokumentacji medycznej. W przypadku wystąpienia szkody na zdrowiu pacjenta i sporu prawnego pozwoli to lekarzowi wykazać, że całkowitą (lub choćby częściową odpowiedzialność) za szkodę ponosi pacjent. Podobnie sytuacja wygląda z pouczeniem o ryzykach zabiegu. Nie wystarczy przekonanie, wynikające z doświadczenia życiowego, że lekarz długo z pacjentem rozmawiał. Konieczne są twarde dowody, pozwalające lekarzowi wykazać fakt przekazania takiej informacji. Dla bezpieczeństwa prawnego medyka należy więc ryzyka towarzyszące terapii omówić z pacjentem, ująć je w formularzu zgody na leczenie i zadbać o to, aby otrzymanie tych informacji potwierdził podpisem.
Abstract
Between dentist malpractice and patient contribution to harm – case study
An increasing number of patients file financial claims against dental practitioners, largely on account of negligence in diagnosis or treatment. There is also a growing number of court cases where patients demand compensation for infringement of their rights, including the right to information, consent, intimacy or the obligation of professional secrecy. It is advisable for dentists to be familiar with current rulings in such cases so that they can make conclusions with regard to their own professional practice. This article discusses one such ruling. Indications laid down in the justification of the verdict are concerned with a doctor’s duties on the one hand, but on the other, they point to the problem of patient contribution to the harm to health, which is commonly encountered in dental practice.
- 1. Wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z dnia 2 lipca 2019 r. sygn. I ACa 479/17, http://orzeczenia.szczecin.sa.gov.pl/content/$N/155500000000503_I_ACa_000479_2017_Uz_2019-07-02_001
Następny artykuł: