Co znajdziesz w artykule?
Piękne początki
W czasach antycznych doceniano związek pomiędzy aktywnością fizyczną a zdrowiem. Rzymski lekarz Caelius Aurelianus w V wieku zalecał ćwiczenia na basenach, a w Grecji już w IV wieku p.n.e. Hipokrates zwracał uwagę na rolę ćwiczeń gimnastycznych w utrzymywaniu kondycji zdrowotnej. O roli aktywności mówił też Wojciech Oczko, doktor medycyny i filozofii, nadworny lekarz królów polskich. To właśnie on przekonywał, że ruch jest w stanie zastąpić prawie każdy lek, ale wszystkie leki razem wzięte nie zastąpią ruchu.
Pierwsze opisy ukierunkowanego, terapeutycznego zastosowania ćwiczeń fizycznych pochodzą z XVI wieku. W 1772 roku brytyjski lekarz i uczony William Heberden opisał przypadek chorego, który codziennie rąbiąc drzewo, wyleczył się z bólów wieńcowych. Dziś mówimy, że to było hartowanie serca przez niedokrwienie.
Pierwszym, który zastosował trening fizyczny w leczeniu schorzeń sercowo-naczyniowych, był niemiecki lekarz Max Josef Oertel, który w 1875 roku opisał skuteczność spacerów wysokogórskich w leczeniu nadciśnienia tętniczego i bólów wieńcowych. W 1912 roku James B. Herrick opisał po raz pierwszy zawał mięśnia sercowego. Uważano w tym czasie chorobę wieńcową za wyjątkowo rzadką i śmiertelnie groźną. Obawa przed powstawaniem tętniaków serca i ich pękaniem powodowała unieruchamianie chorych w łóżku na długie miesiące. Tak postępowano do końca lat 40. XX wieku. Przed II wojną światową pacjentowi nakazywano leżenie w łóżku przez pół roku, po wojnie sześć-osiem tygodni. Dopiero w latach 50., dzięki publikacjom Deitricka, a potem Taylora zaczęto interesować się skutkami unieruchomienia.
W 1952 roku opisano przebieg wczesnej rehabilitacji szpitalnej. Ćwiczenia fizyczne u chorego z zawałem mięśnia sercowego rozpoczynano już w drugim tygodniu choroby i stopniowo intensyfikowano je do momentu wypisu ze szpitala w szóstym tygodniu.
Wtedy też pojawiły się pierwsze programy rehabilitacji kardiologicznej. Istotną rolę we wprowadzaniu jej kompleksowej formy odegrał prof. Zdzisław Askanas. W IV Klinice Chorób Wewnętrznych Akademii Medycznej w Warszawie, w Centralnej Przychodni Chorób Układu Krążenia i Instytucie Kardiologii Akademii Medycznej, które były kierowane przez profesora, w latach 50. wypracowano polski model rehabilitacji kardiologicznej, w tym pozawałowej, zaakceptowany i później propagowany przez Światową Organizację Zdrowia. Na bazie wyżej wymienionych struktur powstała też Pracownia i Zakład Rehabilitacji Kardiologicznej kierowany przez Stanisława Rudnickiego. To zmieniło podejście do pacjentów kardiologicznych i utrwalone nawyki długotrwałego unieruchomienia chorych po przebytym zawale mięśnia sercowego.
Zaczęto pozwalać pacjentom w drugiej-trzeciej dobie ćwiczyć już w szpitalu, potem kierowano do ośrodków rehabilitacji. Najpierw były one pod patronatem klinik uniwersyteckich, potem w latach 70. przekształciły się w szpitale rehabilitacji kardiologicznej, aż w końcu w specjalistyczne szpitale rehabilitacji kardiologicznej. Nie udałoby się tego osiągnąć bez pracy jednego z ojców światowej rehabilitacji, Hermana Hellersteina, w której opisał program kompleksowej rehabilitacji pacjenta z zawałem mięśnia sercowego. Obejmowała ona działania wielodyscyplinarne, zarówno dotyczące sposobu leczenia, rehabilitowania, jak i redukowania czynników ryzyka. Taka formuła w swojej zasadniczej istocie pozostała niezmienna po dzień dzisiejszy. W Polsce wszystkie wyżej wymienione zasady rehabilitacji wprowadzał i propagował już w latach 60. prof. Stanisław Rudnicki.
Kolejny przełom to lata 80., gdy liczne prace z USA pokazały, że nie chodzi tylko o przeciwdziałanie skutkom unieruchomienia, ale trzeba przywrócić tych pacjentów w pełni do życia, do aktywności zawodowej. To pociągnęło za sobą kolejną zmianę w postaci zmieniających się programów rehabilitacji kardiologicznej uwzględniających oprócz treningu fizycznego także wsparcie psychologiczne, porady dotyczące diety i modyfikacji czynników ryzyka. Ukoronowaniem tych wszystkich działań było powstanie w 1984 roku Grupy Roboczej Rehabilitacji Kardiologicznej ESC.
Spis treści
MT: Kompleksowa rehabilitacja kardiologiczna jest równoważna do innych metod stosowanych w kardiologii, a jej zaniechanie to błąd w sztuce. Dlaczego?
Dr Jadwiga Wolszakiewicz: Na podstawie szeregu badań klinicznych oraz wieloletniej praktyki wiemy, że zaniechanie rehabilitacji kardiologicznej po incydentach sercowo-naczyniowych wiąże się z większą śmiertelnością chorych. Warunkiem sukcesu jest dobrze dobrana, zindywidualizowana kompleksowa rehabilitacja kardiologiczna. Jest to działanie,