Co znajdziesz w artykule?
Własna terapia psychoterapeuty wydaje się warunkiem sine qua non wykonywania tego zawodu i chociaż nie będzie panaceum na powodzenie w realizacji celów pracy z pacjentem, to w połączeniu z wiedzą teoretyczną i superwizją rozwija terapeutę jako narzędzie własnej pracy i przeciwdziała zaburzeniom przeciwprzeniesienia. W pierwszej części artykułu rozważaliśmy, z jakimi problemami emocjonalnymi mogą borykać się terapeuci, kiedy sami potrzebują pomocy. Pokazaliśmy je w kontekście wymagań szczególnego rodzaju związku, jakim jest związek terapeuty z pacjentem. W tej części przyjrzymy się, jakie dyspozycje wewnętrzne są ważne w pracy i jak te dyspozycje, osobowość i wyznawany system wartości mogą wpływać na relację terapeuty z pacjentem oraz co może wnieść psychoterapia własna terapeuty.
Przypadek kliniczny opisany przez Glena O. Gabbarda
Gabbard opisuje psychoterapię pacjentki Jenny ze skłonnościami samobójczymi, którą prowadził doktor N.
Autor analizuje zaburzenia przeciwprzeniesieniowe pod kątem brakujących dyspozycji po stronie terapeuty i powodów tych braków. Zauważa, że najbardziej skandaliczne pogwałcenia granic są wywierane wobec najbardziej zaburzonych pacjentów, ze skłonnościami samobójczymi. Nie umniejsza przy tym znaczenia wpływu na rozwój sytuacji tego, co wnosi psychoterapeuta. Specyfika Jenny, która prezentowała „ostrą patologię charakteru”, korespondowała z uwarunkowaniami po stronie dr. N.
Od początku Jenny zachęcała do naruszenia granic, próbując zmienić charakter relacji z dr. N. z profesjonalnej na osobistą. U podłoża leżał kazirodczy związek, jakiego doświadczyła z ojcem w wieku 5-12 lat. Po stronie dr. N. sytuacja wyglądała następująco: rok wcześniej zakończył własną analizę, a w miesiącach poprzedzających rozpoczęcie terapii Jenny przeżył serię strat bliskich osób (śmierć siostry i przyjaciela oraz odejście narzeczonej). Gdy po trzech latach leczenia Jenny zagroziła samobójstwem, u dr. N. pojawiły się silne lęki przed opuszczeniem. Stały się one powodem impasu w relacji terapeutycznej i pierwszych naruszeń (podwójne sesje, bez pobierania opłaty za dodatkową). Dr N. zadeklarował w jakimś momencie, że zrobi wszystko, by uchronić Jenny przed samobójstwem (gdy udziałem terapeuty są osobiste utraty, może być on szczególnie skłonny do urzeczywistnienia fantazji ratunkowych wobec pacjenta zamiast skonfrontowania się ze swoimi utratami). Jenny nasiliła presję, twierdząc, że tylko wspólna noc może ją uratować. Dr N. zdecydował się na to, racjonalizując, że to radykalne posunięcie jest jedynym sposobem, by jego pacjentka się nie zabiła (idea elastyczności nadużywana w sytuacji osobistych powodów terapeuty do utraty zdolności mentalizacji).
Gabbard uważa, że samobójcze groźby mogą być doświadczane przez terapeutę jako atak na kompetencje i jego osobę. Uruchamia to narcystyczną podatność na zranienie – lęk przed zrujnowaniem reputacji w wyniku samobójstwa pacjenta. Przekraczanie granic wobec takich pacjentów wiąże się też z brakami w zakresie radzenia sobie z agresją i nienawiścią. Na drodze dezidentyfikacji z agresorem następuje próba wyparcia się związku ze zinternalizowaną przez pacjenta reprezentacją złego obiektu (unikanie przekształcenia w zły obiekt). W sytuacji impasu terapeuta z odczuwanym lękiem radzi sobie przez koluzję z jednym z aspektów osobowości pacjenta, przy oddzieleniu od pozostałych, i rozszczepiając siebie. W przypadku dr. N.: dezidentyfikacja wynikała z wyparcia się podobieństwa do rodziców Jenny, a to spowodowało nieświadomą identyfikację, która kierowała retraumatyzacją pacjentki. Koluzja zaistniała jako „lecząca kopulacja”, której towarzyszyło wymijanie negatywnych uczuć i magiczna wiara, że poddając się życzeniom pacjentki, uratuje jej życie (na bazie nieświadomej potrzeby uzdrawiania przez miłość dr N. stworzył specyficzną formę relacji z obiektem: omnipotentny uzdrawiacz i wdzięczny pacjent). Źródła z przeszłości dr. N.: relacja z matką, w której podejmował dziecięce próby ratowania jej od depresji i złych doświadczeń. Wpływ aktualnej sytuacji wewnętrznej dr. N.: psychologiczna predyspozycja do pełnienia roli wybawcy – w związku z chęcią naprawy urojonych porażek wobec straconych bliskich (na bazie obron maniakalnych – omnipotentnej chęci ratowania). Nastąpiła regresja od fantazji do konkretu – rozegrania wspólnie z pacjentką fantazji ratunkowych.
Opisane uwarunkowania sytuacji przekroczenia granic w pracy terapeutycznej wyraziście pokazują znaczenie kompetencji emocjonalnych dla prawidłowego przebiegu procesu terapeutycznego.
(Glen O. Gabbard – przywoływany w pierwszej części artykułu autor – psychoanalityk, który w swojej karierze konsultował, oceniał lub leczył ponad 150 terapeutów, trafiających do niego z historią poważnych pogwałceń granic seksualnych i innych w stosunku do swoich pacjentów).
Spis treści
Dla opisu terapeuty jako narzędzia pracy terapeutycznej Peter Kutter posługuje się metaforą instrumentu strunowego; ważna jest kondycja instrumentu, jego dobre nastrojenie i posiadanie przez terapeutę odpowiednich strun, którym pozwala on drgać. W optymalnym przypadku grają tylko te struny, w które uderza pacjent.
Dyspozycje wewnętrzne psychoterapeuty istotne z punktu widzenia jego funkcjonowania w relacji z pacjentem
Za najważniejsze dla terapeuty, który chce stosować w pracy koncepcję