Łukasz Jankowski o praktyce przyjmowania na oddział po wizycie pacjenta w prywatnym gabinecie

Należy zakazać łączenia pracy w sektorach ochrony zdrowia publicznym i prywatnym?

Czy powinno być tak, że jeśli pacjent chce szybko trafić na renomowany oddział, musi zaliczyć wizytę w prywatnym gabinecie? – na to pytanie musiał odpowiedzieć nowy prezes Naczelnej Rady Lekarskiej lek. Łukasz Jankowski podczas wywiadu w RMF FM.
Jak poradził sobie z odpowiedzią? Zdaniem Jankowskiego, jeśli ktoś warunkuje przyjęcie do szpitala od odbycia prywatnych wizyt, to działa niezgodne z prawem, co należy zgłosić odpowiednim organom.
Ocenił, że praktyka zapisywania się pacjentów na prywatne wizyty po to, aby łatwiej trafić na oddział, to głęboka patologia systemowa.
Jankowski dodał, że Niemcy z podobnym problemem poradzili sobie w taki sposób, że zakazano tam lekarzom pracy w kilku miejscach. Pilnowane jest także przestrzeganie dopuszczalnego czasu pracy lekarza.
Czy w Polsce powinniśmy więc wprowadzić zakaz łączenia pracy w ochronie zdrowia prywatnej i publicznej? I czy wtedy nie okaże się, że lekarzy brakuje jeszcze bardziej, szczególnie w placówkach publicznych?
Zdaniem Łukasza Jankowskiego, jeśli zarobki lekarzy będą takie, jak u zachodnich sąsiadów, i jeśli system awansu zawodowego i finansowego stanie się przejrzysty, motywujący do rozwijania się, wtedy powoli będzie można przekształcać polski system na wzór niemieckiego i wyrugować patologię, jaką jest droga do publicznego szpitala przez prywatne gabinety. – Ta patologia wnika z chronicznego niedofinansowania systemu i z obecnej kultury pracy, a raczej jej braku – tłumaczył Jankowski.
Zdaniem prezesa NRL odpowiednie stawki dla lekarzy to trzy średnie krajowe pensje dla specjalisty i dwie dla lekarza bez specjalizacji. Przy takich stawkach lekarze zgodziliby się na pracę w jednym miejscu. Lekarz od razu dodał, że młodemu pokoleniu medyków nie zależy już tak bardzo na najwyższych zarobkach. Nie chcą po pracy chodzić do kolejnej. Chcą zachować work-life balance. Wyjść z pracy i zająć się życiem prywatnym. - Oni obserwują starszych kolegów i mówią: my tak nie chcemy – przekonywał w wywiadzie Łukasz Jankowski.

id

Komentarze (1)

Dziękujemy, za dodanie komentarza

, aby komentować

AlanP

22.05.2022 19:21

Tak jest, oni chcą zachować work-life balance a ordynator, czy dyrektor musi ułożyć grafik dyżurów. I ci starzy, czasem już emeryci muszą zapierdzielać jak dawniej bo mlodzi nie mogą być przemęczeni. Jednocześnie na stanowisko ordynatora też się nie pchają, bo będą mieli problem z ułożeniem grafiku.

0