Gdy staram się przypomnieć sobie najbardziej problematycznych chorych na cukrzycę przyjętych do szpitala, stają mi przed oczami pacjenci ze stopą cukrzycową.

Felieton

Stopa cukrzycowa: amputacja czy leczenie zachowawcze

Prof. dr hab. med. Dariusz Moczulski

Przewodniczący Rady Naukowej „Diabetologii po Dyplomie”

small_Moczulski_prof-PN_(9)_opt.jpeg
small_Moczulski_prof-PN_(9)_opt.jpeg 10 KB

Prof. dr hab. med. Dariusz Moczulski

Gdy staram się przypomnieć sobie najbardziej problematycznych chorych na cukrzycę przyjętych do szpitala, stają mi przed oczami pacjenci ze stopą cukrzycową. U chorych tych trzeba było podjąć decyzję, czy wykonujemy amputację, czy nadal leczymy zachowawczo.

Aby ją podjąć, potrzebna była konsultacja chirurgiczna, a w przypadku zakwalifikowania chorego do amputacji – przekazanie na oddział zabiegowy. Niestety to, co wydaje się bardzo ważne dla internisty zajmującego się stopą cukrzycową, dla większości chirurgów jest mało ambitną częścią chirurgii.

Słyszałem różne dziwne komentarze w stylu, że jest to „pedicure”, a nie chirurgia. Stopa cukrzycowa nie gwarantuje szybkiego i spektakularnego wyleczenia i dotyczy z reguły rany zainfekowanej. Te dwa czynniki wystarczają, aby skutecznie zniechęcić chirurga do zajęcia się tym problemem. Wezwany na konsultację, z reguły chciałby się zająć zainfekowaną raną dopiero na samym końcu, po wykonaniu wszystkich innych „czystych” zabiegów w danym dniu. Gdy „czyste” zabiegi się przedłużą, często konsultacja chirurgiczna przekładana jest na kolejny dzień. Chorzy ze stopą cukrzycową również bardzo niechętnie przyjmowani są na oddziały chirurgiczne z powodu zainfekowanej rany. Gdy w końcu zostanie podjęta decyzja o amputacji, powstaje kolejny problem: który z oddziałów zabiegowych ma ją wykonać. Wtedy dowiadujemy się, że jedni wykonują amputację powyżej kolana, a drudzy poniżej. Wymówki te zmieniają się tak szybko, że nie sposób ich zapamiętać. Termin wykonania amputacji z reguły opóźnia się o kilka dni, co z każdym dniem nasila roznoszący się po oddziale nieprzyjemny zapach. Czasami sprawa ta przedłuża się jeszcze o kilka dni za sprawą samego pacjenta, który w nadziei na uniknięcie amputacji sam kupuje sobie różne plastry, które skutecznie drenują jego oszczędności.

Co więc zrobić, aby poprawić tę dość ponurą sytuację w opiece nad chorym ze stopą cukrzycową?

Oczywiście nie neguję obecności w Polsce kilku dobrze zorganizowanych ośrodków zajmujących się problemem stopy cukrzycowej, które mogą być wzorem współpracy lekarzy różnych specjalizacji. Niestety potrzeby rozwiązania tego problemu są o wiele większe, czego dowód stanowią liczne prośby, które otrzymuję w tej kwestii z różnych odległych szpitali.

Przypomina mi się pewien wykład, który słyszałem 20 lat temu, podczas mojego krótkiego stażu naukowego w Heidelbergu. Na wykładzie tym lekarze z jednego z ośrodków w Niemczech przedstawiali wyniki swojego leczenia stopy cukrzycowej. Właśnie to interniści, a nie chirurdzy z tego ośrodka dwa razy na dobę, rano i wieczorem, dokonywali rewizji i czyszczenia rany. Leczenie stopy cukrzycowej trwało w niektórych przypadkach nawet ponad pól roku. Przedstawiający swoje wyniki lekarze szczycili się tym, że u pacjentów pozostających pod ich opieką bardzo rzadko dochodziło do konieczności wykonania amputacji. Mimo że postępowanie takie wydaje się bardzo żmudne i kosztowne, biorąc pod uwagę wszystkie bezpośrednie i pośrednie koszty związane z opieką nad chorym po amputacji, wydaje się ono dużo lepszym rozwiązaniem.

Może, podobnie jak w opisanym wyżej przypadku, warto, aby leczeniem stopy cukrzycowej zajęli się w Polsce przede wszystkim interniści. Dobrze byłoby więc szkolić ich tak, aby potrafili oczyścić ranę i nie korzystali w tej kwestii z konsultacji chirurgicznych.

Pójście w tym kierunku niewątpliwie poprawiłoby efekty leczenia stopy cukrzycowej w Polsce i zmniejszyłoby liczbę wykonywanych amputacji.