Problem tzw. leczenia alternatywnego boreliozy, który w Polsce rośnie od lat, stał się tematem ostrej dyskusji i apelów o zmiany. Ks. dr Arkadiusz Nowak, przewodniczący Rady Organizacji Pacjentów (ROP), zwrócił się niedawno do Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL) z wezwaniem do „natychmiastowych działań dla ochrony pacjentów przed takimi praktykami”. W piśmie, które wysłał, zażądał „niezwłocznego zakończenia niebezpiecznego procederu” leczenia boreliozy, które nie jest zgodne z aktualną wiedzą medyczną. Ks. Nowak w ostrych słowach stwierdził, że dotychczas „jedyną zainteresowaną instytucją, która dba o bezpieczeństwo pacjentów w tym kontekście, jest Rzecznik Praw Pacjenta”.
Reakcja Łukasza Jankowskiego, prezesa NRL, była szybka. „Apel został przekazany do wszystkich Okręgowych Izb Lekarskich oraz innych odpowiednich organów” – poinformował Jankowski. Naczelna Rada Lekarska uruchomiła także specjalny adres e-mailowy (naruszenia@nil.org.pl), za pośrednictwem którego pacjenci mogą anonimowo zgłaszać przypadki naruszeń zasad medycyny opartej na faktach (EBM).
Problem niezgodnego z aktualną wiedzą medyczną leczenia boreliozy ma korzenie w szerokim zakresie metod alternatywnych i „holistycznych”, które w Polsce zdobyły pewną popularność. W wielu przypadkach są one promowane przez osoby mające uprawnienia medyczne, mimo że metody te są niezgodne z aktualnym stanem wiedzy. „To szczególnie nieetyczne, bo wykorzystuje brak wiedzy i emocje pacjentów” – zaznacza ks. Nowak.
W odpowiedzi na te problemy prof. Miłosz Parczewski, konsultant krajowy w dziedzinie chorób zakaźnych, przypomniał podczas obrad ROP o obowiązujących standardach diagnostycznych i terapeutycznych. „Leczenie boreliozy powinno opierać się na medycynie opartej na faktach i być zgodne z wytycznymi Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych oraz międzynarodowymi wytycznymi IDSA” – podkreślił Miłosz Parczewski. Zaznaczył również, że standardy te precyzyjnie określają rodzaj i długość leczenia, co jest kluczowe dla skuteczności terapii.
Podczas dyskusji zwrócono uwagę na kwestie związane z badaniami diagnostycznymi. W szczególności problematyczne może być wykonywanie badań kleszczy przez laboratoria diagnostyczne. „Badania materiału biologicznego pochodzenia zwierzęcego, takie jak kleszcze, nie są zgodne z przepisami ustawy o medycynie laboratoryjnej” – zauważyła dr Monika Pintal-Ślimak, prezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych. „Nie ma podstaw prawnych ani medycznych do wykonywania takich badań w medycznych laboratoriach diagnostycznych” – dodała. W związku z tym złożono zawiadomienia do rzecznika odpowiedzialności zawodowej wobec diagnostów, którzy takie czynności wykonywali.
Ważnym momentem w tej sprawie było także wydanie wyroku przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w kwietniu 2024 roku. Sąd uznał, że stosowanie wielomiesięcznej antybiotykoterapii według wytycznych ILADS jest niezgodne z aktualną wiedzą medyczną i stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia pacjentów. „Zgromadzony materiał dowodowy jednoznacznie potwierdza, że stosowanie takich metod leczenia jest niebezpieczne” – komentował Paweł Grzesiewski, dyrektor Departamentu Prawnego w Biurze Rzecznika Praw Pacjenta.
Reakcja na ten apel środowiska lekarskiego, które w przeważającej większości przestrzega zasad etyki zawodowej i medycyny opartej na faktach, była w dużej mierze konstruktywna.
Naczelna Rada Lekarska pokazała, że z odpowiedzialnością podchodzi do problemu i przypomniała o przestrzeganiu Kodeksu Etyki Lekarskiej oraz stosowaniu się do najnowszej wiedzy medycznej. „Każda próba pseudoleczenia pacjentów powinna być zgłaszana do właściwych organów” – przypomina dr Klaudiusz Komor, wiceprezes NRL.
Lekarze, którzy są w pełni profesjonalni, również muszą być czujni i wspierać eliminowanie szkodliwych praktyk.