Pisząc ostatni felieton podsumowujący pewien okres mojej pracy – także jako konsultanta krajowego w dziedzinie dermatologii i wenerologii – byłam nastawiona do rzeczywistości wyjątkowo pozytywnie. Jak się okazało, niesłusznie. Pewnie niektórzy z państwa już wiedzą, że 25 stycznia zrezygnowałam z pełnienia tej niewątpliwie zaszczytnej, ale także bardzo pracochłonnej funkcji. Poddałam się – albo raczej straciłam wiarę – wskutek kilku nakładających się