Co znajdziesz w artykule?
Niektórzy mówią, że laparoskopia to remont domu przez dziurkę od klucza i pytają, czy nie lepiej wejść przez otwarte drzwi. Niekoniecznie, świat wybrał inną drogę.
Jak to się zaczęło
Ćwierć wieku temu wszystko mogło się skończyć podobnie jak wiele innych wynalazków. Jest ciepłe majowe przedpołudnie 1991 roku. W jednym z polskich szpitali francuski chirurg Jacques Domergue w asyście dr. Przemysława Pydy rozpocznie za chwilę zabieg usunięcia pęcherzyka żółciowego. Tym razem nie będzie to jednak operacja otwarta. Ci dwaj zdolni chirurdzy po raz pierwszy w Polsce podejmują się przeprowadzenia laparoskopowej cholecystektomii. Robią małe, ok. 2-cm cięcie (zamiast ok. 15-cm), wprowadzają kaniule z kamerą do brzucha pacjentki, wycinają pęcherzyk szybko, bezboleśnie i co najważniejsze – prawie bezkrwawo. Miesiąc później podobną operację, ale przy udziale wyłącznie polskich specjalistów, przeprowadził prof. Marek Krawczyk.
Fakty: przy laparoskopowej cholecystektomii zmniejszyła się liczba powikłań zakrzepowo-zatorowych, stosunkowo rzadko pojawiają się przepukliny pooperacyjne, wyraźnie skrócił się też czas hospitalizacji. Gdy 25 lat temu kamienie z pęcherzyka żółciowego usuwano wyłącznie techniką chirurgii otwartej, dzisiaj 95 proc. przypadków kwalifikuje się do techniki małoinwazyjnej.
Spis treści
Specjaliści przedstawiają za i przeciw dotyczące stosowania tej metody
Laparoskopia to starsza siostra robota da Vinci. Specjaliści szacują, że 20-30 proc. operacji śmiało można by wykonywać metodami małoinwazyjnymi, np. operować tak wszystkie przepukliny: pachwinowe, brzuszne, pooperacyjne.
Póki co, w Polsce tą metodą wycina się pęcherzyki żółciowe, wyrostki robaczkowe, śledziony, guzy nadnercza, przeprowadza się operacje przepukliny pachwinowej oraz odcinkowe wycięcie jelita grubego. Dobre