Co znajdziesz w artykule?
Polska kardiochirurgia odnotowała znaczące sukcesy w 2013 roku przede wszystkim dzięki:
1. Dynamicznemu rozwojowi małoinwazyjnej kardiochirurgii i sal hybrydowych.
2. Dobrej dostępności do leczenia chorych wymagających operacji serca. Czas oczekiwania jest u nas krótszy niż w bogatej Norwegii, Hiszpanii czy Wielkiej Brytanii.
3. Niskiej śmiertelności w zabiegach choroby niedokrwiennej serca (nie przekracza 2 proc.), izolowanych operacjach wad serca stenozy aortalnej (tylko 1,5 proc.) czy dostępności oddziałów kardiochirurgicznych w trybie 24-godzinnym do zabiegów ratujących życie, w tym najtrudniejszych – tętniaków aorty. Operacji tętniaków aorty piersiowej było aż 1549 w roku 2013 – zdecydowana większość w trybie ratującym życie. Jest to sukces doceniany także w skali europejskiej.
Problemy do rozwiązania:
1. Niska i niestety nadal malejąca medyczno-ekonomiczna rentowność polskiej kardiochirurgii (chorzy znacznie starsi, dużo trudniejsi, a wycena taka sama jak przed 6-10 laty) w porównaniu z innymi dziedzinami.
2. Uniemożliwienie wzorem krajów UE rozliczania na oddziałach kardiochirurgii procedur towarzyszących operacjom kardiochirurgicznym z tzw. sercowo-naczyniowego pogranicza.
Wyzwaniem są pacjenci ze schorzeniami serca wymagający pilnej lub planowej pomocy, a będący w podeszłym wieku. Takich operacji serca w zeszłym roku wykonaliśmy 4573 u chorych powyżej 75. r.ż. i 1454 u chorych powyżej 80. r.ż. Łączna liczba operacji kardiochirurgicznych dotyczy ponad 24 tys. chorych i wykonano je w 38 ośrodkach kardiochirurgicznych.
Rośnie liczba złożonych, wrodzonych wad serca u dzieci zwłaszcza do pierwszego roku życia. U takich dzieci, jak wynika z Krajowego Rejestru Operacji Kardiochirurgicznych (KROK), wykonuje się w Polsce rocznie:
- do 1. miesiąca życia prawie 300 operacji,
- do 1. roku życia – ponad 320 operacji,
- od 1. do 18. roku życia – 250 operacji.
Przypomnijmy, że leczenie bardzo złożonych wad serca, takich jak zespół hipoplazji lewego serca czy inne ciężkie wrodzone anomalie, przed laty nie dawały choremu szans na przeżycie. Dzisiaj ratunek i szanse na dalsze życie zapewniają im dobre polskie zespoły w ośrodkach kardiochirurgii dziecięcej Warszawy (Instytut Pomnik-Centrum Zdrowia Dziecka), Łodzi (Instytut Pomnik-Centrum Zdrowia Matki Polki), Krakowa (Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie – Prokocimiu oraz szpitale w Poznaniu, Zabrzu, Katowicach, Gdańsku, Wrocławiu. Kolejną grupę stanowią dorośli pacjenci, którzy w dzieciństwie poddawani byli wielu zabiegom z powodu wrodzonych wad serca, a dziś czasami wymagają przeprowadzenia kolejnych operacji serca. To zadanie dla naszych ośrodków, głównie warszawskiego Instytutu Kardiologii, Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, Szpitala Jana Pawła II w Krakowie.
Sukcesem polskiej kardiochirurgii jest bardzo dobra dostępność, ale właśnie dlatego trzeba unowocześniać dobre istniejące. Otwarcie kolejnych winno być poprzedzone obiektywną analizą potrzeb i możliwości lokalnej kardiochirurgii.
Spis treści
MT: Z jakimi schorzeniami pacjenci w podeszłym wieku najczęściej trafiają do kardiochirurga?
źródło: archiwum prywatne
PROF. MARIAN ZEMBALA: U osób starszych mamy do czynienia często z objawową wadą aortalną, głównie zwężeniem zastawki spowodowanym jej zwapnieniem. Manifestuje się to bólem zamostkowym, dusznością, z towarzyszącymi zmianami w tętnicach wieńcowych.
MT: Ten pacjent to chory z wieloma obciążeniami.
M.Z.: Tak, to chory, u którego oprócz skutków w postaci wady serca czy choroby