Co znajdziesz w artykule?

Można by ich nazwać pacjentami po przejściach. Leczą się od miesięcy, czasem lat. Wędrują od specjalisty do specjalisty. Gdzieś na początku tej drogi postawiono im diagnozę, potem ją zweryfikowano, wreszcie wrócono do pierwotnej. Różnie bywa. A samopoczucie pacjenta przez ten czas przypomina sinusoidę: lepiej, gorzej. Wreszcie jest tylko gorzej. I wtedy pacjent trafia na autorytet w swojej dziedzinie, który stawia nową diagnozę. Namówiliśmy takich specjalistów, by opowiedzieli, w jaki sposób doszli do prawidłowego rozpoznania. Powstały historie nie tylko medyczne, ale też pełne emocji, jak zwykle, gdy cierpienie miesza się z nadzieją.

Spis treści

Gdyby lekarz pediatra, po wykluczeniu podstawowych przyczyn kaszlu, szybciej skierował pacjenta na hospitalizację, czas do postawienia prawidłowej diagnozy byłby krótszy, a rokowanie lepsze. Gdyby wykonano jedno proste badanie, pacjent mógłby uniknąć szeregu niepotrzebnych konsultacji specjalistycznych, sprzecznych diagnoz i przewlekłego, niepotrzebnego leczenia.

Portret pacjenta, który się do mnie zgłosił

Sześcioletni chłopiec trafił do Kliniki Pediatrii i Immunologii z Pododdziałem Nefrologii