Co znajdziesz w artykule?
Zapraszamy do lektury tekstów w Dziale Prawnym. Oto problemy, które analizujemy:
• Zignorowano, nie rozpoznano, opóźniono – zabójcze słowa dla praktyki lekarskiej.
• Pacjentka u psychiatry. Mąż domaga się zaświadczenia o jej zdrowiu psychicznym.
• Małżonkowie? A to przepraszam – bez karty podatkowej.
• Amortyzacja na korzystniejszych zasadach.
Pozbywanie się z oddziału trudnych i niewygodnych chorych to niestety zdarzająca się praktyka lekarzy w niektórych szpitalach. Niekiedy, aby przekazać pacjenta pod opiekę innego specjalisty, zdolni są do zatajenia kłopotliwych informacji, czasami wprost do kłamstwa, a nawet fałszowania dokumentacji medycznej. Praca na dyżurze to walka o przetrwanie nie tylko pacjenta, lecz również lekarza. Powodów uchylania się przed odpowiedzialnością za chorego jest wiele: od chęci uniknięcia ciężkiej pracy, poprzez niewiedzę, brak doświadczenia z trudnymi przypadkami, aż po obsesyjną obawę przed popełnieniem błędu. Jednak takie zdarzające się egoistyczne myślenie o własnym spokoju i wysiłek zmierzający jedynie do podrzucenia problemu komuś innemu może kosztować pacjenta życie, a dla lekarza oznaczać problemy prawne.
Spis treści
- Przykład i ostrzeżenie – niech tak będzie potraktowana ta historia
- Stan pacjentki opisany przez lekarza ze szpitala powiatowego
- Stan pacjentki faktyczny, całkowicie odbiegający od opisanego w rozmowie telefonicznej
- Trudny pacjent, czyli jedynym celem jest podrzucenie go innym
- Wszystko poszło nie tak
- Lekarz lekarzowi wilkiem
Przykład i ostrzeżenie – niech tak będzie potraktowana ta historia
Sobotnia noc. Do gabinetu lekarza dyżurnego oddziału zakaźnego wbiega pielęgniarka i informuje o pilnej rozmowie. Przekazuje mu telefon. Dzwoni zdenerwowany lekarz oddziału ortopedycznego z odległego ok. 100 km szpitala powiatowego z prośbą o przyjęcie pacjentki, u której podejrzewa rozwój zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych. Według jego relacji u 40-letniej kobiety, przyjętej trzy dni wcześniej z powodu złamania szyjki kości