Co znajdziesz w artykule?
Procesy o błędy medyczne wydłużyły się o prawie osiem miesięcy.
Słabo opłacani biegli lekarze nie chcą współpracować z sądami, które muszą długo poszukiwać specjalistów chętnych do współpracy. Z tego powodu szpitale i pacjenci na wyrok sądu pierwszej instancji czekają nawet trzy lata.
Rozwiązaniem mogłyby się okazać skandynawskie zasady przyznawania odszkodowań. Zgodnie z nimi niezależna instytucja ocenia, czy faktycznie pacjent jest poszkodowany i przyznaje mu ewentualnie rekompensatę, wypłacaną ze specjalnego funduszu. Nie ma tu rozstrzygnięcia, czy lekarz jest winny błędu.
Rząd trzy lata temu obiecywał wprowadzenie podobnego rozwiązania, rozpoczął nawet prace nad specjalną ustawą, zgodnie z którą odszkodowania miałby przyznawać ZUS. Raczej nie dojdzie jednak do jej uchwalenia, bo minister zdrowia twierdzi, iż w 2018 roku powołał nowy zespół ekspertów do opracowania zmienionej ustawy o prawach pacjenta i odszkodowaniach.
Dziesięcioletnia dziewczynka choruje na lekooporną padaczkę. Nie mówi, nie siedzi, nie kontroluje czynności fizjologicznych, nie je samodzielnie, cierpi na czterokończynowe porażenie i nie ma z nią żadnego kontaktu intelektualnego.
Jej choroba to efekt drastycznych zaniedbań lekarzy w czasie porodu. Nie przeprowadzili natychmiastowego cięcia cesarskiego mimo jasnego obrazu KTG. Ginekolodzy zdecydowali o porodzie kleszczowym co najmniej pół godziny później, niż powinno nastąpić cięcie