Co znajdziesz w artykule?
Szpital nie wyjaśnił dostatecznie pacjentce, co oznacza możliwość rozszerzenia zakresu planowanej operacji o „ocenę przydatków”. Choć decyzja o ich usunięciu była medycznie właściwa, to naruszyła prawa pacjentki. Szpital zapłaci 30 tys. zł zadośćuczynienia.
Spis treści
Elżbieta S. została skierowana do szpitala w celu usunięcia trzonu macicy z powodu mięśniaka. Miała wtedy 48 lat. Badania diagnostyczne przeprowadzone w szpitalu potwierdziły rozpoznanie. Dodatkowo wykryto obustronne torbiele jajników. Dzień przed operacją podpisała formularz zgody na zabieg operacyjny „amputacja trzonu macicy z oceną przydatków, wycięcie błony śluzowej kanału szyjki macicy”.
W trakcie zabiegu operatorzy stwierdzili macicę wielkości męskiej pięści, przydatki z obustronną
torbielą o średnicy ok. 4 cm. Ostatecznie zadecydowano o usunięciu nadpochwowym trzonu macicy wraz z przydatkami.
Zabieg przebiegł bez powikłań.
Usunięty materiał przesłano do badania histopatologicznego. Badanie przydatków wykazało zwyrodnienie degeneracyjne jajnika lewego (zwyrodnienie szkliste), torbiel prostą i mikrokalcyfikacje, a w zakresie jajnika prawego torbiel folikularną, torbiel prostą i mikrokalcyfikacje.
Zaskoczenie zakresem operacji
Pacjentka o rozszerzeniu zabiegu, czyli wycięciu także przydatków, dowiedziała się dopiero trzeciego dnia pobytu w szpitalu – od siostry, która ją odwiedziła i odczytała kartę leczenia szpitalnego. Po wyjściu ze szpitala czuła się oszukana przez lekarzy, bezsilna, nie mogła pogodzić się z utratą narządu kojarzonego z kobiecością.
Personelowi szpitala zarzuciła, że dopuścił się błędu medycznego w postaci samowolnego i pochopnego usunięcia przydatków. Przekonywała, że rozszerzony bez jej zgody zabieg doprowadził w ciągu kilku miesięcy m.in. do schorzenia kręgosłupa, zawału mięśnia sercowego, rozpoznano u niej także zespół takotsubo. Przebyła również epizod depresyjny wymagający leczenia farmakologicznego.
Dowodziła, że naruszono jej prawa pacjenta, bo w wyrażeniu zgody nie rozumiała, że stwierdzenie zawarte w formularzu zgody na zabieg operacyjny „ocena przydatków” oznacza możliwość ich wycięcia, a decyzja w tym przedmiocie ma zapaść dopiero w trakcie operacji. Nie otrzymała szczegółowych informacji dotyczących przeprowadzenia zabiegu operacyjnego, metod leczenia i związanych z tym konsekwencji. Nadto na wypisie nie zlecono jej hormonalnej terapii zastępczej.
Szpital nie uznał roszczenia. Argumentował, że leczenie pacjentki było zgodne z obowiązującymi procedurami medycznymi, wiedzą medyczną i zostało przeprowadzone z dołożeniem należytej staranności. Wskazał, że powódka wyraziła zgodę na proponowany zakres operacji, co potwierdziła własnoręcznym podpisem, zaś wyrażona zgoda obejmowała również przypadek zaistnienia szczególnych okoliczności i zmiany wstępnego zakresu operacji.
Niewątpliwy rozstrój zdrowia
Wojewódzka Komisja do Spraw Orzekania o Zdarzeniach Medycznych uznała, że rzeczywiście doszło do zdarzenia medycznego. Zdaniem komisji przeprowadzony w dniu 5 listopada 2014 roku zabieg operacyjny, w trakcie którego podjęto niesłuszną decyzję o rozszerzeniu zakresu operacji o wycięcie obu jajników, nie został przeprowadzony w sposób zgodny z aktualną wiedzą i sztuką medyczną. Operator winien ograniczyć ingerencję w przydatki do wycięcia torbieli jajnikowych z następnym badaniem śródoperacyjnym lub usunąć tylko jajowody. Zmniejszyłoby to ryzyko wystąpienia raka jajnika.
Komisja ustaliła, iż w przypadku tej pacjentki rozstrój zdrowia na skutek wycięcia przydatków jest niewątpliwy, co potwierdziła dokumentacja medyczna i opinia biegłej przeprowadzona na potrzeby tego postępowania.
Słuszny zakres operacji
Sąd Okręgowy w Białymstoku nie dopatrzył się błędu medycznego w przeprowadzeniu operacji. Opierając się na opinii biegłego z zakresu ginekologii i położnictwa sąd stwierdził, że zabieg został przeprowadzony według zaleceń współczesnej ginekologii i wykonany z należytą starannością. Nie spowodował poważnego uszkodzenia ciała powódki.
Biegły wskazał, że decyzja o usunięciu obu przydatków wynikała z następujących czynników:
- zniszczenia prawidłowej struktury jajników z obecnością obustronnych torbieli,
- stanu zapalnego zrośniętego jajowodu,
- wieku okołomenopauzalnego pacjentki,
- zapobiegnięcia możliwości powstania nowotworu jajnika.
Pooperacyjny i następowy stan zdrowia pacjentki wynikał z typowego stanu menopauzy chirurgicznej, który nastąpił po usunięciu obu przydatków. Stan ten obejmował szybkie wystąpienie objawów wegetatywnych takich jak: uderzenia gorąca, poty nocne, uczucie spadku sił życiowych, problemy emocjonalne, łatwość powstawania stanów nerwicowych, zdecydowane zmniejszenie zainteresowania seksualnego.
Żaden z tych objawów nie stanowi zagrożenia życia, jednak były one przykre dla pacjentki, która nie spodziewała się ich wystąpienia. Biegły podkreślił, że objawy te wystąpiłyby w krótkim czasie samoistnie, czyli około 49. r.ż. Przeprowadzona operacja zapobiegła obfitym krwawieniom z narządów rodnych, które przeżywała kobieta od kilku lat, podsumowując: poprawiła jej ogólny stan zdrowia.
Zarówno ten biegły, jak i inni z zakresu kardiologii, reumatologii i psychiatrii stwierdzili, że usunięcie przydatków nie miało bezpośredniego wpływu na wystąpienie schorzeń, które przebyła pacjentka. Już przed operacją miała problemy z nadciśnieniem tętniczym, nadto ważne też były predyspozycje genetyczne (udar u ojca, zawał serca u matki).
Biegła z zakresu psychiatrii stwierdziła zaś, że przekonanie pacjentki, że operacja miała dotyczyć tylko usunięcia macicy była główną przyczyną wystąpienia stresu powodującego dolegliwości o charakterze depresyjnym i konieczności kilkumiesięcznej terapii ambulatoryjnej u psychiatry. Zaburzenia te już minęły.
Niedostateczny zakres informacji
Sąd uznał natomiast, że personel szpitala naruszył prawa pacjenta do przystępnej informacji oraz do wyrażenia świadomej zgody na świadczenie zdrowotne (art. 9 i 16 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta). Kobieta, podpisując zgodę na wykonanie zabiegu operacyjnego nie miała świadomości, że obejmuje ona możliwość wycięcia także przydatków. Opis zabiegu w formularzu zgody nie był jasny dla przeciętnej osoby. W konsekwencji zaniedbań lekarzy w zakresie informacji, pacjentka nie miała możliwości dopytania o skutki rozszerzenia zakresu operacji, którym była m.in. menopauza chirurgiczna, i przygotowania się psychicznego na to, co ją czeka.
Sąd ocenił, że zaniedbaniem było ponadto nieprzepisanie pacjentce leków hormonalnych. Z opinii biegłego z zakresu ginekologii jednoznacznie wynikało, iż niewątpliwym skutkiem wycięcia przydatków była tzw. menopauza chirurgiczna. Leki hormonalne pozwalały zaś zapobiec jej przykrym objawom.
Biorąc pod uwagę wszystkie te okoliczności sąd ocenił, że odpowiednim zadośćuczynieniem z tytułu naruszenia praw pacjentki jest kwota 50 tys. zł.
Należało poczekać na wyniki
Sąd Apelacyjny w Białymstoku, który rozpoznawał apelację szpitala, potwierdził, że szpital nie poinformował pacjentki w należyty sposób i nie wyjaśnił, na czym miała polegać „ocena przydatków”. Dokument zgody na operację nie konkretyzuje chociażby sposobu, w jaki zabieg ten miał zostać przeprowadzony czy też jego celowości. Nie wylicza również możliwych następstw takiego poszerzonego zakresu zabiegu operacyjnego. Także lekarz przeprowadzający zabieg oraz lekarz kwalifikujący nie potrafili kategorycznie wykazać, czy udzielili pacjentce niezbędnych informacji w tym zakresie.
Sąd uznał, że udzielone jej informacje nie były wystarczające. Wyrażona zgoda na zakres przeprowadzonego zabiegu operacyjnego narządów rodnych nie była zgodą w pełni uświadomioną. Sąd podkreślił, że na pozwanym szpitalu, jako profesjonalnym ośrodku, ciążył obowiązek przekazania rzetelnej, a przede wszystkim pełnej informacji w zakresie określonym w przepisie art. 9 ustawy z dnia 6 listopada 2009 roku o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta.
Sąd apelacyjny odmiennie natomiast niż sąd okręgowy ocenił okoliczność nieprzepisania pacjentce stosownych leków hormonalnych. Szybkie wdrożenie kuracji hormonalnej pozwoliłoby zapobiec przykrym objawom tzw. menopauzy chirurgicznej, będącej następstwem zabiegu operacyjnego, jednak sąd apelacyjny przychylił się do twierdzenia lekarza operującego, który wskazywał, iż niezalecenie pacjentce przyjmowania leków hormonalnych bezpośrednio po przeprowadzonej operacji było związane z brakiem wyników badań histopatologicznych materiału pobranego do badań w trakcie operacji. Niezwłoczne podanie pacjentce leków hormonalnych, przy nieznajomości wyników tych badań, mogłoby zagrażać jej zdrowiu, a nawet życiu. Wdrożenie kuracji hormonalnej poprzedzone bowiem musiało zostać wykluczeniem występowania komórek nowotworowych i tym samym uniknięciem rozsiewu procesu nowotworowego.
Zaniechanie wskazania przy wypisie zaleceń do podjęcia stosownej terapii hormonalnej spowodowane było jedynie brakiem niezbędnych do wdrożenia takiego leczenia wyników badań histopatologicznych, nie zaś zaniedbaniem personelu medycznego pozwanego szpitala.
Z tych względów sąd obniżył wysokość należnego pacjentce zadośćuczynienia do kwoty 30 tys. zł (sygn. I ACa 614/18).
Następny artykuł: