Ministerstwo Zdrowia proponuje, by koroner za stwierdzenie zgonu dostawał ok. 800 zł, a lekarz rodziny – 80 zł. Koroner ma być wzywany tylko w szczególnych przypadkach. W pierwszej kolejności stwierdzanie zgonu będzie zadaniem lekarza rodzinnego, u którego zapisany był zmarły, albo innego lekarza

z poradni rodzinnej na terenie gminy, w której doszło do śmierci. Zgon będzie mógł też stwierdzić lekarz nocnej i świątecznej opieki medycznej, lekarz w domu pomocy społecznej i kierownik zespołu ratownictwa medycznego (w karetce specjalistycznej – lekarz, w podstawowej – ratownik).

Zdaniem Jacka Krajewskiego, prezesa Porozumienia Zielonogórskiego, ustawa nie rozwiąże problemów, lecz je pogłębi. Zastanawia się on, co ma zrobić lekarz rodzinny, który zgodnie z projektem ma przybyć na wezwanie do zgonu w ciągu maksimum czterech godzin, jeśli w tym czasie przyjmuje chorych? Czy jeśli jest sam w poradni, ma rzucić chorych i jechać do zwłok?W ocenie prezesa Krajewskiego do zgonu powinien jechać koroner, a dopiero kiedy ma wątpliwości, prosić o pomoc lekarza rodzinnego. Jednak to byłoby dla budżetu państwa o wiele kosztowniejsze niż przewidział ustawodawca.

Porozumienie Zielonogórskie domaga się odrzucenia projektu i rozpoczęcia prac od nowa.

To oznacza, że długo oczekiwana przez lekarzy ustawa nie spełnia ich oczekiwań i nie wiadomo, jakie będą jej dalsze losy.

Następny artykuł:

Anty, anty