Co znajdziesz w artykule?
– Przechorowałem COVID-19, nie mając o tym pojęcia. Kilka tygodni temu, w ramach sprawdzania szpitalnego personelu za pomocą testów paskowych, wykryto u mnie przeciwciała tzw. odpowiedzi późnej, powyżej 6 tygodni, co oznacza, że zaliczyłem spotkanie z koranawirusem. Test genetyczny na szczęście wyszedł ujemny, nikogo nie zakażam, mogę pracować – opowiada prof. Jarosław Sławek.
MT: Gdzie pan złapał koronawirusa?
Prof. Jarosław Sławek: Prawdopodobnie do zakażenia doszło w północnych Włoszech, dokąd na początku roku wybrałem się na narty. Teoretycznie epidemia COVID-19 szalała w tamtym czasie w Chinach, we Włoszech pacjent zero został wykryty dopiero 21 lutego. Gospodarze pensjonatu, w którym się zatrzymałem, wspominali, że w ich rejonie wiele osób w tym czasie chorowało. Z Włoch wróciłem z typowymi dla COVID-19 objawami: wysoką gorączką, kaszlem. Gdy kaszlałem,