Co znajdziesz w artykule?

Lekarze nie są bogami, więc umierają przedwcześnie, bo się zakażają i przepracowują, cierpią na syndrom wypalenia i nie dbają o własne zdrowie

Spis treści

Ile jest warte zdrowie medyka?

Codzienne komunikaty przygotowywane na czas pandemii nie informują o medykach zakażonych ani o tych, którzy umierają w trakcie pełnionych obowiązków. Tymczasem lista deficytowej kadry polskich lekarzy została w tym czasie uszczuplona o ponad 220 nazwisk! Ofiarami covidu byli także lekarze w pełni sił i młodzi, jak 51-letni onkolog z Lublina, dr Krzysztof Sołowiej, którego pokonał koronawirus.

Jednak pandemia, jak się wydaje, tylko zaostrza stan zdrowia medyków, grupy zawodowej najbardziej

dzisiaj pokiereszowanej fizycznie i psychicznie. System zdrowia stojący na skraju wydolności nie ma pomysłu, jak przyspieszyć kształcenie lekarzy, aby ulżyć w pracy tym zatrudnionym i jak zatrzymać szukających pracodawców za granicą oraz deklarujących porzucenie zawodu medyka. To wszystko odbija się nie tylko na jakości leczenia pacjentów, ale i na zdrowiu leczących, którzy gonią resztkami sił.

Przepracowany jak medyk

Prof. dr hab. n. med. Dominika Dudek, krakowska psychiatra, przewodnicząca Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, wyjaśnia („Polityka Zdrowotna” z lutego br.), że w Polsce nie prowadzi się badań nad stresem lekarzy, którzy pandemię przepracowali z chorymi, ale z zagranicznych obserwacji powstał pełny rejestr takich objawów jak bezsenność, przemęczenie, utrata energii, lęk i bóle głowy, zespół stresu pourazowego, stany depresyjne itp. Lekarz mający rodzinę i ten, który dopiero planuje ją założyć, przeżywają takie same dramaty i kryzysy jak reszta społeczeństwa. Nie zapominajmy, że większość osób zawodowo związanych z ochroną zdrowia została obciążona pracą na froncie walki z koronawirusem, gdzie każdy kontakt z chorym pacjentem mógł się zakończyć pozytywnym testem. Pracę pod taką groźbą można porównać do przechodzenia na linie zawieszonej nad przepaścią.

Ile jest warte zdrowie medyka?

– Gotowość niesienia pomocy przez lekarza trwa 24 godziny na dobę. Wszyscy pracujemy z takim psychicznym obciążeniem, a teraz przez pandemię zostaliśmy po prostu poturbowani. Stanowimy grupę zawodową, która już w swój zawód ma wpisane stresy, szczególnie mam na myśli zabiegowców i chirurgów. My nigdy nie mamy pełnego wpływu na końcowy efekt naszej pracy, takim przykładem jest gojenie rany pooperacyjnej, a musimy sprostać coraz wyższym oczekiwaniom – mówi prof. dr hab. n. med. Wojciech Golusiński, kierownik Kliniki Chirurgii Głowy i Szyi i Onkologii Laryngologicznej w Poznaniu.

Ile jest warte zdrowie medyka?

Profesor wymienia nadciśnienie jako tę chorobę, która staje się powszechną wśród lekarzy, bo stres jest chlebem powszednim zawodu, od którego wymaga się nieustannego podnoszenia kwalifikacji, spełniania oczekiwań chorych i przełożonych, także gotowości ponoszenia konsekwencji za błąd, bo jedynie święci są nieomylni. Poznański chirurg zwraca uwagę, że nie tylko układ krwionośny cierpi, bo zestresowany lekarz, zabiegany i skupiony na odpowiedzialnej pracy, nie ma czasu pomyśleć o zbilansowanych, zdrowych posiłkach, a czym to się kończy?

– Na przykład krwawieniem z przewodu pokarmowego, które miałem. Pandemia obnażyła to, co wszyscy wiemy: król jest nagi. Skutki trwającej pandemii najbardziej odczuwają lekarze wracający ze szpitali jednoimiennych, ale także ci, którzy tam nie pracowali, a teraz w zespołach muszą zmierzyć się z masowym wysypem nowotworów oraz innych chorób, które przez koronawirusa były niezdiagnozowane bądź odkładane na późniejsze terminy. Co z tego, że mamy coraz nowocześniejszy sprzęt, jeżeli nie będzie ludzi do jego obsługi? – kończy gorzko swoją wypowiedź specjalista chirurgii.

Burnout lekarzy

W ostatnim ćwierćwieczu badacze zaobserwowali, że zestresowany pracownik zaczyna tracić zapał do pracy. Zjawisko, którym zajmowali się przede wszystkim psycholodzy i psychoterapeuci, nazwano syndromem wypalenia zawodowego. Zmieniają się warunki pracy i powstają nowoczesne zakłady gwarantujące lepsze warunki zatrudnionym w nich ludziom, ale nie eliminują przyczyn wpędzających człowieka w stan psychicznej nieważkości, a są to: stres, wyczerpanie pracą (np. na kilku etatach), zła dieta, przemęczenie i ciągły niedosyt snu, brak odpoczynku na regenerację organizmu. Tutaj często jako ekspert wymieniana jest prof. Christina Maslach, amerykańska psycholog z University of California, która tym zagadnieniom poświęciła naukowe życie i napisała kilka książek, pierwszą pod znamiennym tytułem „Burnout”. Badaczka wypalenia zawodowego wymienia trzy etapy objawów prowadzących do tej, jak się czasami nazywa, „depresji zawodowej” – od emocjonalnego wyczerpania, poczucia pustki do utraty wrażliwości na drugiego człowieka.

W licznych pracach o problemach, z którymi zmaga się współczesny pracownik, zostały wytypowane charakterystyczne cechy środowiska pracy sprzyjającej wypaleniu. One idealnie opisują warunki w szpitalach i wszelkiego typu placówkach zdrowia, w których lekarz napotyka:

  • złożoność pracy
  • częste zmiany wymagań, czasami związane z rozwojem technologii
  • niejasność swoich praw, zakresu odpowiedzialności, co może prowadzić do doświadczenia utraty kontroli i autonomii
  • rosnącą specjalizację wielu zawodów, skutkującą fragmentaryzacją pracy
  • słabą komunikację wewnątrz organizacji (źródło: sanatoryjne.metis.pl/wp-konkret).

Cytowana już prof. Dudek przyznaje w „Polityce Zdrowotnej”, że lekarze obecnie cierpią na różne zaburzenia psychiczne i chociaż się do tego przyznają, nie chcą korzystać z pomocy, którą zorganizowała im Katedra Psychiatrii w Krakowie. Zaskoczenie? Chyba nie, bo medycy także przed pandemią nie byli skorzy choćby do wykonywania podstawowych badań profilaktycznych, o których przypominają swoim pacjentom.

– Szewc bez butów chodzi, a lekarz mający wiedzę o chorobie nie zawsze z niej korzysta, gdy mowa o własnym zdrowiu. Zdarza się, że lekarze unikają nawet badań okresowych. Przeciążenie pracą i zmęczenie? – zastanawia się dr hab. n. med. Artur Baszko, specjalista elektrofizjologii i kardiologii z Poznania.

Ile jest warte zdrowie medyka?

Podobnego zdania jest dr n. med. Magdalena Szymczak, specjalistka ginekologii i położnictwa w Ginekologiczno-Położniczym Szpitalu Klinicznym w Poznaniu.

– Lekarze nie mają czasu ani sił na dbanie o swoje zdrowie! Jest nas coraz mniej, a przybywa pacjentów i rosną wymagania, więc zdrowie lekarza schodzi na drugi plan – mówi.

Jeden z anestezjologów, który chce pozostać anonimowy, pracuje na kontraktach w trzech powiatowych szpitalach. Zarzeka się, że nie jest pazerny na pieniądze; jeżeli ograniczy pracę do jednej lecznicy, w dwóch pozostałych nie będą operować, bo nie mają zastępstwa. Jest przepracowany i przemęczony i nie ma wolnej chwili, aby pomyśleć o własnym zdrowiu. Twierdzi, że lekarze lekceważą dolegliwości, dopóki mają siłę rano wstawać, a zaczynają dbać o zdrowie dopiero wtedy, gdy dopadnie ich zawał lub udar.

Nowy obowiązek dla lekarza?

Przypadki zasłabnięć w czasie dyżuru trwającego 48 godzin i przedwczesna śmierć podczas kolejnej doby w szpitalu bez przerwy na drzemkę przestają dziwić.

Śląska Izba Lekarska postanowiła zbadać, czy praca w zawodzie medyka wpływa na długość życia. Chociaż analizie poddano zgony 600 śląskich lekarzy sprzed pandemii, już wtedy życie ze stetoskopem na szyi było krótsze o 2,4 lat od średniej krajowej. Dzisiaj więc jest o wiele gorzej. To się może zmienić, jeżeli pracownik ochrony zdrowia, jakim jest lekarz, zacznie regularnie kontrolować swój organizm i będzie troszczył się o siebie tak, jak zaleca swoim pacjentom.

To pytanie nie wymaga odpowiedzi: jak jest/będzie leczony pacjent przez medyka cierpiącego na napięciowe bóle głowy i z latającymi mroczkami przed oczami, z nieuregulowanym nadciśnieniem, bądź dokuczliwymi wrzodami dwunastnicy? Na stronie internetowej portalu Prawo.pl z lutego bardzo poważnie rozważa się zmianę treści przysięgi Hipokratesa, do której należałoby wprowadzić „obowiązek dbania o własne zdrowie medyka”. Taką poprawkę już się przygotowuje w Austrii.

Parafrazując przewrotnie „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego”, taka przysięga mogłaby brzmieć: „Dbaj o siebie samego jak o pacjenta swego”.

Zdjęcia: Piotr Jasiczek, archiwum prywatne, ilustracja: Natalya Perevoshchikova/iStock/Getty Images Plus/Getty Images

Następny artykuł:

Osseointegracja już w Polsce