Nie kto inny, a właśnie jeden z poznańskich lekarzy, gdy został tatą i musiał pełnić ostre dyżury także w domu, ozdabiał męską klatę chusteczką pokropioną mlekiem karmicielki. Potem ilekroć dziecko popłakiwało, brał je w ramiona, a maminy zapach szybko uspokajał maluszka. To nie sztuczka żonglera, lecz efekt zmysłu, który u potomka w łonie matki osiąga pełną dojrzałość już w III