Spis treści

Żadne z ministerstw nie wywiązało się w całości z powierzonych mu zadań

W Europie Zachodniej dokonała się transformacja systemu opieki psychiatrycznej. Wśród krajów aspirujących do europejskich standardów Polska niestety nie przestawiła się jeszcze na model opieki środowiskowej. Dzieje się tak dlatego, że politycy i urzędnicy nie rozumieją wagi i istoty tych przemian. Mamy przecież Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego, który wymaga wdrożenia przez resorty, zobowiązane ustawą do

wykonania wynikających z niego zadań. W załączniku do programu rozpisano harmonogramy prac dla ośmiu organów centralnych: siedmiu ministerstw oraz dla Narodowego Funduszu Zdrowia. W latach 2011-2012 miały one do wykonania łącznie 100 zadań. Niestety w pełni zrealizowano mniej niż połowę, bo zaledwie 43, a 12 jedynie w części. Podsumowanie tych działań przedstawia tabela, a dokładne dane przygotowali specjaliści z Zakładu Zdrowia Publicznego IPiN w Warszawie.

Resortem, który w najmniejszym stopniu wywiązał się z zadań, jest Ministerstwo Zdrowia. Zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów miało kierować wszystkimi zadaniami dotyczącymi programu i je koordynować, tymczasem z 31 zadań wypełniło zaledwie… trzy.

Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego zakłada realizację trzech głównych celów. Są to:

1. Promocja zdrowia psychicznego i zapobieganie zaburzeniom psychicznym.

2. Zapewnienie osobom z zaburzeniami psychicznymi wielostronnej i powszechnie dostępnej opieki zdrowotnej oraz innych form opieki i pomocy niezbędnych do życia w środowisku rodzinnym i społecznym.

3. Rozwój badań naukowych i systemu informacji z zakresu zdrowia psychicznego.

Resort zdrowia nie zrealizował 12 z 15 działań dotyczących promocji zdrowia. Nie opracował, nie wdrożył i nie przekazał samorządom terytorialnym programów dotyczących: promocji zdrowia psychicznego, wczesnej diagnostyki i interwencji w zaburzeniach rozwoju dzieci w wieku przedszkolnym, zapobiegania samobójstwom, zapobiegania depresji oraz szkolenia przed- i podyplomowego dla pracowników ochrony zdrowia w zakresie wczesnego rozpoznawania zaburzeń psychicznych.

Urzędnicy „zapomnieli” również o konieczności realizacji celu kluczowego, czyli upowszechnienia środowiskowego modelu psychiatrycznej opieki zdrowotnej. Nikt nie zajął się m.in. opracowaniem standardów postępowania i procedur medycznych z uwzględnieniem potrzeb środowiskowego modelu psychiatrycznej opieki zdrowotnej, ani ustaleniem listy zawodów niezbędnych do realizacji tego modelu opieki. Co najważniejsze, nie powstały struktury, które koordynowałyby realizację programu na szczeblu centralnym – a do tego zobowiązało resort rozporządzenie.

Co na to Sejm

 Sejmowa Komisja Zdrowia uchwaliła dezyderat, w którym „zwraca uwagę na zdecydowanie niezadowalającą realizację Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego (www.porozumienienarzecznpozp.pl) wyrażającą się brakiem realizacji w latach 2011-2012 większości zaplanowanych działań, a także znacznym opóźnieniem przekazywania Sejmowi informacji na temat realizacji tego programu.” Zaniepokojenie budzi zwłaszcza niepodejmowanie działań mających na celu stopniowe przekształcanie systemu psychiatrycznej opieki zdrowotnej w kierunku modelu środowiskowego, co, zdaniem ekspertów, warunkuje jej unowocześnienie, w tym wzrost funkcjonalności (dostępności, jakości i dostosowania do potrzeb) oraz efektywności, także w sensie ekonomicznym. Komisja Zdrowia zaapelowała do Rady Ministrów o podjęcie decyzji przywracających Narodowemu Programowi Ochrony Zdrowia Psychicznego rangę wynikającą z Ustawy o ochronie zdrowia psychicznego z dnia 19 sierpnia 1994 roku (z późn. zmianami) oraz z Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 8 grudnia 2010 roku w sprawie Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego (Dz.U. z 2011 r. Nr 24, poz. 128).

W tym samym czasie polskie środowisko psychiatryczne – kilkadziesiąt instytucji i stowarzyszeń skupionych wokół Sekcji Psychiatrii Środowiskowej i Rehabilitacji Zarządu Głównego PTP oraz Komisji ds. Reformy Psychiatrii i realizacji NPOZP – zrzeszyło się w Porozumieniu na Rzecz Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego. Celem stowarzyszenia są działania na rzecz realizacji NPOZP przez poparcie w wyborach europejskich, krajowych i samorządowych osób, które w swoich programach wyborczych wskazują na konkretne sposoby wdrożenia NPOZP i posiadają plany działań w tym kierunku. Stowarzyszenie swoje cele realizuje przez:

  • Popieranie programów wyborczych oraz osób, które w programie wyborczym mają działania na rzecz realizacji NPOZP.
  • Prowadzenie działań edukacyjnych na rzecz realizowania NPOZP.
  • Prowadzenie działań opiniotwórczych przez współpracę z mediami, instytucjami państwowymi, samorządowymi i organizacjami pozarządowymi na rzecz realizacji NPOZP.

Szpitalne lobby

Z dokładnych opracowań, które wykonali specjaliści z Instytutu Psychiatrii i Neurologii wynika, że podobnie jak Ministerstwo Zdrowia zachował się drugi podmiot, który powinien być najbardziej zaangażowany w zmiany, a mianowicie Narodowy Fundusz Zdrowia, który nie zrealizował w pełni żadnego z trzech przypisanych mu zadań, m.in. przygotowania projektu finansowania świadczeń do pilotażowego programu wdrożenia modelu środowiskowej opieki psychiatrycznej.

Dlaczego urzędy, które jak się wydaje powinny być najbardziej zaangażowane w realizację programu, bo obligują je do tego przepisy prawa, tak marnie wykonują swoje obowiązki, a co więcej – nie ponoszą za to żadnej odpowiedzialności?

Nieraz słyszeliśmy z ust urzędników, zwłaszcza resortu zdrowia, że nie mogą realizować programu, póki w samym środowisku psychiatrów nie ma jednomyślności co do jego wprowadzenia. Duże szpitale psychiatryczne skłaniają się raczej do zachowania status quo, utrzymania kontraktów i niedzielenia się nimi z małymi ośrodkami. Ale ten argument w ogóle nie powinien się pojawiać. Wiadomo, że duże szpitale to źródła siły, prestiżu i kontraktowanych pieniędzy, a kto dobrowolnie chce się zrzec tych przywilejów? Już od czasów Goffmana wiemy, że duża instytucja chroni samą siebie i nigdy nie będzie się chciała zdecentralizować. Dlatego musimy to zrobić tak jak na Zachodzie – decyzją polityczną. Było nią już wprowadzenie NPOZP, ale teraz muszą za tym pójść konkretne działania. Trzeba rozwiązać stopniowo wielkie, anonimowe i bezduszne molochy, odległe od miejsca zamieszkania wielu chorych. Oczywiście, część dużych szpitali powinna pozostać i ulec modernizacji. Jest bardzo wiele działań ponadregionalnych, których nie muszą realizować małe ośrodki – choćby psychiatria sądowa, psychiatria głębokich patologii osobowości, oddziały zakaźne czy neurologia psychiatryczna.

Nie mamy też obaw, że zatrudnieni w wielkich ośrodkach specjaliści stracą pracę po przejściu na model psychiatrii środowiskowej. Nic takiego się nie stanie. Trzeba tylko pójść za pacjentami, tam gdzie oni najbardziej potrzebują pomocy, czyli w miejsce ich zamieszkania. Zamiast dużego szpitala niech powstanie trochę mniejszy oddział przy szpitalu ogólnym, a wokół oddziały dzienne i zespoły leczenia środowiskowego działające w domu pacjenta, nastawione na uniknięcie hospitalizacji i pozwalające zmniejszyć ilość łóżek. Należy za to tworzyć poradnie rodzinne, ambulatoria. Ważne jest też powiązanie opieki psychiatrycznej z systemem wsparcia dzięki rozbudowie mieszkań chronionych, środowiskowych domów samopomocy, warsztatów terapii zajęciowej, programów pracy, firm społecznych, centrów dla seniorów. Tak się stało w Europie Zachodniej.

Pan minister w Żurawicy

Oczywiście nie jest tak, że narodowy program wcale nie jest realizowany. Mamy przykłady, że w wielu miastach i powiatach dzieje się dużo dobrego. Choćby w powiecie kołobrzeskim, nowotarskim czy wielickim – żeby wymienić kilka konkretnych przykładów. Powstają spółdzielnie socjalne, ośrodki, jak hotel U Pana Cogito, współprowadzone przez osoby chorujące, gdzie kształcą się przyszli lekarze. To jest reforma „od dołu”. Niestety, ten proces hamowany jest przez lobby części wielkich szpitali, na które powołuje się, dla zatuszowania własnej bierności, Ministerstwo Zdrowia. To przypomina putinowskie zakłamanie – wykorzystać wielkie instytucje broniące swojej racji bytu dla uzasadnienia potrzeby modyfikacji, przerabiania, a wreszcie zarzucenia uchwalonego, nowoczesnego programu. A tu potrzeba światłej decyzji politycznej i chęci realizacji własnych rozporządzeń. Nie może być tak, że przez dwa lata z 31 zadań, do których został zobligowany, resort realizuje zaledwie trzy. Zamiast być koordynatorem transformacji i motorniczym tej kluczowej ustawy, jest jedynie wielkim hamulcowym. Myślę, że minister zdrowia potrafi ocenić, jak wielki potencjał społeczny środowiska jest marnowany. Jeśli ma wątpliwości, to proponuję na chwilę zamieszkać na nieremontowanym od 70 lat oddziale psychiatrycznym, zaczynając od Żurawicy, Świecia, Radecznicy – i tak przez całą Polskę. Wówczas będzie mógł szybko zrozumieć sens reformy i stać się gorącym orędownikiem wdrożenia psychiatrii środowiskowej. Tylko czy pan minister na taki eksperyment się zgodzi?


Opracowała Magda Szrejner