Co znajdziesz w artykule?

Wiele mówi się obecnie i pisze o różnych pośrednich formach leczenia psychiatrycznego – rozumiejąc przez to formy znajdujące się pomiędzy ambulatorium a klasycznym „szpitalem bez klamek”. Inna sprawa, czy rzeczywiście te pośrednie formy tak burzliwie się rozwijają, ale w każdym razie informacji na ten temat jest dużo. Czy oznacza to, że klasyczny, całodobowy oddział psychiatryczny z całą jego – jeśli można to tak nazwać – obyczajowością jest już całkowitym przeżytkiem albo w ostateczności złem koniecznym? Spróbuję odpowiedzieć na to pytanie. Myślę, że nie jest ono retoryczne, a odpowiedź może być ważna dla pacjenta, jego rodziny, lekarza pierwszego kontaktu i jeszcze kilku osób. Może również decydować o życiu i śmierci. Bez żadnej przesady.

Spis treści

Klatka Buñuela

Obawiam się, że każdy czytelnik tego artykułu ma wyrobiony pogląd na to, czym jest oddział psychiatryczny, mimo że wielu z nich nigdy na takim oddziale nie było. Myślę, że wiem, jaki to obraz, ponieważ słyszę od wielu ludzi niemal każdego dnia dużo na ten temat. Niedawno jedna z moich pacjentek, opowiadając o swoich problemach z mężem, powiedziała: „ja przez niego to do psychiatry trafię”. Zwróciłem jej uwagę, że u psychiatry już jest i przychodzi do niego od lat. Nie speszyła