Medycyna robi postępy, i to wielkie. Nie ma więc w zasadzie powodów do marudzenia. Wcale nie piszę tego ironicznie. Bo ludzie to by tylko narzekali, a przecież docenić też trzeba.

No chyba że ktoś właśnie ma grypę. Albo natręctwa. Albo otępienie. Wtedy te postępy już nie są tak duże i docenić może ciut trudniej.

Ale może postępy są, tylko robimy coś nie tak? Może nam się leki mylą na przykład…

Choćby takie natręctwa. Prawdopodobnie występują znacznie częściej, niż wskazuje na to podręcznikowa