Katecheci będą uczyć edukacji zdrowotnej. Czy zagwarantują rzetelność?

Szkolenia dla nauczycieli edukacji zdrowotnej pomogą teologom utrzymać pracę

Przedmiotu „edukacja zdrowotna” będą uczyć nauczyciele religii. To sposób, by uchronić przed bezrobociem rzesze katechetów, którzy od września mogliby stracić pracę w związku z ograniczeniem nauczania religii w szkołach.

O planie zatrudnienia katechetów mówiła Barbara Nowacka, minister edukacji narodowej, podczas poniedziałkowej konferencji w Ministerstwie Edukacji Narodowej (MEN).

Obecnie w szkołach pracuje około 27 tysięcy katechetów. Przeważnie są to osoby po teologii. Od września pracę może stracić połowa z nich, ponieważ lekcje religii i etyki będą odbywać się tylko raz w tygodniu, w wymiarze jednej godziny lekcyjnej. Obecnie religia jest nauczana przez dwie godziny tygodniowo.

Pytana o przyszłość katechetów, minister Nowacka powiedziała, że MEN zaproponuje im dodatkowe szkolenia, w tym bezpłatne kursy dla nauczycieli przedmiotu „edukacja zdrowotna” na 11 uczelniach medycznych w całej Polsce.

Czy jednak katecheci będą w stanie prowadzić zajęcia rzetelnie, mimo że ich środowisko jest do edukacji zdrowotnej nastawione sceptyczne? Pomysł wprowadzenia tego przedmiotu wywołał gwałtowne protesty organizacji katolickich. Część prawicowych polityków określała go mianem „seksualizacji dzieci”, a Konferencja Episkopatu Polski „zagrożeniem dla prawidłowego rozwoju małoletnich”. Z kolei organizacja Ordo Iuris manifestowała przeciwko „permisywnej edukacji seksualnej”, zawierającej ideologię gender i godzącą w dobro społeczeństwa.

– Czy mam obawy? Tak. Ale rozumiem stanowisko ministerstwa – mówi prof. Zbigniew Izdebski, specjalista seksuolog, który kierował zespołem ekspertów opracowujących podstawy programowe edukacji zdrowotnej.

Jak dodaje, to dyrektorzy szkół będą decydować, którzy nauczyciele przejdą szkolenie. - To odpowiedzialność dyrektora, by ocenić, czy dana osoba będzie w stanie prowadzić przedmiot „edukacja zdrowotna” – dodaje prof. Izdebski w rozmowie z „Podyplomowe.pl”.

Jak wyjaśnia, studia podyplomowe będą trwały trzy semestry, w trybie weekendowym. Obejmą około 300 godzin dydaktycznych oraz praktyki. Będą odbywać się na rekomendowanych uczelniach kształcących lekarzy, m.in. w Warszawie, Gdańsku, Poznaniu, Szczecinie, Wrocławiu i Rzeszowie. Pierwsze grupy nauczycieli zaczynają naukę w kwietniu, kolejne – na początku maja.

Prof. Izdebski zapewnia, że katecheci wiedzę medyczną będą przekazywać w sposób rzetelny. – Jako katecheci, którzy uczyli religii, byli nadzorowani przez kurie. Teraz będą zależni tylko od dyrektorów szkół – dodaje.

Obawia się jednak, że narracja środowisk pro-life, która mylnie stawia znak równości między edukacją zdrowotną i edukację seksualną, przekona część rodziców. Wielu z nich nie zapoznało się z programem nowego przedmiotu, a nieświadomi, czym tak naprawdę jest edukacja zdrowotna, mogą ulec manipulacji i przyjąć narrację środowisk jej nieprzychylnych. To może przyczynić się do mniejszego zainteresowania posyłaniem dzieci na fakultatywne lekcje. Tymczasem, w istocie, przedmiot koncentruje się na wielu istotnych zagadnieniach – od zdrowia psychicznego, dojrzewania, profilaktyki chorób cywilizacyjnych, aktywności fizycznej, po ochronę środowiska naturalnego.

Dodatkowym problemem jest krótki czas, jaki pozostał na wdrożenie reformy. – Chciałabym, aby przedmiot był prowadzony na jak najwyższym poziomie, ale czeka nas okres przejściowy – mówi prof. Izdebski.

Dlatego od września nauczyciele rozpoczną prowadzenie nowego przedmiotu, jednocześnie uzupełniając własne formalne wykształcenie podyplomowo na uczelniach medycznych.

Iwona Dudzik