Wywiad pod pretekstem

Grażyna Cebula-Kubat: „Nie musimy strajkować”

Czy lekarze będą protestowali, jeśli rząd zamrozi podwyżki? Skąd wziąć pieniądze na zasypanie dziury w Narodowym Funduszu Zdrowia (NFZ)? – o tym z lek. Grażyną Cebulą-Kubat, przewodniczącą Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL), rozmawia Iwona Dudzik

Medical Tribune: Dziura budżetowa NFZ w 2026 r. może sięgać 23 miliardów zł, a rząd chce częściowo zasypać ją kosztem zamrożenia płac lekarzy. Ponadto wzrost wynagrodzeń ma być powiązany z tym, który obowiązuje w sferze budżetowej. Pensje nie rosłyby już wraz ze średnią krajową w gospodarce i nie były waloryzowane co roku. Batalia o płace rozegra się podczas obrad Zespołu Trójstronnego. Jakie jest stanowisko lekarzy?

Lek. Grażyna Cebula-Kubat: O tym, że wynagrodzenia w 2026 r. mają być zamrożone, dowiedzieliśmy się z prasy. Pozostałe pomysły Ministerstwa Zdrowia (MZ) są niejasne, pozostawiają duże pole do interpretacji. Powiem o nich krótko: są bulwersujące. Absolutnie nie zgadzamy się ani na zamrożenie płac w lipcu, ani na traktowanie nas jak budżetówkę, bo nią nie jesteśmy.

MT: Szpitale nie nadążają za rosnącymi płacami, dlaczego więc te propozycje bulwersują?

G.C.-K.: Wie pani, co mówią lekarze, którzy pracują za płacę minimalną? Że są frajerami. Dlaczego? Bo otrzymują 11,8 tys. zł brutto miesięcznie, czyli 74 zł za godzinę, podczas gdy koledzy w prywatnym podmiocie lub na kontrakcie w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej kilkakrotnie więcej. A przy tym nie muszą dyżurować, jest tam mniej agresji ze strony pacjentów i lepsza organizacja pracy.

Ministerstwo traktuje nas jak koszt. My kosztem nie jesteśmy. To lekarze we współpracy z innymi zawodami medycznymi i niemedycznymi wypracowują finanse dla publicznych podmiotów ochrony zdrowia. Dlatego propozycje odebrania im podwyżek są nie do przyjęcia. Kłopoty finansowe NFZ to naprawdę nie jest nasza wina, tylko wina systemu.

MT: Po tym jak Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) ujawniła zarobki lekarzy, w przestrzeni publicznej rozpętała się burza. Pojawiły się komentarze, że kwoty, jakie zarabiają lekarze, w tym samym czasie, gdy ochrona zdrowia ledwo zipie, są niemoralne. Że to zarobki lekarzy doprowadziły do załamania systemu. Jak lekarze to przyjęli?

G.C.-K.: Próbowano nas przedstawić w złym świetle, by wrogo nastawić do nas społeczeństwo. Mówiono, że zarabiamy za dużo, ale nie powiedziano, ile godzin pracują lekarze i mylono przychód z dochodem. To było bardzo nieetyczne. Przyłączyło się do t...

Jedną z takich spraw zbadałam. Pojechałam do Opola i okazało się, że tamtejsi neurochirurdzy mają swoją spółkę, są na umowach kontraktowych, ale zapewniają pacjentom kompleksową opiekę: od przyjęcia pacjenta do wypisu, po monitorowanie ich stanu t...

Do góry