Samorząd lekarski sprzeciwia się wykorzystywaniu medialnych przypadków wysokich zarobków lekarzy do tłumaczenia problemów systemu ochrony zdrowia.

 Sprzeciw wobec prób wykorzystywania przez polityków informacji o wysokich wynagrodzeniach osiąganych przez niewielką grupę lekarzy do obarczania całego środowiska odpowiedzialnością za problemy ochrony zdrowia wyraziło Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej w opublikowanym stanowisku.

Dyskusja rozgorzała po ujawnieniu przez media informacji, że lekarz zatrudniony w Warszawskim Szpitalu Południowym miał zarobić około 1,6 mln zł w ciągu roku. Premier Donald Tusk skomentował sprawę, stwierdzając, że „system jest zwyrodniały i nastawiony na śrubowanie zarobków” części lekarzy. Pojawiły się również apele o kontrole i zmiany legislacyjne.

Samorząd lekarski przypomniał, że jeszcze w listopadzie 2025 r. minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda przyznała, iż wynagrodzenia lekarzy nie są przyczyną problemów finansowych ochrony zdrowia.

W ocenie NRL źródeł niektórych bardzo wysokich wynagrodzeń należy szukać przede wszystkim w wadliwej konstrukcji systemu. Samorząd postuluje m.in. rewizję wyceny części świadczeń medycznych. Jak wskazuje, znaczne różnice w stawkach płaconych przez NFZ za poszczególne procedury prowadzą do trudnych do uzasadnienia dysproporcji płacowych, nawet w obrębie jednej placówki.

Lekarze zwracają również uwagę na konieczność uporządkowania struktury właścicielskiej podmiotów leczniczych. Ich zdaniem konkurencja między publicznie finansowanymi placówkami o tę samą kadrę medyczną sprzyja niekorzystnym zjawiskom na rynku pracy.

Prezydium NRL zaapelowało także o działania na rzecz poprawy warunków pracy i bezpieczeństwa lekarzy. Według samorządu obawa przed odpowiedzialnością za nieumyślne błędy medyczne sprawia, że część lekarzy nie chce podejmować pracy w szczególnie wymagających miejscach, takich jak szpitalne oddziały ratunkowe czy izby przyjęć, a także rezygnuje z wyboru niektórych deficytowych specjalizacji.

Krytycznie oceniono również zapowiedzianą przez rząd 16 czerwca propozycję ustawy przewidującej monitorowanie wysokości wynagrodzeń lekarzy. Zdaniem NRL takie rozwiązanie może przyczynić się do dalszego odpływu lekarzy z publicznego systemu ochrony zdrowia.

Samorząd przypomniał, że Krajowy Zjazd Lekarzy od lat postuluje powiązanie wynagrodzeń lekarzy ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce. Zgodnie z tym stanowiskiem lekarz specjalista powinien zarabiać co najmniej trzykrotność średniej krajowej, lekarz z pierwszym stopniem specjalizacji – 2,5-krotność, a lekarz bez specjalizacji oraz rezydent – dwukrotność średniego wynagrodzenia.

NRL podkreśla, że wynagrodzenia lekarzy odbywających szkolenie specjalizacyjne w ramach rezydentury są jawne i określane w rozporządzeniach ministra zdrowia. W 2025 r. podstawowe wynagrodzenie rezydenta wynosiło 9737 zł brutto miesięcznie, a w specjalizacjach priorytetowych lub po ukończeniu drugiego roku szkolenia było wyższe. Samorząd zaznacza, że wyższe dochody części rezydentów wynikają zwykle z dodatkowych umów cywilnoprawnych oraz pracy wykonywanej ponad wymiar jednego etatu.

Jednocześnie NRL deklaruje gotowość do współpracy przy opracowaniu rozwiązań dotyczących czasu pracy lekarzy. Jak podkreśla, zmiany powinny służyć zarówno bezpieczeństwu pacjentów, jak i ograniczeniu zjawiska nadmiernego obciążenia pracą. Zdaniem samorządu dyskusja o wynagrodzeniach i organizacji pracy lekarzy powinna opierać się na rzetelnych danych, a nie na emocjach wywołanych przez pojedyncze medialne przypadki.