3 września w TVP Info minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda mówiła o pracach nad nowelizacją ustawy o świadczeniach finansowanych ze środków publicznych. Zapowiedziała, że ustawa będzie przewidywać 12-miesięczne vacatio legis. Jako powód wskazała m.in. głos środowiska medycznego.
Inaczej decyzję resortu ocenia Porozumienie Rezydentów OZZL. Sebastian Goncerz, przewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL, przekonuje, że nie należy przedstawiać wydłużenia vacatio legis jako efektu wysłuchania lekarzy. – Nie chodzi o to, że Ministerstwo „wsłuchało się w głos środowiska”. Gdyby ta ustawa była po prostu dobra i zawierała skuteczne metody walki z kominami płacowymi, podobna decyzja nigdy by nie zapadła – niezależnie od głosu lekarzy – ocenia Goncerz.
Ponad 500 uwag
Jak wskazuje Porozumienie Rezydentów OZZL, do projektu nowelizacji wpłynęło ponad 500 uwag. Nie pochodziły one wyłącznie od organizacji lekarskich – swoje zastrzeżenia zgłaszali także dyrektorzy szpitali i niezależni eksperci.
Jednym z głównych punktów krytyki jest proponowany wymóg minimalnego wymiaru zatrudnienia. Zgodnie z projektem lekarz miałby pracować w danym miejscu co najmniej 80 godzin miesięcznie. Zdaniem rezydentów takie rozwiązanie może ograniczyć dostępność części świadczeń.
– Wymóg minimalnie 80 godzin zatrudnienia może prowadzić do likwidacji konsultacji specjalistycznych w niektórych szpitalach – twierdzi Goncerz.
Porozumienie wskazuje również na inne potencjalne konsekwencje proponowanego rozwiązania, w tym ograniczenie dostępności części badań diagnostycznych wykonywanych przez lekarzy pracujących w mniejszym wymiarze.
Przyczyny kominów płacowych
Młodzi lekarze kwestionują również sposób, w jaki resort chce rozwiązać problem tzw. kominów płacowych. W ich ocenie ustalenie maksymalnych stawek nie usuwa podstawowej przyczyny wysokich wynagrodzeń w niektórych placówkach, czyli sposobu wyceny świadczeń. Jednocześnie – jak wskazuje organizacja – jedna maksymalna stawka może zmienić relacje między wynagrodzeniami. W szczególności może zmniejszyć finansową atrakcyjność pracy w miejscach najbardziej obciążających, takich jak SOR-y, nocna pomoc czy placówki oddalone od dużych miast.
– Naprawa 30 lat zaniedbań za pomocą projektu napisanego w tydzień nie mogła być skuteczna – ocenia Sebastian Goncerz.
Reforma przesunięta w czasie
12-miesięczne vacatio legis oznacza, że nawet jeśli przepisy zostaną uchwalone, ich skutki nie będą odczuwalne od razu. Dla Porozumienia Rezydentów nie jest to jednak rozwiązanie problemu.
– Tylko co zrobić skoro okazuje się, że wielka i wspaniała reforma sprawi, że publiczna ochrona zdrowia w wielu obszarach ulegnie zawaleniu? Otóż kopnąć kamień dalej, zrzucić tę odpowiedzialność na przyszłą kadencję – komentuje Goncerz.
Rezydenci nie kwestionują potrzeby ograniczenia nieuzasadnionych dysproporcji w wynagrodzeniach czy przeciwdziałanie patologiom w systemie. Krytykują natomiast sposób przygotowania przepisów.
– Problemem nie jest słuszna intencja likwidacji kominów płacowych czy zwalczanie innych patologii. Problemem jest to, że ustawa została napisana na szybko, bez odpowiedniej oceny skutków regulacji, jako doraźna potrzeba wizerunkowa, a nie realna wola reformy – podsumowuje przewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL.
Od afery do reformy
Przypomnijmy, że pakiet zmian, który Jolanta Sobierańska-Grenda przedstawiła 8 lipca 2026 r., pojawił się w odpowiedzi na ujawniane nieprawidłowości oraz polityczną presję na resort zdrowia.
W czerwcu, po ujawnieniu informacji dotyczących bardzo wysokich zarobków części lekarzy oraz nieprawidłowości w warszawskim Szpitalu Południowym, premier Donald Tusk oczekiwał od minister zdrowia przedstawienia rozwiązań dotyczących m.in. tzw. kominów płacowych, preferencyjnego dostępu do świadczeń i sposobu zawierania umów w publicznej ochronie zdrowia.
8 lipca minister przedstawiła pakiet zmian, który miał uporządkować finansowanie i organizację systemu oraz zwiększyć kontrolę nad wydawaniem publicznych pieniędzy. MZ zapowiadało m.in. maksymalne poziomy wynagrodzeń, ograniczenie nieprzejrzystych form zatrudnienia, większą transparentność konkursów w szpitalach, przyspieszenie centralnej e-rejestracji oraz nowe mechanizmy kontroli dostępu pacjentów do świadczeń.
Wśród zapowiadanych rozwiązań znalazła się maksymalna stawka 240 zł brutto za godzinę w publicznym systemie ochrony zdrowia. Resort wskazywał, że przy przeliczeniu na pełny etat odpowiadałoby to około 40 tys. zł brutto miesięcznie.
Pakiet obejmował również rozwiązania dotyczące ograniczenia zawierania przez szpitale określonych umów z podmiotami leczniczymi, większej jawności umów, limitów wydatków na wynagrodzenia oraz cyfryzacji zapisów na świadczenia. MZ zapowiadało m.in. przyspieszenie wdrażania Centralnej e-Rejestracji i możliwość nakładania wysokich kar za brak przejrzystości w dostępie do świadczeń.
Zapowiedzi z lipca miały szybko przejść do etapu legislacyjnego. W połowie lipca MZ informowało o przygotowaniu dwóch projektów ustaw oraz czterech projektów rozporządzeń.
Jednak na początku września projekty ustaw dotyczące m.in. kontroli zarobków i pracy lekarzy nadal nie znajdowały się w harmonogramie prac Sejmu. Resort tłumaczył, że analizuje uwagi zgłoszone w trakcie konsultacji. Obecne 12-miesięczne vacatio legis oznacza odsunięcie w czasie momentu, od którego konsekwencje krytykowanego projektu zaczęłyby dotyczyć placówek i pacjentów.
Źródło: komunikat PR OZZL