Co znajdziesz w artykule?

Od momentu odkrycia i zastosowania insuliny w iniekcjach trwały poszukiwania leków doustnych uwalniających chorego od stosowania wstrzykiwań. W szczególnym stopniu dotyczyło to chorych z cukrzycą typu 2. Prawie równocześnie z wprowadzeniem sulfonylomoczników pierwszej generacji pojawiły się problemy z ich bezpieczeństwem sercowo-naczyniowym.[1] Wykazała to grupa badaczy z tzw. University Group Diabetes Program jeszcze w latach 70. ubiegłego stulecia. Dyskusja wokół tych leków stała się nawet podstawą obrad specjalnej podkomisji Senatu USA.[2]

Spis treści

Historie rygorystycznych zaleceń

Pochodne sulfonylomocznika drugiej generacji również budzą do dzisiaj wątpliwości w związku z ich działaniem zmniejszającym adaptację mięśnia serca na niedotlenienie (preconditioning) w warunkach ryzyka wieńcowego, 3 co m.in. powodować może większe ryzyko sercowo-naczyniowe. 4 Wreszcie wspomnieć należy o znacznym ograniczeniu stosowania glitazonów, które wynikło z wykazania zwiększonego ryzyka sercowo-naczyniowego, w tym niewydolności serca u chorych