Co znajdziesz w artykule?

Można by ich nazwać pacjentami po przejściach. Leczą się od miesięcy, czasem lat. Wędrują od specjalisty do specjalisty. Gdzieś na początku tej drogi postawiono im diagnozę, potem ją zweryfikowano, wreszcie wrócono do pierwotnej. Różnie bywa. A samopoczucie pacjenta przez ten czas przypomina sinusoidę: lepiej, gorzej. Wreszcie jest tylko gorzej. I wtedy pacjent trafia na autorytet w swojej dziedzinie, który stawia nową diagnozę. Namówiliśmy takich specjalistów, by opowiedzieli, w jaki sposób doszli do prawidłowego rozpoznania. Powstały historie nie tylko medyczne, ale też pełne emocji, jak zwykle, gdy cierpienie miesza się z nadzieją.

Spis treści

Błędne ścieżki diagnozy prowadzą nie tylko do wykonania wielu niepotrzebnych badań i konsultacji specjalistycznych. Skutkiem braku diagnozy, źle przeprowadzonych badań i przewlekłego leczenia przyczynowego jest też lęk pacjenta przed tajemniczym schorzeniem. I to ten lęk często jest znacznie trudniejszy do zniesienia niż sama choroba.

Portret pacjentki, która się do mnie zgłosiła

Pięćdziesięciodwuletnia chora z dziesięcioletnim wywiadem niedokrwistości mikrocytarnej, wielokrotnie leczona