Robienie sensacji z tego, że w szkolnych sklepikach nie będzie śmieciowego jedzenia (cokolwiek to znaczy, bo podobno to, które zostało, też bywa puste odżywczo), pokazuje przedziwny sposób myślenia twórców takiego przepisu. Po pierwsze, wydaje im się, że sytuacja jest zdumiewająca i rewolucyjna