Co znajdziesz w artykule?

Malwina M. jest lekarką w jednym ze szpitali w niewielkiej miejscowości na południu Polski. Od jakiegoś czasu żyje niekomfortowo z powodu wymierzonej w nią kampanii, którą prowadzi lokalna gazeta.

Lekarka została oskarżona i jednocześnie skazana przez gazetę za to, że zignorowała objawy chorobowe u pacjenta, co przyczyniło się do późnego wykrycia u niego nowotworu krtani. W konsekwencji źle (zdaniem gazety) przeprowadzonej diagnostyki nastąpiło późniejsze wdrożenie potrzebnego leczenia, co doprowadziło do usunięcia krtani u pacjenta. Gazeta nie miała litości – za jedyną osobę winną uznano panią doktor. Dziennikarze próbowali oczywiście skontaktować się z nią, grzecznie poprosili o rozmowę, nalegając, aby została przeprowadzona w gabinecie lekarskim. Kiedy doszło do spotkania, dziennikarz (przyszedł na spotkanie w towarzystwie fotografa) od razu zadał pytanie wskazujące na jego nastawienie – zapytał, czy ma wyrzuty sumienia z powodu usunięcia krtani u pacjenta, oraz pytanie kolejne – czy często popełnia błędy w sztuce lekarskiej. Pytania te wyprowadziły z równowagi lekarkę. Podniesionym głosem poprosiła dziennikarzy, żeby opuścili gabinet. Żądanie to nakręciło spiralę ich agresji, zaczęły się pytania bardziej bezpośrednie i sformułowane w coraz bardziej skandaliczny sposób. W odpowiedzi pani doktor już nie podniesionym głosem, lecz krzycząc, wyprosiła dziennikarzy z gabinetu. W tym czasie fotograf pstryknął z ukrycia, uchwyciwszy moment, gdy lekarka krzyczała, gestykulując. Następnego dnia na pierwszej stronie gazety ukazało się zdjęcie, nad którym umieszczono tytuł: „Lekarka wyrzuca dziennikarzy za drzwi!” i podtytuł „Czy znajdzie czas dla prokuratora?”.

Prokuratura prowadziła postępowanie w kierunku przestępstwa z art. 160 § 3 kk – nieumyślne narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Należy jednak podkreślić, że prowadzono je w sprawie, nie przeciwko konkretnej osobie. Lokalnej gazecie powyższa subtelność wyraźnie umknęła. Gazeta przedstawiała lekarkę jako osobę, która już w tej chwili musi tłumaczyć się przed prokuratorem. Społeczny przekaz był jednoznaczny – lekarka jest już w zasadzie oskarżoną.

W sprawie tej prokurator wystąpił o opinię biegłych. Opinia ta jednoznacznie wskazała, iż nie można przypisać istnienia związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy zachowaniem lekarki a opóźnieniem w wykryciu nowotworu krtani u pacjenta. Badanie, które wykonała, przeprowadzone zostało zgodnie z wiedzą i sztuką medyczną. W związku z tą opinią prokurator wydał postanowienie o odmowie wszczęcia postępowania karnego. Po jego nieskutecznym zaskarżeniu przez pacjenta stało się ono prawomocne.

Informacja o tym nie ukazała się na łamach owego poczytnego pisma. Nikt nie pomyślał też, żeby przeprosić panią Malwinę za kampanię nienawiści i oskarżeń, która od miesięcy zapewniała wysoką poczytność dziennikowi. Kiedy syn pani doktor nie wytrzymał i napisał list do redakcji domagający się przeprosin za oszczerstwa, które kierowano w stronę jego matki, redakcja wydrukowała list z komentarzem, że tak właśnie działa układ prawniczo-lekarski.

Wyrok Sądu Najwyższego z 15.05.2008 roku I (CSK 531/07)

Wiadomości prasowe, choćby podobne lub nawet tożsame, zawarte w różnych materiałach prasowych podlegają odrębnemu sprostowaniu. W sytuacji, w której w materiale prasowym jest kilka wiadomości uznanych przez zainteresowaną osobę za nieprawdziwe lub nieścisłe albo za zagrażające dobrom osobistym, każda z nich może podlegać odpowiednio sprostowaniu. Nie jest właściwe wykluczenie spod regulacji o sprostowaniach tytułów i podtytułów materiałów prasowych.

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 3.07.2014 roku (I ACa 638/14)

Sprostowanie może dotyczyć nie tylko przeinaczenia, lecz także pominięcia istotnej okoliczności mającej znaczenie dla oceny, czy przekazywana informacja jest prawdziwa i ścisła. Faktem w rozumieniu przepisu o sprostowaniu jest także posiadanie przez zainteresowanego określonych poglądów, przemyśleń, koncepcji, gdyż mowa jest o zdarzeniu w szerokim tego słowa rozumieniu.

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z 16.10.2014 roku (I ACa 391/14)

Podstawy ustalenia maksymalnej objętości sprostowania lub odpowiedzi nie stanowi cały materiał prasowy, lecz tylko ten jego fragment, do którego sprostowanie się odnosi.

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 27.01.2014 roku (XV C 809/13)

Sprostowanie dotyczy każdej wiadomości nieprawdziwej lub nieścisłej, niezależnie od tego, czy dotyka ona sfery dóbr osobistych. Jeżeli wiadomość taka narusza dobra osobiste, opublikowanie sprostowania pokrzywdzonego stanowi środek ochrony tych dóbr, niewyłączający jednak środków przewidzianych w Kodeksie cywilnym.

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 20.08.2014 roku (VI ACa 123/14)

Przepisy obowiązującego prawa prasowego co do zasady nie wyłączają możliwości domagania się sprostowania prasowego w odniesieniu do materiału prasowego, którego treść nie została sformułowana przez redakcję, lecz stanowi cudzą wypowiedź.

Spis treści


Opisany przypadek pokazał problemy, którym musimy sprostać w sytuacji kryzysowej, gdy nasze nazwisko pojawia się w kontekście medialnego zdarzenia. Trudno o lepszy materiał niż dotyczący niewłaściwego (zdaniem dziennikarzy) leczenia lub badania pacjenta, które doprowadzi do szeregu groźnych konsekwencji. Budowanie schematu – biedni pacjenci oraz źli, krzyczący i niedouczeni lekarze – często dobrze się sprawdza w tekstach prasowych i buduje poczytność. Niekiedy nie chodzi o to, aby przedstawić