Co znajdziesz w artykule?
Według WHO zdrowie seksualne to integracja biologicznych, intelektualnych i emocjonalnych aspektów życia seksualnego, które są konieczne do pozytywnego rozwoju osobowości, miłości i komunikacji. W polskiej rzeczywistości najwięcej problemów sprawia właśnie proces komunikowania się. Mówiąc o komunikacji, myślimy o porozumieniu między partnerami, ale bardzo ważna jest też relacja pacjent – lekarz.
Optymalną sytuacją byłyby zajęcia z seksuologii na studiach medycznych. Ale i tak dużo się zmienia w tej mierze. Od kilku lat organizowane są debaty na temat zdrowia seksualnego i prokreacyjnego, które przynoszą efekty. Rodzi się wiele oddolnych inicjatyw, część uczelni i placówek ochrony zdrowia organizuje kursy i konferencje z seksuologii. Niektóre szpitale i kliniki nawiązały stałą współpracę z seksuologami. Wielu lekarzy postanawia się doszkalać indywidualnie. Coraz chętniej szkolą się kardiolodzy. Współpracujemy z neurochirurgami na rzecz pacjentów z uszkodzeniem rdzenia kręgowego. W tej grupie jest wiele młodych osób po wypadkach komunikacyjnych. Najlepsze efekty daje rehabilitacja interdyscyplinarna.
MT: Czy lekarze rozmawiają ze swoimi pacjentami o zdrowiu seksualnym?
Prof. Zbigniew Izdebski: Znaczna część lekarzy, którzy powinni pytać pacjenta o zdrowie seksualne, tego nie robi. A przecież problemy z seksualnością mogą być nie tylko skutkiem, lecz również objawem choroby. Można wyróżnić specjalizacje, w których częściej niż w innych lekarze powinni zwracać uwagę na aspekty związane z seksem. Są to m.in. ginekolodzy, urolodzy, kardiolodzy, onkolodzy, ortopedzi, diabetolodzy,