Co znajdziesz w artykule?
Musimy uświadomić pacjentom, lekarzom, a zwłaszcza politykom, jak poważnym problemem jest alergia. To, że rzadko, poza reakcjami anafilaktycznymi i ciężką astmą prowadzi ona do śmierci, sprawia, że schorzenie to jest bagatelizowane. Jednak jego uciążliwość jest ogromna. Trzeba również wziąć pod uwagę duże straty gospodarcze związane z obniżeniem efektywności pracy i nauki osób cierpiących na alergię. W związku z tym Europejska Akademia Alergologii i Immunologii Klinicznej, organizacje pacjentów (European Federation of Allergy and Airways Diseases Patients’ Association EFA) oraz grupa parlamentarzystów europejskich zrzeszona w The European Parliament Interest Group On Allergy and Asthma podjęły inicjatywę polityczną, by alergię zaczęto w końcu traktować poważnie. Tymczasem przygotowany przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny raport „Sytuacja zdrowotna ludności Polski i jej uwarunkowania” w ogóle nie wspomina o alergii. Jego autorzy nie widzą problemu, który dzisiaj dotyka 40 proc. społeczeństwa, a w przyszłości będzie zapewne jeszcze gorzej. Tak nieodpowiedzialne i niekompetentne opinie mają duży wpływ na decyzje podejmowane przez polityków w zakresie ochrony zdrowia, a właściwie brak odpowiednich decyzji.
MT: Coraz więcej osób cierpi na alergie. Szacuje się nawet, że za kilkanaście lat alergików może być więcej niż osób zdrowych.
Prof. Marek Jutel: Rzeczywiście możemy mówić o zatrważającym wzroście występowania alergii. Badania epidemiologiczne wskazują, że w Polsce od 1990 roku mamy do czynienia nawet z pięciokrotnym wzrostem zachorowań i dzisiaj objawy alergii występują u ok. 40 proc. populacji.
MT: Czy to zjawisko da się wytłumaczyć za pomocą tzw. hipotezy higienicznej?
M.J.: Od wielu lat