Co znajdziesz w artykule?
Przykłady agresji
Zabrze: Efekt interwencji to złamana szczęka ratownika, który na zwolnieniu lekarskim przebywał kilka tygodni.
Bytom: Atak młodego człowieka po zażyciu dopalaczy na karetkę pogotowia. Wybił głową tylną szybę, uszkodził tylne i boczne drzwi, a później zerwał lusterko, próbując huśtać się na oberwanych elementach. Ratownikom udało się uciec, jednak po zdarzeniu karetka wyglądała jak po poważnym wypadku samochodowym, a był to tylko wynik nadmiernej, nieludzkiej siły 20-latka.
Wybite zęby lekarzy, podbite oczy ratowników to sytuacje, do których już się przyzwyczailiśmy. W sezonie letnim nie było tygodnia bez interwencji z takim skutkiem. Zdarzało się, że ci agresorzy przychodzili do nas po kilku dniach z propozycją zapłaty za wyrządzone szkody, ale zaznaczając, że nie pamiętają, co się stało.
Spis treści
MT: Co najmniej raz w miesiącu słyszymy o brutalnych napadach na zespoły ratownictwa medycznego. Jaka jest prawdziwa skala tych napadów?
LEK. Artur Borowicz: Dysponujemy 88 zespołami ratowniczymi, które interweniują w blisko 250 tys. zdarzeń rocznie. Wyjeżdżamy co 2 minuty i 9 sekund. Te liczby pokazują, że w naszych raportach napady na zespoły ratownicze nie są nagminne, ale rzeczywiście do nich dochodzi, a nie powinno. Ratownik nie może jechać do ofiary wypadku, zawału czy napadu ze