Co znajdziesz w artykule?

Wyzwiska, groźby, krzyki, obraźliwe komentarze, aż wreszcie rękoczyny, bicie, a nawet ataki z bronią w ręku – z tym wszystkim muszą sobie radzić ratownicy medyczni, a także lekarze i pielęgniarki na szpitalnych oddziałach ratunkowych.

Nie ma tygodnia, by nie było słychać o kolejnych aktach agresji wobec ratowników, choć, jak zauważa Krzysztof Wiśniewski, ratownik, kierownik działu usług medycznych i szkoleń Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Bydgoszczy, głośno mówi się zwykle tylko o najbardziej niebezpiecznych incydentach. – Wyzwisk, krzyków, podnoszenia głosu, niegrzecznych wyrażeń nawet nie liczę – komentuje. – Pojawiają się niemal