Co znajdziesz w artykule?
Niezależnie od przyczyn i okoliczności, zgon małego dziecka zawsze jest zdarzeniem tragicznym. W sytuacjach, gdy do dramatu dochodzi niespodziewanie, takie przypadki są szeroko nagłaśniane w mediach.
Często pada pytanie, czy musiało do tego dojść.
Analizując ex post przebieg zdarzeń, wskazuje się na zaniedbania lub niewykorzystane możliwości uniknięcia nieszczęścia. Jeżeli nie jest to zgon gwałtowny, ale spowodowany przyczynami chorobowymi, zarzuty formułowane są również wobec personelu ochrony zdrowia, najczęściej w formule: „Dlaczego lekarze wcześniej nie postawili prawidłowej diagnozy?”.
Każdy przypadek jest jednak inny, inne przyczyny prowadzą do tragicznych skutków, z tych lub innych względów ograniczone bywają również możliwości wcześniejszej diagnostyki stanu dziecka, pozwalające na postawienie prawidłowego rozpoznania i wdrożenie skutecznego leczenia.
W niniejszym artykule chciałbym przedstawić dwa przypadki zakończone zgonem kilkuletnich dzieci. Okoliczności poprzedzające zejście śmiertelne były całkowicie odmienne, jednocześnie rzeczywista przyczyna zgonu była w obu przypadkach podobna. Mimo różnego przebiegu i szans na zapobiegnięcie tragicznemu skutkowi, w obu przypadkach nie udało się im zapobiec.
Spis treści
Historia trzyletniego chłopca
Na sekcję trafiły zwłoki niespełna trzyletniego chłopca. Z doniesienia prokuratora wynikało, że kilka dni wcześniej u dziecka wykryto owsiki. Następnego dnia matka, bez konsultacji z lekarzem, podała dziecku lek przeciwpasożytniczy pyrantel, a po czterech dniach rano kolejny – albendazol w zawiesinie. Tego samego dnia w godzinach popołudniowych do dziecka wezwano pogotowie ratunkowe, na miejscu przeprowadzono godzinną akcję reanimacyjną, przywracając czynności