Co znajdziesz w artykule?
Nowy suplement, nawet ten wymyślony na wakacyjnej plaży, rusza do sprzedaży, zanim zostanie zweryfikowany przez powołane do tego służby kontrolne. A lotna brygada (czytaj: mobilny zespół gotowy do zabiegu) przyjedzie na życzenie do każdego domu, aby dożylnym wlewem poprawić humor i libido mieszkającym tam ludziom. Istniejące dziurawe prawo sprzyja samoleczeniu Polaków, którzy biją rekordy w wydawaniu pieniędzy na ratowanie zdrowia, lekceważąc „aktualną wiedzę medyczną”
Spis treści
Niełatwo jest zdobyć czołowe miejsce na polach oficjalnej medycyny, którą już dawno zaakceptował cywilizowany świat. Wyjątkiem dla nas okazała się ilość spożywanych suplementów. W tej konsumpcji bijemy wszelkie rekordy wśród europejskich społeczeństw: 80% mieszkańców polskich miast i wsi przyznaje się do systematycznego sięgania po witaminy i pierwiastki w tabletkach. Jest to jednak pyrrusowe zwycięstwo, ponieważ do tej dbałości o zdrowie nie angażujemy wiedzy zdobytej na uczelniach