Anglia
antyszczepionkowcy dziecko szczepienie

Obowiązek szczepień w Anglii - lekarze są za, a nawet przeciw

Brytyjski minister zdrowia nie przebiera w słowach i mówi, że antyszczepionkowcy mają krew na rękach. Wypowiedzi takie padają w kontekście dyskusji o tym, czy w szkołach powinno być miejsce dla niezaszczepionych dzieci.

Rząd i lekarze są zgodni – w Wielkiej Brytanii trzeba podnieść poziom wyszczepialności. Resort zdrowia rozważa wprowadzenie prawa, które zabroni niezaszczepionym dzieciom wstępu do szkół. Rząd jest niemal pewien, że to dobry pomysł. 

„Moglibyśmy wprowadzić wymóg przedstawiania w szkołach zaświadczenia o szczepieniu, pozwalając jednocześnie na wyjątki z przyczyn medycznych czy dla osób, którym nie pozwala na to sumienie” – proponują w piśmie do ministra zdrowia Matta Hancocka i szefa resortu edukacji Gavina Williamsona.

Środowisko lekarskie jest jednak podzielone.


Organizacje zrzeszające lekarzy przyznają, iż niepokojący jest fakt spadku liczby zaszczepionych pięciolatków do 87 proc., zaznaczają przy tym, że wprowadzenie przymusu szczepień może przynieść skutek odwrotny od zamierzonego. Lekarze podkreślają, że odebranie rodzicom prawa decydowania o szczepieniach osłabi ich zaufanie nie tylko do samych sczepień, ale do lekarzy i medycyny w ogóle. 

„Jako lekarze rodzinni mamy z naszymi pacjentami pewną relację opartą na zaufaniu i zrozumieniu. Jeśli chcemy ją utrzymać, musimy pozwalać ludziom podejmować własne decyzje” – wyjaśnia cytowana w „Guardianie” prof. Helen Stokes-Lampard, szefowa Królewskiego Kolegium Lekarzy Rodzinnych. „Oczywiście, że chcemy, by jak najwięcej osób szczepiło dzieci, jednak musi to być wybór oparty na rzetelnej informacji. Nie da się tego przyspieszyć narzucaniem przymusowych rozwiązań, bo skutki mogą być zupełnie nieoczekiwane.” – tłumaczy. 


Resort zdrowia w wydanym na tę okoliczność oświadczeniu informuje natomiast, że: „Jeśli chodzi o program szczepień, jesteśmy w światowej czołówce, a w przypadku większości szczepionek dla dzieci szczepionych jest ok. 90 proc. z nich, wliczając szczepionkę przeciwko odrze, śwince i różyczce. Jesteśmy zdecydowani dalej zwiększać ten odsetek i zamierzamy wdrożyć nową strategię szczepień, która połączy wysiłki całego systemu zdrowia.” 


Jaka to będzie decyzja, jeszcze nie wiadomo.