Święta nie dla lekarzy

Praca kosztem własnego zdrowia, bo tak trzeba

Lekarze, którzy walczą z COVID-19, nie mogą liczyć na chwilę odpoczynku w czasie Świąt Wielkanocnych.

O trudnej sytuacji w szpitalach covidowych oraz skrajnym zmęczeniu personelu medycznego mówiła w TVN24 dr Grażyna Cholewińska-Szymańska, mazowiecka konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych.

Jak poinformowała Cholewińska-Szymańska, w szpitalach nie ma już wolnych łóżek, poza pojedynczymi miejscami. – W Warszawie przyjmujemy każdego dnia od 100 do 120 pacjentów, a wypisy nie następują szybciej, bo odmiana brytyjska powoduje cięższy przebieg – mówiła. Jej zdaniem jeszcze po świętach można spodziewać się wzrostu liczby zakażeń. 

Konsultant zwróciła też uwagę na gigantyczny stres, jaki wiąże się dla personelu medycznego z decyzjami takimi jak podłączenie chorego do respiratora czy reanimacja. Jak mówiła, codziennie jest kilka takich sytuacji, kiedy bezpośrednio walczy się o życie chorego.

Jak podkreśliła, lekarze i pielęgniarki nie zostawią pacjentów, ale odbywa się to kosztem ich własnego zdrowia. – Zaczniemy umierać na zawały, udary i z powodu przewlekłego stresu – mówi dr Cholewińska-Szymańska. – Pielęgniarki już nie wytrzymują. Mówią: „rzucę te zawód, dłużej nie wytrzymam”. Mamy 24-godzinne dyżury, nie mamy świąt – dodaje.

– To prawda, pracy jest dużo, święta spędzimy na dyżurach – mówi w rozmowie z podyplomie.pl lek. Jakub Kosikowski, rezydent onkologii klinicznej, który zajmuje się chorymi na COVID-19. Jak mówi, pracy jest więcej, bo szpitale tymczasowe wymagają obsady, a personel jest ten sam. W sumie więc wszyscy pracują w szpitalu więcej godzin. – Trzeba, przecież epidemia wiecznie trwać nie będzie – mówi lekarz.

Rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz zapowiedział w piątek, że po świętach baza łóżek covidowych zwiększy się o 4 tysiące, zostanie uruchomionych dodatkowych 400 respiratorów.


id

Komentarze (2)

Dziękujemy, za dodanie komentarza

, aby komentować

anestezjolog

02.04.2021 17:08

A jak sie to wszystko skończy, nie tylko nie usłyszymy „dziekuje”, ale będą wieczne pretensje, ze jestesmy pozbawieni empatii, za mali czasu poświęcamy pacjentom na wysłuchiwanie o ich problemach życiowych itd. Ludzie to z założenia niewdzięczny gatunek. Jak „medyk” sam sie i siebie nie zatroszczy to skończy marnie i dołączy na lokalnym cmentarzu do grona „niezastąpionych”

0

anestezjolog

02.04.2021 17:08

A jak sie to wszystko skończy, nie tylko nie usłyszymy „dziekuje”, ale będą wieczne pretensje, ze jestesmy pozbawieni empatii, za mali czasu poświęcamy pacjentom na wysłuchiwanie o ich problemach życiowych itd. Ludzie to z założenia niewdzięczny gatunek. Jak „medyk” sam sie i siebie nie zatroszczy to skończy marnie i dołączy na lokalnym cmentarzu do grona „niezastąpionych”

0