MT: Niekiedy propagatorzy szczepień przeciwko HPV oskarżani są o promowanie promiskuityzmu. Jak radzić sobie z tego typu argumentacją?

J.W.: Ludzie, którzy mówią coś takiego, ośmieszają się. Czy naprawdę uważają, że strach przed HPV jest jedynym hamulcem dla promiskuityzmu? Idąc tym tropem, uznalibyśmy, że AIDS powinien chronić przed promiskuityzmem. Czy tak się dzieje? Postawy młodych ludzi wobec życia seksualnego kształtujemy poprzez to, jak my sami ich wychowujemy.

MT: Jeszcze bardziej niż obrońcy moralności, aktywni są szczepionkowi sceptycy. Czy dziecko takiego rodzica może samodzielnie podjąć decyzję i poddać się szczepieniu?

J.W.: W Polsce prawo nie zezwala, aby 13-latek zaszczepił się wbrew woli rodziców. Decydują rodzice. Przy czym w przypadku pacjenta między 16 a 18 r.ż., żeby procedura medyczna mogła się odbyć, potrzebne są dwie zgody: zarówno młodego człowieka, jak i jego rodziców. Dopiero po ukończeniu 18 lat pacjent odpowiada sam za siebie.

MT: W minionych latach szczepionkom przeciwko HPV towarzyszyły kontrowersje. Paradoksalnie dzięki temu obecnie są one wyjątkowo dobrze przebadane. Co można powiedzieć o technologii dostępnych szczepionek?

J.W.: Gdy spojrzymy na nowoczesne szczepionki, stosowane dzisiaj, rzadko zobaczymy taką, która zawiera cały wirus − zazwyczaj zawierają one tylko jego fragment. Dobrym przykładem takich preparatów są szczepionki mRNA przeciwko COVID-19, które działają jedynie na poziomie antygenów białka kolca. Podobnie szczepionki przeciwko HPV działają za sprawą pewnych białek powierzchniowych, które wystarczają do tego, żeby wzbudzić odporność. To zostało dowiedzione najpierw w badaniach klinicznych, a później po zastosowaniu na szeroką skalę − wszystkie dane wskazują, że te szczepionki są bardzo skuteczne w ograniczaniu szerzenia się zakażeń HPV, co jest naszym celem. HPV odpowiada za ponad 99% raków szyjki macicy, a także za inne choroby rzadziej występujące: raki prącia, odbytu, całą grupę raków nosogardła.

Z punktu widzenia zdrowia publicznego najpoważniejszym problemem są zachorowania na raka szyki macicy. Choroba dotyka kobiety w sile wieku, które uległy zakażeniu. Jeśli jest późno rozpoznana, chore umierają.

MT: Tym, czego obawiają się pacjenci, są objawy niepożądane. Na co zwrócić uwagę, aby szczepienie było bezpieczne? Czy są jakieś szczególne zalecenia podczas realizacji tych szczepień?

J.W.: Doświadczenia dotyczące działań niepożądanych wskazywały na stosunkowo dużą liczbę notowanych omdleń w trakcie szczepienia młodzieży. Jest to związane z tym, że w okresie intensywnego wzrostu organizmu mogą pojawiać się zaburzenia ortostatyczne, przez co młodzież jest bardziej narażona na omdlenia. Stany te może nasilać lęk przed zastrzykiem. Stąd praktyczna uwaga, aby osoba szczepiona siedziała w bezpiecznym fotelu, z którego nie może spaść, ewentualnie aby leżała. Absolutnie nie należy wykonywać zabiegu, gdy osoba siedzi na krześle albo stoi. To jedna z ważniejszych obserwacji dotyczących bezpieczeństwa. Dane odnośnie do reakcji uczuleniowych − których zawsze boimy się najbardziej – nie wskazują, aby szczepionki te miały wysoki potencjał reakcji anafilaktycznych. Działanie niepożądane z kategorii wstrząsu anafilaktycznego zdarza się raz na milion podanych dawek, więc są to bardzo rzadkie sytuacje. Jednak każdy punkt szczepień musi być na nie przygotowany, pod względem leków i sprzętu. Punkty, które mają certyfikację sanepidu, są wcześniej sprawdzane m.in. pod kątem przygotowania na takie zdarzenie.

MT: Zaleca się, aby wyczerpująco informować pacjentów o możliwości działań niepożądanych. Czy na pewno podczas kwalifikacji powinno się o tym wszystkim mówić, potęgując stres nastolatka i jego rodziców?

J.W.: Odpowiem inaczej. Jeszcze dwie dekady temu, kiedy u pacjenta wykrywano nowotwór, by go oszczędzić, nie mówiono mu tego, informowano tylko jego rodzinę. Dzisiaj przepisy prawa nakazują usiąść z chorym twarzą w twarz i powiedzieć mu, że ma nowotwór złośliwy, jak może być leczony i jakie ma szanse przeżycia.

Jesteśmy zobligowani mówić prawdę, niezależnie od tego, jaka ona jest. Ludzie chcą wiedzieć. To samo obowiązuje, kiedy podajemy lek, gdy na ulotce podane są te wszystkie straszne rzeczy, które mogą sporadycznie się zdarzyć. Podobnie jest w przypadku szczepień: przepisy obligują nas do tego, żeby nawet o tych bardzo rzadkich działaniach niepożądanych pacjent wiedział.

MT: Czy szczepienia dzieci uchodźców będą wymagały specjalnych zabiegów, aby dotrzeć do tej grupy z zaproszeniem?

J.W.: Jeżeli ktoś mieszka w Polsce powyżej trzech miesięcy, to – zgodnie z przepisami – podlega obowiązkowi szczepień, tak jak każdy polski obywatel. Na tych samych zasadach może skorzystać ze szczepienia przeciwko HPV. Z naszych obserwacji wynika, że większość uchodźców ma już pracę, mieszkanie, numer PESEL, jest zarejestrowana w NFZ, wybrała swojego lekarza rodzinnego. Może niekiedy jeszcze występować problem językowy. Do przemyślenia jest, czy w związku z tym promocję szczepień trzeba prowadzić także w języku ukraińskim.

MT: Które osoby po 13 r.ż. mogą także odnieść korzyść z tych szczepień i powinny być szczepione, a komu nie ma sensu ich proponować?

J.W.: Niestety ci, którzy rozpoczęli aktywność seksualną, w pierwszych miesiącach i latach tej aktywności są narażeni na zwiększoną transmisję wirusa. U takich osób skuteczność szczepienia z każdym rokiem spada. Nie potrafimy dokładnie odpowiedzieć na pytanie, do jakiego wieku pacjenta warto wykonać szczepienie, a kiedy już nie, ponieważ życie każdego człowieka wygląda inaczej.

Trzeba pamiętać, że szczepionki nie mają właściwości terapeutycznych, a jedynie zapobiegają zakażeniu. Jeżeli ktoś się zakaził wirusem, to nawet jeśli się potem zaszczepi, nie będzie to miało znaczenia. Dlatego patrząc z punktu widzenia zdrowia publicznego: jeżeli mamy z budżetu państwa wydawać pieniądze na szczepienie, to nie chcemy szczepić osób zakażonych, ale 12- i 13-latków, żeby wykorzystać maksymalną zdolność profilaktyczną tego zabiegu.

Natomiast czymś innym jest decyzja 25-letniej kobiety albo mężczyzny, którzy mogą powiedzieć: biorę pod uwagę to, że mogę już być zakażony, choć nie muszę. Jednak chcę się zaszczepić, bo typów wirusa jest wiele i być może szczepionka uchroni mnie przed którymś z nich. Taka osoba ma prawo się zaszczepić, to nie jest błąd. Skuteczność jednak będzie zacznie niższa. Jaka dokładnie? Nie znamy odpowiedzi. Jednak nie zniechęcajmy takich pacjentów i jeżeli oni uważają, że warto, to ich szczepmy. Takie stanowisko obecnie dominuje na świecie i uważam, że ma ono sens.

Medium 9173

MT: Czy możliwe jest łączenie szczepień przeciwko HPV z innymi, czy jest to niewskazane? Jaki odstęp pomiędzy kolejnymi iniekcjami należy wówczas zachować?

Do góry