Ochrona zdrowia
Wymierająca interna (i nie tylko)
Nie chodzi tu wyłącznie o pacjentów hospitalizowanych na oddziałach chorób wewnętrznych. Opisywany problem dotyczy także oddziałów chirurgii ogólnej oraz oddziałów dziecięcych
Przez lata ze specjalizacji z chorób wewnętrznych, podobnie jak innych szerokich dziedzin medycyny (chirurgia ogólna, pediatria), pączkowały kolejne podspecjalizacje, stając się z czasem osobnymi specjalizacjami: kardiologia, endokrynologia, hematologia, reumatologia, alergologia, hipertensjologia, geriatria, medycyna paliatywna itd. Często powstawały również oddziały przeznaczone dla wymienionych węższych dziedzin medycyny kosztem dotychczasowych oddziałów – np. z 30-łóżkowego oddziału chorób wewnętrznych wydzielano 10-łóżkowy oddział reumatologii, pozostawał więc 20-łóżkowy oddział chorób wewnętrznych i nowy – 10-łóżkowy oddział reumatologii. I tak, przy z reguły nierozbudowywanej wystarczająco bazie szpitalnej liczba łóżek w pomniejszanych oddziałach chorób wewnętrznych spadała, a jednocześnie rosła (po części ich kosztem) na oddziałach specjalistycznych.
Dla zarządzających szpitalami miało to również wymiar ekonomiczny. Płatnik – Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) – preferował i lepiej wyceniał procedury na oddziałach wąskospecjalistycznych, a znacznie gorzej procedury przypisane do oddziałów chorób wewnętrznych. Ponadto nie ustalono w naszym kraju jednolitej zasady, że jeden duży oddział chorób wewnętrznych może, mając odpowiednią kadrę, tworzyć specjalistyczne pododdziały. W zamian publiczny płatnik przyjął, że kontraktowany jest określony oddział, np. reumatologii (a nie pododdział reumatologii oddziału chorób wewnętrznych).
Zbiegnięcie się w czasie wspomnianych procesów spowodowało, że dziś sformułowanie np. dotyczące pacjenta przebywającego na szpitalnym oddziale ratunkowym (SOR): „wymaga hospitalizacji na oddziale chorób wewnętrznych” może w praktyce być trudne do realizacji z powodu niedostatecznej liczby miejsc na oddziałach chorób wewnętrznych oraz niedoborów kadrowych. I jest to także jedna z przyczyn przedłużających się hospitalizacji na SOR-ze.
Na skutek splotu wymienionych wyżej procesów doszło do takiej sytuacji, że statystycznie i dokumentacyjnie, m.in. w bazach administracji rządowej, mamy dużą liczbę lekarzy określanych mianem internistów, których w rzeczywistości (w praktyce) jest niewielu. Ponadto w większości są to lekarze w okolicy wieku emerytalnego lub tacy, którzy już go przekroczyli.
Aby uwidocznić poruszany przeze mnie problem na przykładzie, przytoczę prawie w całości swój raport do wojewody województwa opolskiego o stanie dziedziny choroby wewnętrzne (interny) w województwie opolskim (na rok 2021), który zapewne, jak wiele ...